Opinie

Jak długo jeszcze trzeba będzie sprzątać po Macierewiczu?

Fotorzepa, Jerzy Dudek
Chaos w polskich Siłach Zbrojnych jest tak duży, że nikt chyba nie wie, jak go ogarnąć. Rzutuje to na naszą pozycję w NATO i ciężko będzie ją w krótkim czasie odbudować.

System obronny Polski znajduje się w rozsypce – przekonuje w wywiadzie dla „Polityki" gen. Mieczysław Gocuł, były szef Sztabu Generalnego. I przedstawia cały katalog zarzutów: od dezorganizacji systemu dowodzenia polskim Siłami Zbrojnymi za Antoniego Macierewicza po totalną kompromitację ówczesnego kierownictwa MON w oczach NATO, co doprowadziło do tego, że nasz kraj znalazł się „na peryferiach" sojuszu. A podkreślane przez Macierewicza sukcesy – na przykład szczyt NATO w Warszawie – to propaganda. Kwestia obecności wojsk USA w Polsce była rozstrzygana kiedy indziej, w innych okolicznościach, a zasługa w tym poprzedniego kierownictwa resortu niewielka.

Ciężkie zarzuty, ostre słowa wypowiedziane przez poważnego byłego wojskowego. Nie sposób przejść obok nich obojętnie, trzeba po raz kolejny zadać pytanie, jaki jest bilans funkcjonowania MON pod rządami Antoniego Macierewicza. A raczej: jak duży bałagan pozostawił po sobie minister oraz jak dużo i jak długo będzie trzeba sprzątać. Odpowiedź nie jest prosta, bo nowe kierownictwo resortu sprawia wrażenie, jakby wszystko chciało zamieść pod dywan i jest dalekie od krytyki bądź co bądź wiceprezesa PiS.

Co zatem wiemy? Przede wszystkim to, że konflikt MON z ośrodkiem prezydenckim był znacznie bardziej poważny, niż mogło się wydawać nawet uważnym obserwatorom. Proces, który trwa teraz, to raczej mozolne rozładowywanie kompletnego paraliżu niż spokojny reset. Świadczą zresztą o tym słowa obecnego szefa MON, który w nielicznych wywiadach deklaruje potrzebę ułożenia się z prezydentem. Czyli zasypywanie rowów jest konieczne i trwa jeszcze po ponad pół roku od objęcia resortu przez nowego ministra. Ma to znaczenie różnorakie. Zasadnicze dla kwestii strategii rozwoju i szkolenia Sił Zbrojnych, o czym wspomina gen. Gocuł, czy dla kwestii funkcjonowania struktury dowodzenia. Warto jednak pamiętać o tym, że brak porozumienia między MON i prezydentem ma podstawowe znaczenie dla NATO. Dla sojuszu świadczy o kryzysie władzy w Polsce, pozycji naszego kraju i może wyrządzić szkody większe niż pozostałe ewentualne grzechy Antoniego Macierewicza. Sygnałów o tym, że nasz kraj bardzo mocno stracił w oczach sojuszu za rządów poprzedniej ekipy w MON, jest jednak coraz więcej. Bardzo ciężko będzie odbudować jeszcze niedawną, całkiem przyzwoitą pozycję Polski w natowskiej układance.

Czytaj także: Zbrojeniówka do remontu

Jest to tym trudniejsze, że oficjele sojuszu po prostu widzą kadrowy i kompetencyjny kołowrót w naszym wojsku. Natomiast podobnie jak polskiej opinii publicznej trudno im pewnie dostrzec mechanizm, który pozwoliłby na wyprowadzenie naszych Sił Zbrojnych z chaosu. Sensownej, wieloletniej strategii dla polskiego wojska połączonej z unowocześnieniem armii, której sprzęt zaczyna się sypać. I to może dla niewiele mówiącego o swoich planach MON jest w tej chwili najpoważniejsze wyzwanie.

Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL