Opinie

Oto nowy pomysł na Skarb Państwa

Filip Grzegorczyk
materiały prasowe
Minister skarbu powinien stać się zarządcą grupy kapitałowej – pisze profesor Uniwersytetu Ekonomicznego w Krakowie.

Dyskusja publiczna związana ze Skarbem Państwa i jego spółkami od dłuższego czasu koncentruje się wokół kwestii personalnych. Zainteresowanie polityków, mediów i opinii publicznej ogniskuje się na osobach prezesów największych firm, ich wynagrodzeniach, obsadzie rad nadzorczych itp. Z kolei po stronie rządu widoczne jest podejście akcyjne, czyli działanie, gdy ujawnia się problem. Tak było w przypadku spółek górnictwa węgla kamiennego czy nieprawidłowości ujawnionych w przypadku spółki ELEWARR.

W tym kontekście z zainteresowaniem przeczytałem tekst wystąpienia eurodeputowanego Dawida Jackiewicza [europoseł PiS wygłosił je na kongresie zjednoczonej prawicy w Katowicach na początku lipca – red.] na temat nadzoru nad spółkami Skarbu Państwa. Oczywiście zupełnie na marginesie pozostawiam sformułowane oceny polityczne. Natomiast jako badacza przedmiotu ujęły mnie: prawidłowa diagnoza obecnego stanu rzeczy, przedstawiony program oraz zasady prawne (w tym ustrojowe), na których podstawie program ten miałby być realizowany.

Rozproszony nadzór

Co do diagnozy zgadzam się z poglądem, że nadzór właścicielski jest słaby, rozproszony, nielogiczny i nienowoczesny. Jeśli nadzór właścicielski nie reaguje, gdy upada spółka zatrudniająca ponad 50 tysięcy pracowników, to sprawa jest jasna.

Nadzór jest rozproszony, bo sprawuje go wielu ministrów (resortowość). To skutkuje chaosem, niemożnością przeprowadzania ważnych projektów, niejasnymi kryteriami oceny wyników spółek. Nadzór jest nielogiczny, bo w większości wypadków nie wiadomo, dlaczego dany minister nadzoruje określoną spółkę. Najlepszym przykładem jest przeniesienie spółki ELEWARR z nadzoru ministra rolnictwa pod nadzór ministra skarbu. Powód był czysto polityczny.

Bodaj najistotniejszym elementem diagnozy jest brak nowoczesności nadzoru, co przejawia się w traktowaniu spółek jako niepowiązanych z sobą podmiotów, a przecież de facto tworzą one najsilniejszą w kraju grupę kapitałową. Ten fakt dzisiaj nie jest skutecznie wykorzystywany, choć utworzenie w Ministerstwie Skarbu Państwa Departamentu Spółek Kluczowych i Departamentu Polityki Właścicielskiej stanowi krok we właściwym kierunku.

Blisko rozwiązań unijnych

Zaprezentowany przez Dawida Jackiewicza pomysł nowego podejścia do nadzoru nad spółkami Skarbu Państwa musi budzić aprobatę środowisk biznesowych i naukowych. Jeśli bowiem chce się działać, opierając się na konstytucyjnej zasadzie subsydiarności (państwo tam, gdzie jest potrzebne lub konieczne), zasadę rozdziału imperium i dominium (państwo nie może jednocześnie ustalać warunków gry i brać udziału w tej grze), definiować spółki realizujące usługi w ogólnym interesie gospodarczym (czyli podmioty misyjne) czy określić perspektywę właścicielską nadzorowanych podmiotów – to przybliżamy się do rozwiązań przyjętych w wielu rozwiniętych państwach Unii Europejskiej.

Rzecz jasna trzeba by iść dalej i powiedzieć, że w nadzorze Ministerstwa Skarbu Państwa pozostać powinny tylko spółki komercyjne (niemisyjne) – te, które funkcjonują na konkurencyjnym rynku, będące animatorami rozwoju gospodarczego kraju. Natomiast spółki realizujące usługi w ogólnym interesie ekonomicznym (szczególnie te infrastrukturalne, zwykle działające w warunkach monopolu naturalnego) nie mają przynosić zysku, które powinny, zgodnie z zasadą racjonalności ekonomicznej, zapewniać wykonywanie zadań publicznych na jak najwyższym poziomie i w akceptowalnej cenie.

Nowe rozwiązania prawne niepotrzebne

Minister Skarbu Państwa powinien stać się nowoczesnym zarządcą grupy kapitałowej, co także zaakcentowano, wskazując też instrumenty zarządzania tą grupą. Przestrzegałbym jednak przed tworzeniem nowych, szczególnych rozwiązań prawnych. Takie rozwiązania już mamy i się nie sprawdzają (ustawa kominowa, ustawa o komercjalizacji i prywatyzacji przedsiębiorstw państwowych itd.). Należy raczej korzystać z instrumentów korporacyjnych, gdyż jak rozumiem, chodzi o zarządzanie grupą kapitałową spółek komercyjnych. Biznes takie rozwiązania już wypracował i nic nie stoi na przeszkodzie, by z nich korzystać.

Podsumowując: pozornie mieliśmy do czynienia z kolejnym wystąpieniem politycznym, kolejną receptą na życie w krainie wiecznej szczęśliwości. Ale głębsza analiza wystąpienia pozwala zauważyć, że wreszcie pojawiła się myśl systemowa, długofalowa i sensowna.

Źródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL