Trybunał Konstytucyjny z wizytą u ministra koordynatora - komentuje Agata Łukaszewicz

aktualizacja: 07.08.2017, 19:30
Agata Łukaszewicz
Agata Łukaszewicz
Foto: Fotorzepa, Ryszard Waniek

Sędziowie powinni unikać kontaktów z osobami, w których sprawach mają wyrokować – to zasada stara jak świat. Szkoda, że nie wszyscy biorą ją do serca.

REDAKCJA POLECA

8 marca 2017 r. prezes Trybunału Konstytucyjnego Julia Przyłębska oraz sędzia Mariusz Muszyński złożyli ministrowi Mariuszowi Kamińskiemu wizytę kurtuazyjną w biurze, w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów. Tak ustaliło Radio Zet. Mówi się, że nie była to pierwsza wizyta.

Trybunał Konstytucyjny potwierdza, że spotkania z Kamińskim były. Ale „nie częste", bo minister był w Trybunale ok. trzech razy w ciągu siedmiu miesięcy. Wizyty się zaczęły, gdy prezesem TK została Julia Przyłębska. I może w samych takich spotkaniach nie byłoby nic niepokojącego, gdyby nie fakt, że Trybunał ma wkrótce rozstrzygać nie tylko sprawę dotyczącą sporu kompetencyjnego pomiędzy prezydentem a Sądem Najwyższym w sprawie ułaskawienia Kamińskiego, ale i badać pod kątem zgodności z konstytucją ustawy o uprawnieniach służb specjalnych.

Nikt nie wie, jaki był temat spotkań Kamińskiego w TK. Być może temat ułaskawienia nie był poruszany, podobnie jak problem specustawy. Uczestnicy rozmów milczą. A przecież od dawien wiadomo, że sędzia, każdy sędzia powinien być jak żona Cezara – poza wszelkimi podejrzeniami. Jeśli są, nasuwają się wątpliwości co do obiektywności sądu. Kiedy jednak do niestosownego spotkania już dojdzie, można próbować ratować wątpliwości co do obiektywności. Sędziowie mogą przecież zechcieć wyłączyć się ze sprawy. Już sam fakt znajomości ze stroną postępowania jest ku temu przesłanką, a co dopiero spotkania czy wizyty, nawet kurtuazyjne. Wówczas byłoby jasno i przejrzyście. A przecież w takim sądzie jak konstytucyjny tak właśnie być powinno.

Na wnioski o wyłączenie w tej konkretnej sytuacji nie mamy chyba jednak co czekać. Według władz TK spotkania nie naruszały jego niezależności i niezawisłości sędziów. A sama niezależność sądów i niezawisłość sędziów polega na autonomii w orzekaniu, a nie na izolacji od współpracy w ramach funkcjonowania państwa. – uważa TK.

Bardziej radykalni prawnicy mówią nawet o postępowaniu dyscyplinarnym wobec sędziów chodzących na spotkania do ministrów. Problem tylko w tym, że chyba nie miałby ich kto wytoczyć.

POLECAMY

KOMENTARZE