Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Opinie

Paweł Dobrowolski: Mniejsza luka, sprawne państwo

Większa œcišgalnoœć podatków stymuluje gospodarkę, a nie jš schładza – pisze główny ekonomista Polskiego Funduszu Rozwoju w polemice z Januszem Jankowiakiem.

Czy zwiększenie œcišgalnoœci podatków od mafii podatkowych można interpretować jako zacieœnienie polityki fiskalnej, które spowoduje spadek dynamiki PKB? Tak – odpowiada Janusz Jankowiak (główny ekonomista Polskiej Rady Biznesu – red.) w „Rzeczypospolitej" („Bez ochów i achów" z 29 czerwca 2017 r.). Komentujšc plany zmniejszenia luki VAT, pisze: „zacieœnienie fiskalne o tej skali, połšczone ze wzrostem oszczędnoœci publicznych (spadkiem dezoszczędnoœci), musi z definicji pocišgać za sobš w krótkim czasie spadek dynamiki PKB".

I dodaje jeszcze: „Wyglšda na to, że zdaniem rzšdu zacieœnienie fiskalne rzędu 3 pkt proc. PKB najwyraŸniej nie ma żadnych następstw dla dynamiki PKB. Zaznaczam, że rzšd tych zebranych od podatników pieniędzy nie ma zamiaru wydać, lecz przeznaczyć na ograniczenie deficytu sektora, co bardzo chwalebne, tyle że pod względem makroekonomicznym niespójne".

Interpretowanie większej œcišgalnoœci VAT jako zacieœnienia polityki fiskalnej wymaga poczynienia wielu założeń. Założeń, których Jankowiak nie uprawdopodobnił, a które przynajmniej w częœci wydajš się mało prawdopodobne. Jankowiak mógłby realistycznie prognozować schładzajšcy efekt, gdyby opisywał podwyższenie stawek podatków i œcišgnięcie większej sumy podatków z ogółu obywateli. Ale przy wyższych wpływach wynikajšcych z większej œcišgalnoœci podatków od mafii podatkowych, przy niezmienionych stawkach podatkowych, bardziej prawdopodobne jest, że przeważš efekty stymulujšce, a nie efekty chłodzšce gospodarkę. Jankowiak nie docenia siły oczekiwań sektora prywatnego dla skutków polityki fiskalnej.

To nie wzrost fiskalizmu

Z historii wiemy, że nawet silne podwyższenie podatków i obcięcie wydatków może mieć efekt stymulujšcy, gdy wpływa pozytywnie na oczekiwania co do krótkoterminowej wypłacalnoœci państwa oraz jego œredniookresowej stabilnoœci makroekonomicznej i politycznej. A dziœ w Polsce mamy do czynienia nie tyle ze wzrostem fiskalizmu, co z próbš lepszego egzekwowania już obowišzujšcych podatków. Rzšd usiłuje œcišgnšć większe wpływy podatkowe poprzez œciganie mafii oszustów podatkowych. Jeœli będzie w tym skuteczny, obywatele uwierzš, że rzšd nie będzie potrzebował podwyższać podatków œcišganych od ogółu obywateli, bo przy obecnych stawkach podatkowych œcišga więcej od oszustów. Wtedy wzroœnie wiara w wypłacalnoœć Polski oraz skłonnoœć do inwestycji i konsumpcji.

Jankowiak mógłby realistycznie opisywać skutek wyższej œcišgalnoœci jako zacieœnienie polityki fiskalnej tylko wtedy, gdyby pienišdze dotychczas wyłudzane przez grupy przestępcze w całoœci i szybko trafiały do gospodarki polskiej jako konsumpcja czy inwestycje, a przestępcy podatkowi sprzedawali dużš iloœć towarów po cenach niższych o podatek, tj. oddawali konsumentom dużš częœć „oszczędnoœci" na podatku w niższej cenie sprzedaży.

Co się dzieje z pieniędzmi z przestępstwa

Nie ma danych opisujšcych kierunek przepływu i sposób użytkowania uszczupleń podatkowych. Ale w œwietle dostępnych informacji wydaje się mało prawdopodobne, by przestępcy w całoœci i szybko konsumowali i inwestowali w Polsce kwoty uzyskane z oszustw podatkowych. Z procesów sšdowych, z informacji prasowych itp. wynika, że przestępcy, tak szybko jak tylko mogli, pienišdze z karuzeli VAT transferowali do rajów podatkowych i tam wielokrotnie prali.

Faktycznie częœć oszustw podatkowych skutkowała pojawieniem się na naszym rynku towarów w niższej cenie, co mogło stymulować gospodarkę. Ale skala tego zjawiska wydaje się niewielka. Przestępcy częœć „oszczędnoœci" na podatku przechwytywali dla siebie, a ceny obniżali tylko na tyle, by odcišgnšć kupujšcych od bardziej wiarygodnych sprzedawców. Co ważniejsze, przestępstwa VAT, w odróżnieniu od np. przemytu towarów akcyzowych, wymagajš wprowadzenia na rynek tylko tylu towarów, ile jest potrzebnych, by markować prawdziwš działalnoœć gospodarczš. Sprzedawanie produktów po obniżonej cenie nie jest istotš tych przestępstw.

Jankowiak, traktujšc wzrost przychodów z większej œcišgalnoœci podatków jako zacieœnienie fiskalne, które „z definicji" powoduje spadek dynamiki PKB, pomija obserwacje z ekonomii politycznej – o sprawnoœci państwa (state capacity) oraz z psychologii – o oczekiwaniach co do rezultatów œcišgania wyższej sumy podatków.

Pobór podatków w prawdziwym œwiecie jest wypadkowš wzajemnego oddziaływania czynników politycznych, społecznych, kulturowych oraz gospodarczych. ródła akademickie majš tendencję koncentrować się na zbiorczych agregatach gospodarczych, czego efektem sš proste ćwiczenia arytmetyczne. Takie obliczenia bywajš przyzwoitym pierwszym zarysem zjawiska. Ale w rzeczywistoœci efekty dystrybucyjne oraz sposób dbania o wypłacalnoœć budżetu sš o wiele ważniejsze dla prawdopodobieństwa osišgnięcia wypłacalnoœci od arytmetycznych ćwiczeń na dużych agregatach.

Tak, zwiększenie wpływów podatkowych w pierwszym przybliżeniu odsysa pienišdz z kieszeni obywateli i przedsiębiorstw, czym zmniejsza koniunkturę. Ale zbieranie podatków to podstawowa funkcja państwa. Państwo, które słabo wypełnia tę funkcję, nie jest w stanie stworzyć i utrzymać projektów społeczno-gospodarczych umożliwiajšcych rozwój, w tym nie jest w stanie utrzymać kontraktu społecznego między biednymi i bogatymi, który umożliwia rozwój.

Ekspansja luki podatkowej

W Polsce luka podatkowa w pół dekady urosła z poziomu nieistotnego do porównywalnego z deficytem budżetowym. Zatrzymanie jej narastania oraz jej zmniejszenie sš fundamentalne dla rozwoju Polski – zarówno na poziomie materialnym, jak i postrzegania państwa. Edmund Burke, angielski mšż stanu z XVIII wieku, powiedział, że zbieranie podatków nie tylko jest głównym zadaniem państwa, ale wręcz tworzy państwo.

Stymulujšcy efekt większej œcišgalnoœci

Jeœli nasz kraj w trzy lata sprawnie zmniejszy lukę podatkowš, dołšczy do państw nowoczesnych, sprawnych i rozwiniętych. A wyższa œcišgalnoœć podatków od grup przestępczych może mieć znaczny efekt stymulujšcy. Wyższa œcišgalnoœć umożliwia rzšdowi wiarygodne oferowanie większych wydatków socjalnych, które rosnš już w krótkim okresie. Natomiast w œrednim będzie mniejsze zagrożenie wzrostem deficytu budżetowego. Obywatele i zagraniczni analitycy, widzšc państwo sprawnie egzekwujšce obowišzek podatkowy, zacznš bardziej wierzyć w œrednioterminowš jego wypłacalnoœć. Informacje o wyższej œcišgalnoœci i niższym deficycie mogš zwiększyć skłonnoœć przedsiębiorców do inwestowania, a konsumentów do konsumowania.

Przedsiębiorcy, którzy płacš podatki w Polsce, mogš odczuć mniejsze ryzyko rozchwiania ich rynków konkurencjš grup przestępczych, nagle sprzedajšcych towary po obniżonej cenie. To powinno zwiększyć pewnoœć obrotu dla uczciwych firm, ich sprzedaż, zyskownoœć oraz zatrudnienie.

Nie do przecenienia jest też wpływ na postrzeganie państwa i jego skutecznoœci w œcišganiu podatków przez ogół obywateli. Bez ich współpracy sprawne œcišganie podatków nie jest możliwe. Jeœli obywatele będš widzieli, że podatki sš nakładane i zbierane sprawiedliwie oraz wydawane na pożyteczne cele, to sami z siebie będš bardziej skłonni płacić podatki. Narastajšca luka podatkowa stanowiła zagrożenie dla tzw. moralnoœci podatkowej (wewnętrzna motywacja obywatela do płacenia podatków – red.), pokoju społecznego i warunków dla rozwoju. Szeroka, rosnšca œwiadomoœć unikania podatków obniżała skłonnoœć do ich płacenia. Nikt nie chce być frajerem.

Zdolnoœć do zbierania podatków odróżnia państwa rozwinięte od upadłych. Biedne państwa zbierajš mniej podatków niż bogatsze, bo majš słabsze instytucje, zatomizowane społecznoœci, brak przejrzystoœci co do poboru i wydatkowania grosza publicznego oraz słaby nadzór władzy przez obywateli. Te czynniki oddziałujš na siebie w sposób o wiele bogatszy niż proste symulacje Jankowiaka.

Ograniczenie luki podatkowej jest niezbędnym krokiem na drodze do nowoczesnego państwa i zamożnej gospodarki. W sprawnym państwie o rozliczanej przez obywateli władzy obywatele czujš się bezpieczni, inwestujš i konsumujš. To właœnie to poczucie bezpieczeństwa odróżnia państwa bogate od biednych.

Paweł Dobrowolski jest głównym ekonomistš Polskiego Funduszu Rozwoju i dyrektorem departamentu analiz PFR. Ukończył studia ekonomiczne na Uniwersytecie Harvarda. Od kilkunastu lat jest zwišzany z Instytutem Sobieskiego. W PFR koncentruje się na badaniach strukturalnych gospodarki oraz analizach ekonomicznych.

ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL