Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Opinie

Marcin Szymański o raporcie rzecznika finansowego ws. kredytów walutowych

123RF
Raport nie jest orzeczeniem, które rozstrzyga spór cywilnoprawny. Nie ma zatem żadnych podstaw, aby twierdzić, że rzecznik finansowy, przedstawiajšc swoje poglšdy, wdarł się w kompetencję sšdu – pisze prawnik.

W artykule „Kredyty walutowe: rzecznik finansowy – urzędnik czy sędzia" („Rzeczpospolita" z 26 lipca 2016 r.) adwokat Tomasz Ostrowski podjšł polemikę ze stanowiskiem rzecznika finansowego wyrażonym w jego raporcie dotyczšcym zawieranych z konsumentami umów kredytów indeksowanych do kursu waluty obcej i denominowanych w walucie obcej.

Mecenas Ostrowski nie zgadza się ze stanowiskiem rzecznika, do czego ma pełne prawo. Niezrozumiałe jest natomiast, dlaczego odmawia rzecznikowi finansowemu prawa do zajęcia stanowiska w sprawie kredytów waloryzowanych w stosunku do kursu waluty obcej, która z całkiem oczywistych względów powinna się znajdować w kręgu jego zainteresowania.

Prawo do dyskusji

Argumenty zaprezentowane przez mec. Ostrowskiego wydajš się w większym stopniu wynikać z emocji niż przemyœleń. W szczególnoœci trudno uznać za trafny zarzut, jakoby rzecznik, publikujšc swój raport, uzurpował sobie kompetencje przysługujšce wyłšcznie sšdom. Do kompetencji sšdów cywilnych – bo te wchodzić tu mogš w rachubę – należy rozstrzyganie, w formie wišżšcych orzeczeń, sporów cywilnych pomiędzy konkretnie oznaczonymi stronami. Do zadań sšdów nie należy publikowanie raportów ani teoretycznych analiz dotyczšcych obrotu prawnego – takich jak raport rzecznika finansowego.

Raport nie jest orzeczeniem, które w sposób wišżšcy strony rozstrzygałoby spór cywilnoprawny. Nie ma zatem żadnych podstaw, aby twierdzić, że rzecznik, przedstawiajšc swe poglšdy, wdarł się w kompetencję sšdu. Rzecznik finansowy nie sprawuje w żadnej formie kontroli nad sšdami ani nie jest ich zwierzchnikiem nawet na płaszczyŸnie administracyjnej, nie można zatem uznać wyrażanych przez niego poglšdów za próbę wpływania na wymiar sprawiedliwoœci.

Tak samo bezzasadny jest zarzut „psucia prawa" przez rzecznika finansowego. Rzecznik nie ustanawia żadnych aktów prawnych i chociażby z tego względu nie może „psuć prawa".

Dodać należy, że publikacja raportów, takich jak ten poddany krytyce, nie jest niczym niezwykłym. Przykładem mogš być raporty UOKiK, jak chociażby raport z kontroli wzorców umownych kredytów hipotecznych z maja 2008 r., w którym zwrócono uwagę na abuzywny charakter postanowień umów kredytowych nakładajšcych na kredytobiorców obowišzek pokrywania kosztów ubezpieczenia banku (tzw. UNWW), czy też raport o spreadach z 2009 r., w którym wykazano nieuczciwy charakter postanowień umów kredytowych pozwalajšcych bankom na dowolne ustalanie kursu waluty obcej, według którego waloryzowane jest zadłużenie kredytobiorców. Czyżby raporty UOKiK również miały być „wdzieraniem się w kompetencję sšdów" i „psuciem prawa"? Odmiennie niż mec. Ostrowski uważam, że istotnym problemem sš negatywne zjawiska wskazane w powyższych raportach, nie zaœ raporty.

Co do zarzutów psucia praworzšdnoœci oraz zasady trójpodziału władz, osłabiania systemu demokratycznego (sic!) przez rzecznika finansowego, mogę jedynie wyrazić ulgę, że autor poprzestał na nich, oszczędzajšc rzecznikowi zarzutu zbrodni obrazy majestatu czy bluŸnierstwa. Wszystkie te zarzuty miałyby mniej więcej taki sam zwišzek z rzeczywistoœciš. Trzeba znać miarę. Krytyka praktyk banków wobec konsumentów nie jest zbrodniš ani zagrożeniem dla demokracji.

Podšżajšc tokiem rozumowania mec. Ostrowskiego, należałoby uznać, że również jego artykuł, a także mój i mecenasa Drzewieckiego „Sama jaskółka jest miła" („Rzeczpospolita" z 19 lipca 2016 r.) jest wdzieraniem się w kompetencję sšdów oraz psuciem prawa. Odmiennie niż mec. Ostrowski uważam, że publiczna dyskusja na temat prawa służy podnoszeniu œwiadomoœci prawnej społeczeństwa, a poœrednio również jakoœci prawa. Znacznie gorzej prawu służy, gdy nie budzi ono żadnego zainteresowania i refleksji, niż gdy jest przedmiotem publicznej dyskusji. Nawet gdyby jedynym efektem raportu rzecznika była dyskusja dotyczšca prawnej oceny kredytów waloryzowanych w stosunku do kursu waluty obcej i niebezpieczeństwa, jakie się wišżš z tš konstrukcjš prawnš, stanowiłoby to korzyœć dla œwiadomoœci prawnej społeczeństwa.

Umów się dotrzymuje, ale...

Osobnym zagadnieniem jest zarzut „relatywizowania zasady pacta sunt servanda", którego dopuœcić miał się rzecznik finansowy. Zasada pacta sunt servanda to nie norma prawna, lecz łacińska paremia wyrażajšca generalnš zasadę, iż umów należy dotrzymywać. Obowišzek przestrzegania umów nie ma jednak charakteru bezwzględnego. Kodeks cywilny zawiera przepisy, w myœl których nieważne sš czynnoœci prawne (a więc i umowy) sprzeczne z prawem, zasadami współżycia społecznego, a także zawarte w celu obejœcia prawa. Zgodnie z przepisami o niedozwolonych postanowieniach umownych konsument nie jest zwišzany postanowieniami umownymi naruszajšcymi zasady uczciwoœci kontraktowej (postanowienia abuzywne). Obowišzku wywišzywania się z umów nie można stawiać ponad obowišzkiem przestrzegania prawa, dobrych obyczajów czy zachowania zasad uczciwoœci w umowach z konsumentami. Sam ustawodawca, wskazujšc wyjštki od zasady pacta sunt servanda, dokonał jej „relatywizacji".

Nie wiem, czy rzeczywiœcie przywoływany przez mec. Ostrowskiego wskaŸnik moralnoœci płatniczej (PIM) jest w Polsce rażšco niższy niż w innych krajach europejskich, a tym bardziej nie wiem, w jakim stopniu oddaje on terminowoœć spłaty kredytów hipotecznych. Nie znajduję jednak żadnych podstaw, aby uznać, że okolicznoœć, iż niektórzy kredytobiorcy (często z przyczyn od nich niezależnych) nie spłacajš kredytu w terminie, miałaby usprawiedliwiać żšdanie milczenia rzecznika w sprawie naruszania przez banki praw konsumentów.

Konkludujšc, ze stanowiskiem rzecznika zaprezentowanym w raporcie dotyczšcym kredytów waloryzowanych można się nie zgadzać, nie można jednakże odbierać mu prawa zajmowania stanowiska w tej sprawie.

Udzielony w złotych

Również podjęta przez mec. Ostrowskiego próba polemiki z poglšdami rzecznika finansowego jest mało przekonujšca. Jej osiš wydaje się zaprezentowana przez autora fantastyczna wizja urzędowego ustalenia kursu CHF na poziomie 50 proc. kursu dolara, skutkiem czego osoby, które „przewalutowały kredyt na złotówki", poczułyby się oszukane przez instytucje państwowe zachęcajšce do składania pozwów przeciw bankom.

Pomijam nikłe prawdopodobieństwo ziszczenia się wizji ustalenia kursu CHF poniżej 2 zł. Myœlę, że sam autor ma tego œwiadomoœć. Pragnę jednak odnieœć się do czego innego. Po pierwsze, raport rzecznika dotyczy kredytów udzielonych w złotych polskich, do których wprowadzono walutowš klauzulę waloryzacyjnš, nie zaœ do kredytów udzielonych w CHF. Dlatego omawianych kredytów nie można „przewalutować na złotówki", lecz jedynie usunšć z nich klauzule waloryzacyjne. Rzeczywiœcie używanie okreœlenia „przewalutowanie" również w odniesieniu do kredytów waloryzowanych utrwaliło się w języku potocznym, jeżeli jednak używa go prawnik można zastanawiać się czy rzeczywiœcie przemyœlał konstrukcję prawnš, którš opisuje.

Po drugie, opisana przez mec. Ostrowskiego wizja wydaje się sugerować, iż obecne niezadowolenie konsumentów, którzy zacišgnęli kredyty waloryzowane w stosunku do CHF, wynika z tego, że zawierajšc umowę liczyli na to, że kurs tej waluty spadnie, wobec czego będš mogli zwrócić niższš kwotę, niż otrzymali.

Reprezentujšc konsumentów w postępowaniu grupowym, a także licznych procesach indywidualnych przeciwko bankom, miałem okazję rozmawiać z wieloma frankowiczami. Nie spotkałem nikogo, kto traktowałby umowę kredytu waloryzowanego do kursu CHF jak grę losowš, rodzaj zakładu o to, czy kurs franka wzroœnie czy zmaleje. Większoœć moich rozmówców doskonale rozumiała, że celem klauzuli waloryzacyjnej jest uchronienie banku przed skutkami spadku siły nabywczej pienišdza.

Walutowa klauzula waloryzacyjna działa zgodnie ze swš funkcjš, gdy kurs waluty, według której dokonywana jest waloryzacja, jest względnie stabilny. W takim przypadku wraz ze spadkiem siły nabywczej waluty, w której udzielony został kredyt, nominalna kwota, którš kredytobiorca zobowišzany jest zwrócić, może wzrosnšć, jednakże ekonomiczna wartoœć œwiadczeń banku i kredytobiorcy pozostaje we względnej równowadze. W przypadku znaczšcej aprecjacji waluty waloryzacji, tak jak miało to miejsce w przypadku CHF, wzrasta nie tylko nominalna kwota pozostajšca do spłaty przez kredytobiorcę, lecz także jej ekonomiczna wartoœć. Pomiędzy wartoœciš œwiadczenia, które kredytobiorca otrzymał od banku, i œwiadczenia, które sam zobowišzany jest na rzecz banku spełnić, dochodzi wówczas do dysproporcji. Znani mi kredytobiorcy, zacišgajšc kredyt waloryzowany, nie liczyli na to, że „zarobiš" na spadku kursu tej waluty. Przeciwnie, znaczšca ich częœć miała œwiadomoœć, że nominalnie kwota kapitału do zwrotu może wzrosnšć. Uważajš jednak za niesprawiedliwe, że tytułem zwrotu samego kapitału (nie liczšc odsetek) majš spełnić na rzecz banku œwiadczenie o blisko dwukrotnie wyżej wartoœci ekonomicznej niż to, które sami otrzymali.

Dlatego niezależnie od prawdopodobieństwa ziszczenia się opisanej przez mec. Ostrowskiego sytuacji, w której kurs CHF spadłby do 2 zł z groszami, nie przypuszczam, aby spowodowała ona, że kredytobiorcy, którzy w wyniku procesu doprowadziliby do usunięcia ze swych umów kredytowych klauzul waloryzacyjnych, poczuliby się oszukani przez wskazujšcych abuzywny charakter stosowanych przez bank klauzul waloryzacyjnych. Kredytobiorcy nie liczyli na to że „zarobiš" na zmianach kursu CHF, jednakże oczekiwali, że klauzule waloryzacyjne w ich umowach służyć będš stabilizacji wartoœci œwiadczeń stron, nie zaœ, że doprowadzš do ich drastycznej nierównowagi.

Polemizujšc ze stanowiskiem rzecznika finansowego, nie można bagatelizować faktu, iż walutowe klauzule waloryzacyjne stosowane przez banki bardzo często miały charakter nieuczciwy, gdyż pozwalały bankom na całkowicie dowolne okreœlanie kursu waluty, według której waloryzowany jest kredyt, a w rezultacie decydowanie o wysokoœci zadłużenia kredytobiorcy.

Zdaniem Sšdu Najwyższego

W przypadku czterech banków: Banku Millennium S.A., mBanku S.A., BPH S.A. i DNB Nord Polska S.A., abuzywny charakter klauzul waloryzacyjnych we wzorcach umownych tych banków stwierdzony został prawomocnymi wyrokami Sšdu Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Jak stwierdził Sšd Najwyższy w uchwale z 20 listopada 2015 r. (III CZP 17/15), przedsiębiorca, przeciw któremu zapadł wyrok SOKiK stwierdzajšcy niedozwolony charakter postanowienia wzorca umownego, musi się liczyć z tym, że w każdym indywidualnym sporze z jego udziałem sšd – pozostajšc zwišzany prejudycjalnym skutkiem tego wyroku – będzie musiał uznać dane postanowienie umowne za niedozwolone. Kredytobiorcy, którzy zawarli umowę z tymi bankami będš mieli zatem ułatwione zadanie w razie sporu przed sšdem.

Umowy o kredyt waloryzowany, zawarte z wymienionymi wyżej bankami, stanowiš znaczšcy odsetek wszystkich umów kredytowych tego rodzaju. Co więcej, także inne banki stosowały w swych umowach kredytowych klauzule waloryzacyjne, które pozwalajš im manipulować kursem franka, w stosunku do którego waloryzowane było zadłużenie kredytobiorców. W œwietle okreœlonych w kodeksie cywilnym kryteriów ocena prawna tych klauzul waloryzacyjnych musi być taka sama jak tych, które już zostały uznane przez sšdy za abuzywne.

Nieuczciwe klauzule waloryzacyjne w umowach kredytowych niestety nie sš w Polsce ewenementem, lecz znajdujš się w znaczšcej częœci – o ile nie w większoœci – zawartych w latach 2006–2009 umów o kredyt waloryzowany w odniesieniu do kursu waluty obcej.

Z umowami o kredyt waloryzowany w stosunku do kursu CHF wišżš się zatem dwa problemy. Po pierwsze, na skutek gwałtownego wzrostu kursu CHF klauzule waloryzacyjne odwołujšce się do kursu tej waluty zadziałały w sposób sprzeczny ze swym przeznaczeniem i zamiast zapewniać równowagę wartoœci œwiadczeń stron umowy, doprowadziły do ich rażšcej dysproporcji na niekorzyœć konsumenta. Po drugie, znaczšca częœć klauzul waloryzacyjnych w umowach kredytowych ma charakter abuzywny, gdy pozwala bankom na dowolne wyznaczanie kursu CHF, a tym samym manipulowanie wysokoœciš zadłużenia kredytobiorców. Trudno oczekiwać, aby w tej sytuacji rzecznik finansowy nie zajšł stanowiska.

Autor jest adwokatem, partnerem w firmie Drzewiecki, Tomaszek & Wspólnicy.

Ostatnio o frankach pisali:

>Michał Romanowski – „Rzecznik finansowy rycerzem frankowiczów" („Rzecz o Prawie" z 27 lipca 2016 r.)

>Tomasz Ostrowski – „Kredyty walutowe: rzecznik finansowy – urzędnik czy sędzia" („Rzeczpospolita" z 26 lipca 2016 r.)

>Zbigniew Drzewiecki, Marcin Szymański – „Sama jaskółka jest miła" („Rzeczpospolita" z 19 lipca 2016 r.)

ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL