Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Opinie

Arbitraż – lekcja dla całego sportu

123RF
Tak długo, jak prawo do sšdu będzie respektowane, w tym również polubownego, nie będzie podstaw, by kwestionować wydawane rozstrzygnięcia – pisze ekspert Hubert Radke.

Zapowiadało się na wyrok, który wstrzšœnie monopolistycznymi strukturami œwiatowego sportu. A przynajmniej na wyrok, który doprowadzi do kolejnej, potrzebnej ewolucji sportowego wymiaru sprawiedliwoœci. W orzeczeniu dotyczšcym niemieckiej łyżwiarki Claudii Pechstein, jakie zapadło przed niemieckim sšdem najwyższym Bundesgerichtshof (BGH) 7 czerwca 2016 r., prawidłowoœć działania lozańskiego Trybunału Arbitrażowego do spraw Sportu (CAS), okreœlanego mianem „sšdu najwyższego œwiatowego sportu", została potwierdzona. Orzekajšce w sprawie sšdy niższej instancji, monachijskie Landesgericht (LG) oraz Oberlandesgericht (OLG), wyraziły jednoznaczne wštpliwoœci co do ważnoœci przymusowej klauzuli arbitrażowej, narzucanej sportowcom odgórnie w regulacjach ustalanych przez organizacje sportowe (a dajšcej umocowanie CAS). Wielu prawników sportowych postulowało reformy, gdy chodzi o zasady funkcjonowania CAS.

Saga prawna Pechstein

Batalia prawna Pechstein sięga 2009 r., kiedy to łyżwiarka w kontrowersyjnych okolicznoœciach została zdyskwalifikowana przez organy dyscyplinarne Międzynarodowej Federacji Łyżwiarskiej (ISU), w oparciu o postanowienia Œwiatowego Kodeksu Antydopingowego, w zwišzku z dopingiem. Apelacja łyżwiarki złożona do CAS, działajšcego jako instancja odwoławcza od decyzji dyscyplinarnych ISU, w oparciu o umieszczonš w jej regulacjach klauzulę arbitrażowš, została oddalona. Wyrok CAS został podtrzymany przez Szwajcarski Federalny Trybunał (SFT), właœciwy do rozpatrywania skarg na orzeczenia sšdów polubownych.

W 2010 r. w kolejnej sprawie przed CAS, Pechstein nieskutecznie kwestionowała decyzję Niemieckiego Komitetu Olimpijskiego odmawiajšcš jej nominacji olimpijskiej w zwišzku z nałożonš dyskwalifikacjš. Wreszcie udała się do sšdu powszechnego w Niemczech z roszczeniami odszkodowawczymi sięgajšcymi ponad 4 milionów euro, skierowanymi przeciwko organizacjom sportowym działajšcym w ramach hierarchicznej struktury Ruchu Olimpijskiego. U podstaw roszczeń legło przeœwiadczenie łyżwiarki oraz jej prawników o nieważnoœci klauzuli arbitrażowej, gwarantujšcej jurysdykcję CAS w sporach pomiędzy sportowcami a organizacjami sportowymi.

W orzeczeniu stwierdzono nieważnoœć narzuconej jednostronnie klauzuli arbitrażowej, uznajšc jednoczeœnie, iż decyzja CAS posiada moc res iudicata, gdyż Pechstein nie zakwestionowała kompetencji CAS, decydujšc się na złożenie odwołania od orzeczenia dyscyplinarnego ISU.

Zdecydowanie dalej poszło orzeczenie OLG, który zasšdził na rzecz Pechstein odszkodowanie, uznajšc, iż klauzula arbitrażowa stanowi niezgodne z niemieckim prawem konkurencji nadużywanie pozycji monopolistycznej. Konstrukcja przymusowej klauzuli arbitrażowej nie została uznana przez OLG za naruszenie prawa konkurencji. Odnotowano przy tym znaczenie CAS jako instytucji przyczyniajšcej się do rozstrzygania sporów w œwiecie sportu szybko i z wykorzystaniem fachowej wiedzy grona arbitrów, zapewniajšcej jednolite orzecznictwo w obszarze stosowania reguł sportowych. Zdaniem OLG problem stanowił sposób wyboru arbitrów, preferencje w tym względzie na rzecz organizacji sportowych, także utrzymywanie ich zamkniętej listy, co pozwala na podanie w wštpliwoœć niezależnoœci poszczególnych paneli arbitrażowych CAS.

Poglšdów OLG nie podzielił BGH, posługujšc się przy tym zgoła paradoksalnš argumentacjš. Stwierdzono, iż ISU stanowi co prawda monopolistycznš organizację, ale narzucanie klauzuli arbitrażowej nie oznacza nadużywania monopolistycznej pozycji. Uznano, iż Pechstein wyraziła zgodę na klauzulę arbitrażowš, dodajšc jednoczeœnie, iż zgoda ta w znacznym stopniu warunkowana była pozycjš drugiej strony sporu.

W tym miejscu orzeczeniu BGH postawić można najpoważniejszy zarzut. Leżšca u fundamentu sšdownictwa polubownego dobrowolna zgoda stron na poddanie sporu jego rozstrzygnięciu w sporcie de facto nie istnieje. Sposób organizacji współzawodnictwa w ramach monopolistycznego Ruchu Olimpijskiego sprawia, że sportowcy nie majš innego wyboru, jak zgodzić się na narzucany arbitraż. Inaczej nie mogliby w ogóle przystšpić do współzawodnictwa, w konsekwencji także wykonywać swojej profesji. Jeżeli chodzi o dobrowolnoœć wyboru w sporcie, sprowadza się ona wyłšcznie do wyboru możliwoœci uprawiania danego sportu w ogóle. Jest to swoista odmiana słynnego Hobson's choice – wyboru wszystko albo nic!

Nie oznacza to, iż w œwiecie sportu nie ma miejsca na przymusowy arbitraż. Wydaje się jednak, że jego uzasadnianie nie powinno się odbywać na tradycyjnej drodze, poprzez odwoływanie się do kwestii konsensualnoœci, ale raczej na drodze postkonsensualnej poprzez wskazywanie zalet takiego arbitrażu, równoważšcych brak jego dobrowolnoœci.

Drogš tš podšżył BGH, wskazujšc, iż w przypadku arbitrażu w sporcie wyważenia wymagajš interesy wspólnoty sportowej i prawa indywidualnych sportowców. Rozstrzyganie sporów przed CAS miałoby więc leżeć we wspólnym interesie wszystkich, a jest nim walka z dopingiem. Czy jednak tak postawiony cel może przykrywać niedocišgnięcia sportowego wymiaru sprawiedliwoœci? Tak samo można by powiedzieć, iż w ramach wymiaru sprawiedliwoœci w sprawach karnych gwarancje oskarżonych schodzš na dalszy plan, wobec nadrzędnego celu, jakim jest walka z przestępczoœciš. Czy takie stawianie sprawy rzeczywiœcie œwiadczy o równoważeniu interesów?

CAS gwarantuje w sporcie fachowoœć, szybkoœć oraz jednolitoœć rozstrzygnięć, co sprzyjać ma podtrzymywaniu esencjonalnej dla sportu równoœci szans. W obszarze zglobalizowanego sportu dzięki działalnoœci CAS uformowane zostało lex sportiva, dzięki któremu wszyscy rywalizujšcy podlegajš tym samym prawom. Różnice pomiędzy krajowymi porzšdkami prawnymi, które mogłyby prowadzić do zróżnicowanych rozstrzygnięć przed sšdami powszechnymi w podobnych przypadkach, sš zaœ niwelowane.

Zbyt powierzchowne odwoływanie się do postkonsensualnego uzasadnienia arbitrażu oferowanego przez CAS budzi jednak niedosyt w orzeczeniu BGH. Wystarczy wskazać na stwierdzenie BGH mówišce, iż CAS oferuje należyte gwarancje proceduralne, które zapewniajš bezstronnoœć rozstrzygnięcia i niezależnoœć arbitrów. Tymczasem sportowcy majš nie tylko niewiele do powiedzenia, jeżeli chodzi o wybór arbitrów, ale i możliwoœci podważenia wyroku CAS przed SFT pozostajš niezwykle wšskie. BGH, uznajšc CAS za „prawdziwy sšd arbitrażowy", odwołujšc się przede wszystkim do aspektu „konsensualnoœci" klauzuli arbitrażowej, niewystarczajšco wyeksponował, iż w przypadku przymusowej klauzuli arbitrażowej dostarczone powinno być quid pro quo w postaci należytych gwarancji proceduralnych służšcych sprawiedliwoœci rozstrzygnięcia, na czele z równymi szansami, gdy chodzi o wybór arbitrów.

Cišg dalszy walki?

Pechstein przygotowuje się do kontynuacji walki o prawa sportowców, tym razem przed niemieckim trybunałem konstytucyjnym Bundesverfassungsgericht (BVG). Tutaj nadzieję na pozytywne dla sportowców rozstrzygniecie przynosi słynna doktryna Solange. Analogicznie więc jak przed laty w przypadku relacji na linii instytucje i sšdy UE a sšdy powszechne w Niemczech, BVG mógłby sięgnšć po stwierdzenie, iż tak długo jak fundamentalne prawa sš gwarantowane przed CAS, jurysdykcja sšdów powszechnych może zostać wyłšczona. Dodatkowym orężem w rękach Pechstein jest postępowanie przed Europejskim Trybunałem Praw Człowieka w Strasbourgu, gdzie jej skarga przeciwko Szwajcarii o naruszenie gwarantowanego w Europejskiej Konwencji Praw Człowieka prawa do rzetelnego procesu, została przyjęta i czeka na rozpatrzenie od 2010 r.

Sprawa Pechstein służyć może jako lekcja dla wszelkich „przymusowych" sšdów polubownych działajšcych zarówno w œwiatowym, jak i polskim sporcie. Uwagi te wydajš się także adekwatne w odniesieniu do Trybunału Arbitrażowego do spraw Sportu przy PKOl (TAS PKOl). Co prawda rozstrzygajšc odwołania od decyzji dyscyplinarnych polskich zwišzków sportowych TAS PKOl nie działa jak klasyczny sšd polubowny, ale jako swoisty arbitraż obligatoryjny umocowany ustawš o sporcie, wyłšczajšcš właœciwoœć sšdownictwa powszechnego w sportowych sprawach dyscyplinarnych. Bioršc jednak pod uwagę, iż œrodkiem pozwalajšcym na wzruszenie jego orzeczeń pozostaje skarga kasacyjna do Sšdu Najwyższego, przez co konstytucyjne prawo do sšdu jest ograniczone, konieczne wydaje się, by gwarancje rzetelnego procesu zostały spełnione. Tak długo jak gwarancje wynikajšce z konstytucyjnego prawa do sšdu będš odpowiednio respektowane, zarówno w przypadku sšdów polubownych w sporcie, jak i TAS PKOl, nie będzie podstaw, by kwestionować ich rozstrzygnięcia. Wówczas monopol organizacji sportowych i prawa sportowców pozostanš zrównoważone.

Autor jest konsultantem z zakresu prawa sportowego w Kancelarii Adwokackiej Radke

ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL