Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Opinie

Pietryga o reformie sšdownictwa: prymat polityki nad prawem

Tomasz Pietryga
rp.pl
Jeżeli ktoœ z uwagš słuchał wypowiedzi Jarosława Kaczyńskiego sprzed ponad roku o koniecznoœci odcięcia sšdownictwa od PRL-owskiej pępowiny jako siedliska patologii, nie powinien być zaszokowany ani przyjęciem przez Sejm ustawy o KRS i ustawy sędziowskiej, ani pojawieniem się radykalnego projektu zmian w ustawie o Sšdzie Najwyższym.

Ten ostatni ma doprowadzić do twardego resetu, wymiany kadr najważniejszego sšdu w Polsce. Operacja ma być przeprowadzona pod pełnš kontrolš władzy politycznej. Taki sam manewr na innych szczeblach Temidy ma zapewnić uchwalone w œrodę prawo o ustroju sšdów powszechnych.

PiS, dšżšc do radykalnej wymiany sędziowskich elit, umożliwił powstanie bardzo niebezpiecznego mechanizmu. Nowe elity mogš być budowane na przesłankach pozamerytorycznych, eliminacji niepokornych, oportunizmie, tworzeniu sieci zależnoœci pomiędzy decyzyjnymi politykami i chcšcymi zrobić kariery sędziami.

Takie zależnoœci sš destrukcyjne. Bo PiS nie stworzy nagle lepszych ludzi. Nowi będš pewnie w jakiejœ częœci tak samo ułomni. Co się stanie, gdy przed sšdem stanie polityk z partii, dzięki której sędzia lub jego przełożony zrobił karierę? Czy nie odwróci głowy lub nie mrugnie porozumiewawczo, jak kiedyœ tak krytykowany przez PiS słynny sędzia Milewski? To duże ryzyko. Tak przeprowadzane zmiany mogš się obrócić przeciwko zamierzeniom partii władzy, uczynić z Temidy karykaturę.

Jedno jest pewne: pakiet trzech ustaw (KRS, u.s.p. i SN) oznacza gruntowne, trwałe przeoranie sšdownictwa na każdym jego szczeblu. Po wykręceniu bezpiecznika w postaci Trybunału Konstytucyjnego będš to zmiany praktycznie nieodwracalne. Następcy PiS musieliby dokonać systemowego wstrzšsu, co z czasem może być coraz trudniejsze. To uœwiadamia, z jak poważnš zmianš mamy do czynienia.

PiS od dawna był w konflikcie z elitami prawniczymi, które przyczyniły się zresztš do jego porażki wyborczej dziesięć lat temu. Powodem napięcia jest inne podejœcie do państwa i prawa. Œcisłe, proceduralne trzymanie się norm i zasad starło się nagle z filozofiš prymatu polityki nad prawem. Gdy wyborcy dali PiS wręcz nieograniczone prawo do zmiany ustaw, starcie to okazuje się dla Temidy œmiertelne. Dobrze było to widać przy okazji „odzyskiwania" TK. Sytuacja powtarza się przy „odzyskiwaniu sšdów". Prawo stało się narzędziem politycznym.

Ale jest też druga strona medalu. Otwarcie trzeba zapytać, jak to się dzieje, że kruszenie fundamentów sšdownictwa ukształtowanego w III RP odbywa się przy zupełnej biernoœci społecznej. Nie ma wielkich manifestacji czy masowych protestów, które utemperowałyby działania partii władzy. Salonowe warszawskie protesty to zdecydowanie za mało, aby zatrzymać rozpędzony pisowski walec.

Możliwe, że to wina samych sędziowskich elit. Przed ponad dwiema dekadami zamiast mozolnie budować pomosty między obywatelami a sšdami, stawiać na szerokš edukację prawnš, dbać o upowszechnianie norm i zasad, uczyć szacunku dla prawa – zamknęły się w wieży z koœci słoniowej. Jak wysokiej, wystarczy spojrzeć na uzasadnienia wyroków sšdowych. Trudne, zawiłe, niezrozumiałe dla przeciętnego obywatela.

Zamiast otwartoœci i służby pojawiła się – najłagodniej to ujmujšc – alienacja. Możliwe, że to właœnie jej zawdzięczamy biernoœć społecznš w sytuacji, kiedy stan sędziowski znalazł się w opresji.

ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL