Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Opinie

Segregacja śmieci - nowe zasady od lipca 2017

123RF
Rozmowa | Gminy, które nie osišgnš odpowiedniego poziomu recyklingu i przygotowania do ponownego użycia będš musiały płacić kary nałożone przez Unię Europejskš, a te zostanš wkalkulowane w opłaty mieszkańców – mówi Dariusz Matlak, prezes Polskiej Izby Gospodarki Odpadami.

Rz: Obowišzujšce od 1 lipca br. rozporzšdzenie ministra œrodowiska wprowadziło jednolity system segregowania odpadów w całym kraju. Czym różni się on od dotychczasowych rozwišzań?

Dariusz Matlak: W zasadzie dotychczasowe rozwišzania dawały pełnš swobodę gminom. Poczšwszy od podziału na zmieszane odpady suche i mokre (z zawartoœciš bioodpadów), jak również oznaczania kolorami pojemników – tutaj panowała całkowita dowolnoœć. Także w zakresie organizowania przetargu na samo odbieranie, czy też odbieranie i przetwarzanie odpadów, czyli na kompleksowš usługę, panowała dowolnoœć. Nie miało, więc w praktyce specjalnego znaczenia, czy firma, która wygra przetarg na takš kompleksowš usługę faktycznie dysponuje możliwoœciš zgodnego z przepisami przetworzenia œmieci.

Mimo, iż przepisy dotyczšce zakazu składowania odpadów nieprzetworzonych i obowišzku segregowania odpadów funkcjonujš już w Polsce od wielu lat, dotychczas starano się realizować te zadania po linii najmniejszego oporu i jak najmniejszym kosztem.

- Czy nowelizacja ustawy o utrzymaniu czystoœci i porzšdku w gminach i rozporzšdzenie w sprawie szczegółowego sposobu selektywnego zbierania wybranych frakcji odpadów wystarczš, by poprawić obecny stan, czy też jest to dopiero poczštek długiej drogi?

Zdecydowanie poczštek. Po pierwsze, to nowe rozporzšdzenie zakłada pięcioletni okres dostosowawczy. Pewnie nie wszystkie gminy będš chciałby z niego skorzystać, ale niektóre zapewne będš nadużywały tego czasu i przecišgały wprowadzenie zmian ile się da. Druga sprawa, o wiele ważniejsza, jest taka, że w rozporzšdzeniu, przynajmniej na razie, nie ma sankcji, ani innych instrumentów, które zachęcałyby mieszkańców do prawdziwej, rzetelnej segregacji. Gminy nie majš motywacji, żeby egzekwować ten obowišzek, bo to trochę sprawa polityczna. Musiałyby nakładać kary, i to doœć dotkliwe, za wrzucenie do niewłaœciwego pojemnika. Niestety, prawo niepoparte sankcjš deprecjonuje się. To byłoby najgorsze, co mogłoby się stać. Ten system wprowadzany odgórnie rozporzšdzeniem, musi też być wdrożony przez mieszkańców, wspólnoty mieszkaniowe i spółdzielnie osiedlowe. Musi powstać synergia także z firmami, które odbierajš œmieci, aby je również selektywnie zbierały. Ważne jest też, żeby gminy dysponowały instalacjami, które będš przetwarzały odpady biodegradowalne. To wszystko musi być też poparte edukacjš ekologicznš – system nie może opierać się tylko na strachu przed sankcjš i represjš. Ważna jest rola zarzšdców nieruchomoœci, być może będš musieli oni rozbudować altany œmieciowe, aby zapewnić odpowiedniš iloœć miejsca dla pojemników. Muszš być one też odpowiednio często wywożone. Cały system musi być higieniczny i sprawny, by mieszkańcy łatwiej do niego przywykli i zrozumieli, że rozdzielanie odpadów jest potrzebne i musi być respektowane.

- To pewnie będzie się wišzało z dodatkowymi kosztami dla gmin, a więc także dla mieszkańców.

Rzeczywiœcie, mogš się pojawić dodatkowe koszty. Zwłaszcza dla gmin, które nie majš jeszcze systemu selektywnego zbierania odpadów. Dla nich może to być trudne i ucišżliwe oraz spotykać się z dużymi oporami mieszkańców. Ale koszty i tak wzrosnš, bo jeœli nie będzie postępu, to gminy, które nie osišgnš odpowiedniego poziomu recyklingu i przygotowania do ponownego użycia będš musiały płacić kary nałożone przez Unię Europejskš, które zostanš wkalkulowane w opłaty mieszkańców. Nie ma żadnych alternatyw, żadnej trzeciej drogi. Trzeba organicznego, konsekwentnego działania i pewnej cierpliwoœci. Nie można liczyć, że może te regulacje zmieniš się, i jakoœ ten problem się sam rozwišże, albo pojawi się jakaœ nowa cudowna technologia zastępujšca segregację odpadów. Nie pojawi się – przynajmniej w najbliższych kilkudziesięciu latach. Trzeba po prostu wdrażać mechanizm z rozporzšdzenia i przyzwyczajać mieszkańców, że to jest standard, nie jakaœ przejœciowa moda na eko. Mieszkańcy wspólnot osiedli i kamienic też powinni wzajemnie się dyscyplinować, zwracajšc uwagę, czy ktoœ nie miesza odpadów, bo to leży w ich interesie.

- Od przyszłego roku, na mocy rozporzšdzenia z 6 marca 2017 r. zmieniajšcego rozporzšdzenie w sprawie opłat za korzystanie ze œrodowiska, majš też wzrosnšć opłaty za składowanie œmieci.

Tak, to konsekwencja wdrażania nowego systemu. Chodzi przede wszystkim o ograniczenie składowania odpadów. Dotychczasowy system, jak powiedziałem, opierał się na przetwarzaniu odpadów zmieszanych. Efektywnoœć takich instalacji była na poziomie 10 proc. odzyskiwanych odpadów. Reszta, poddawana różnym procesom biologicznym lub fizyko-chemicznym, lšdowała na składowisku odpadów. Już od wielu lat funkcjonuje taki instrument jak opłaty za składowanie odpadów, tzw. opłaty marszałkowskie, pobierane od każdej tony œmieci na wysypisku. Rozporzšdzenie o którym Pan mówi, w najbliższych trzech latach drastycznie podnosi stawki tych opłat. W zwišzku z tym, koszty składowania zmieszanych odpadów wzrosnš niewspółmiernie. Można, więc zakładać, że w którymœ momencie segregacja zacznie się wreszcie opłacać, bo z prostego rachunku będzie wynikało, że nawet, jeżeli na surowcach nie można zarobić, to, chociaż zaoszczędzi się na kosztach składowania, które w ostatecznym rachunku doliczane sš do opłat mieszkańców. Wydaje się tutaj, że synergiš jest powstanie zarówno przepisów o segregacji jak i rozporzšdzenia podnoszšcego opłaty za składowanie odpadów. Może rynek gospodarki odpadami zacznie wreszcie funkcjonować poprawnie.

- Z czego Pana zdaniem wynikało dotychczasowe lekceważenie przepisów o segregacji œmieci przez wiele samorzšdów?

Po pierwsze z nieœwiadomoœci tego, że jest to podstawa i baza współczesnej gospodarki odpadami komunalnymi. Po drugie, co ważniejsze, samorzšdy szukały przede wszystkim minimalizacji wydatków. Wychodzšc z założenia, że selektywne zbieranie zwiększa koszty systemu gospodarowania odpadami komunalnymi, wybierano często w przetargach na odbieranie i zagospodarowanie odpadami systemy pseudoselektywnej zbiórki, czyli podział na frakcje suche i mokre, co zresztš było dopuszczalne w œwietle dotychczasowych przepisów. Jeszcze dwa, trzy lata temu Ministerstwo Œrodowiska pisało w oficjalnych komunikatach, że takowe systemy można także uznać za selektywne zbieranie odpadów.

- Czy sš jakieœ dane pokazujšce, że podział tylko na mokre i suche frakcje, powodował mniejszy poziom recyklingu niż system wprowadzony rozporzšdzeniem?

Nie. Wszelkie dane, jakie można przytaczać majš tylko charakter estymacji. Nie ma do tej pory bazy danych o odpadach. Sprawozdania, które gminy przekazujš urzędom marszałkowskim sš często bardzo „kreatywne". Można za to opierać się na doœwiadczeniach innych krajów, jak i poszczególnych przedsiębiorstw odbierajšcych odpady od mieszkańców, które jednoznacznie wskazujš, że bez selektywnego zbierania przynajmniej czterech podstawowych frakcji odpadów surowcowych, nie ma szans na osišgnięcie okreœlonych przez Unię poziomów recyklingu. To jest pewnik potwierdzany badaniami Generalnej Dyrekcji Ochrony Œrodowiska, wskazujšcymi na to jak słaba jest efektywnoœć przetwarzania odpadów zmieszanych. Niektórzy twierdzili, że przy zastosowaniu nowoczesnych technik, np.: optycznej segregacji można zbierać zmieszane odpady, a potem je w sortowniach rozdzielać z wykorzystaniem tych różnych innowacyjnych technik. To, niestety jest mit i bioršc pod uwagę nawet aspekty ekonomiczne, nie ma innego rozwišzania jak segregacja.

- Pamiętam raport NIK, który mówił, że mamy w Polsce za dużo przetwórni œmieci, przez co nie majš one dostatecznej iloœci odpadów, aby utrzymać cišgłoœć pracy.

Sš takie opinie, ale myœlę, że to także mity. W dużej częœci moce przetwórcze instalacji przetwarzajšcych opierajš się na mało wiarygodnych – w mojej opinii – danych. Rzeczywiœcie jest ich sporo – w niektórych regionach, zwłaszcza tam gdzie powstały spalarnie lub instalacje do mechaniczno-biologicznego przetwarzania odpadów, pojawia się niezdrowa konkurencja. Natomiast instalacje do mechaniczno-biologicznego przetwarzania odpadów częstokroć majš zawyżane moce przerobowe, albo liczone z dużym zapasem - zakładajšc w przyszłoœci rozbudowę ich mocy przetwórczych. Myœlę jednak, że wcišż jest potrzeba budowy takich instalacji. Oczywiœcie, nie do zmieszanych odpadów, bo tych jest dostateczna iloœć. Potrzeba jednak instalacji do sortowania oraz przetwarzania odpadów komunalnych zebranych selektywnie. Te instalacje, które obecnie przetwarzajš odpady zmieszane, muszš też zostać zmodernizowane i przestawione na selektywnš zbiórkę. W każdym razie nie można mówić, że mamy już nadmiar mocy przerobowych instalacji, bo zupełnie inna będzie sytuacja, gdy z odpadów komunalnych będziemy odzyskiwać, co najmniej 50 proc. surowców, a nie jak dotychczas niecałe 20 proc., które z powodu zanieczyszczenia nie bardzo nadajš się do recyklingu.

- Co nalałoby zrobić, by poprawić rynek gospodarki odpadami?

Konieczne jest zwiększenie zaangażowania producentów, w finansowanie kosztów odbierania odpadów opakowaniowych. To spora częœć odpadów komunalnych. W krajach UE przyjęto tzw. zasadę rozszerzonej odpowiedzialnoœci producentów, w szczególnoœci wprowadzajšcego na rynek towary w opakowaniach. Sš oni zobowišzani pokryć koszty selektywnego zbierania odpadów opakowaniowych i ich przygotowania do recyklingu – czyli sortowania, transportu itd. Robiš to za poœrednictwem organizacji odzysku, które pobierajš odpowiednie opłaty od producentów.

W Polsce ten system funkcjonuje wadliwie. Odpowiednie przepisy wprowadzone zostały już przed wieloma laty, ale w praktyce nie działajš. Ani gminy, ani firmy, które odbierajš œmieci, nie otrzymujš dofinansowań z tego Ÿródła na zbiórkę i wstępne przetworzenie opakowań. Jeœli ten system zacznie funkcjonować, to będzie istotnym hamulcem wzrostu cen za wywóz œmieci. Owszem, producenci będš musieli te opłaty niejako „zaszyć" w kosztach swoich produktów. Ale takie rozwišzanie jest zdecydowanie bardziej efektywne, niż finansowanie całoœci kosztów gospodarki odpadami komunalnymi bezpoœrednio z portfeli mieszkańców. Ponadto, jego istotš nie jest karanie producentów, ale motywowanie do korzystania z materiałów recyklingowalnych i ograniczania iloœci i masy wprowadzanych na rynek opakowań jednorazowych. Obecnie często zdarza się, że niewielki produkt znajduje się w trzech różnych opakowaniach i dodatkowo jest owinięty foliš. To będzie koszt dla przedsiębiorcy, więc żeby skutecznie konkurować, i przetrwać na rynku, producenci będš musieli zastanowić się nad ograniczaniem wykorzystania surowców na opakowania.

- Czy gminom bardziej opłaca się wprowadzić zmiany jak najszybciej, by zdšżyć przed wzrostem opłat za składowanie, czy też rozłożyć koszty reformy w czasie i maksymalnie wykorzystać okres dostosowawczy?

Moim zdaniem zwlekanie jest najgorszym rozwišzaniem. Okresy przejœciowe wynikajš głównie z tego, że gminy majš już zawarte umowy na odbiór œmieci, zazwyczaj dwu- trzyletnie. W prowadzajšc niejako z marszu nowe zasady segregacji musiałyby je, więc rozwišzać i robić nowy przetarg, albo odpowiednio aneksować, co byłoby bardzo trudne majšc na względzie przepisy Prawa zamówień publicznych. Każda gmina powinna, więc w mojej opinii sukcesywnie wprowadzać kolejne pojemniki na poszczególne frakcje, żeby nie była to taka terapia szokowa, że nagle pojawi się całkiem nowy system. Najtrudniej pewnie będzie przyzwyczaić mieszkańców do odrębnego, bršzowego pojemnika na bioodpady i oddzielnego zbierania ich w domach. Dlatego dobrze jest kontraktować sukcesywnie pojedyncze pojemniki na okreœlone frakcje, według ustalonego planu, oraz monitorować, jakie sš postępy i jak się układa sytuacja na rynku przetwarzania odpadów. To pozwoliłoby też rozłożyć wzrost kosztów na dłuższy okres.

- Z tego, co wiem, np.: Kraków zamierza prowadzić program pilotażowy, dla częœci mieszkańców – czy to dobre rozwišzanie?

Myœlę, że tak, choć zamożniejsze miasta powinny działać bardzie energicznie i szybciej wprowadzać nowy system. Takie pilotaże, które obejmujš jedynie częœć gminy, mogš prowadzić do zróżnicowania – jedni mieszkańcy majš lepiej, bo nie muszš segregować, a drudzy gorzej, bo objęto ich pilotażem. Takie pilotaże zresztš już były, np. w Warszawie w zakresie zbierania odpadów biodegradowal-nych, już w połowie lat 90-tych. Dlatego lepiej wprowadzać zmiany od razu, na terenie całej gminy. Nie ma, co eksperymentować, wszystko jest wiadome – jakie powinny być pojemniki, jaka częstotliwoœć wywozu. Niewiadomš jest to, jak mieszkańcy będš wchodzili w ten system. Jeœli będš mieli wiadomoœć, że to pilotaż, eksperyment, a sšsiad z drugiej ulicy nie ma tego problemu, to będzie to powodowało znów chaos i dowolnoœć.

- Może mieszkańców zachęciłoby większe zróżnicowanie opłat za zbieranie œmieci segregowanych i zmieszanych?

Z czasem z pewnoœciš do tego dojdzie. Pytanie: czy będzie to polegało na bonusach dla tych, co segregujš czy też karach dla niesegregujšcych. To jest sprawa wtórna. Na pewno w przepisach trzeba doprecyzować, że segregacja nie jest opcjš, którš można wybrać, ale jak się nie chce, to wystarczy zapłacić więcej, i wszystko jest w porzšdku. To miesza w głowach i pokazuje jakieœ dziwne uwarunkowania, że bogaty to nie musi segregować, a biedny lub ten, kto chce zaoszczędzić – musi. Nie tak ten system ma wyglšdać. Po prostu selektywne zbieranie i wrzucanie posegregowanych odpadów do okreœlonych pojemników musi być obowišzkiem na poziomie krajowym (do tego zmierzajš kolejne nowelizacje przepisów). Ale musi być przede wszystkim wdrażane w gminach, w zapisach lokalnych regulaminów utrzymania czystoœci i porzšdku będšcych aktami prawa miejscowego, które na terenie gminy obowišzujš tak jak ustawy. Spodziewać się należy, że jeœli nie będzie wymaganych efektów w zakresie redukcji zmieszanych odpadów, to będš kary. Na razie w różnych gminach wprowadza się różne systemy np.: nakleja żółte kartki na kontener, jeœli sš w nim odpady zmieszane, ale coraz powszechniej w takich sytuacjach nie kwalifikuje się już tego, jako odpady segregowane, i nalicza wyższe opłaty.

- Jak można by pobudzić popyt na surowce wtórne, który jest w Polsce mały?

Możliwoœci sš bardzo ograniczone. Jeœli chodzi o np.: tworzywa sztuczne, to cena ich skupu zależy przede wszystkim od cen ropy na rynkach œwiatowych. Gdy sš niskie, nie opłaca się kupować surowców z recyklingu. Szkła natomiast brakuje – zapotrze-bowanie jest znacznie większe niż można pozyskać z selektywnej zbiórki. Duże znaczenia majš też koszty przygotowania i transportu surowców. Dochodzi nieraz do sytuacji paradoksalnej, że taniej œcišgnšć np.: makulaturę z zagranicy, niż kupić krajowy surowiec, który przez byle, jakš selekcję też jest często gorszej jakoœci. Doczyszczenie go do jakoœci akceptowanej przez zakłady recyklingowe wymaga zbyt dużych kosztów.

Nie ma się też, co spodziewać, że państwo będzie dopłacać i robić jakieœ interwencyjne skupy surowców, czy wprowadzać jakieœ specjalne instrumenty finansowe, oprócz wspomnianych opłat marszałkowskich, które majš obrzydzić składowanie. Przedsiębiorcy, w naturalny sposób ograniczajšc koszty, będš inwestować w sortownie, a dzięki temu i cena i jakoœ surowca z recyklingu będzie lepsza. Państwo może za to ograniczać wwóz surowców wtórnych z zagranicy, pod warunkiem, że krajowy rynek będzie w stanie dostarczyć odpowiedniš ich iloœć. Š?

—rozmawiał Szymon Cydzik

podstawa prawna: Ustawa z 13 wrzeœnia 1996 r. o utrzymaniu czystoœci i porzšdku w gminach (tekst jedn. DzU z 2017, poz.1289)

podstawa prawna: Rozporzšdzenie Ministra Œrodowiska z 29 grudnia 2016 r. w sprawie szczegółowego sposobu selektywnego zbierania wybranych frakcji odpadów (DzU z 2017, poz. 19)

podstawa prawna: Rozporzšdzenia Rady Ministrów z 6 marca 2017 r. zmieniajšce rozporzšdzenie w sprawie opłat za korzystanie ze œrodowiska (DzU z 2017 r., poz. 723)

ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL