Tomasz Pietryga o pomyśle na samorząd przedsiębiorców

aktualizacja: 16.05.2017, 19:12
Tomasz Pietryga
Tomasz Pietryga

Powszechny, silny samorząd przedsiębiorców, reprezentujący interesy całego biznesu, to dobry pomysł, pod warunkiem że zostanie powołany wyłącznie dla nich i odseparowany gęstymi zasiekami od bieżącej polityki.

REDAKCJA POLECA
19.05.2017
Samorząd gospodarczy w zamówieniach publicznych
16.05.2017
Biznes będzie miał obowiązkowy samorząd
kariera
Millenialsi - czego oczekują od pracodawcy?

Owszem, jest już kilka bardzo aktywnych i potrzebnych organizacji, których celem jest wspieranie polskiej przedsiębiorczości i obrona firm m.in. przed „złą legislacją", ale nie są dla rządu na tyle silnym partnerem, aby mogły zablokować choćby niekorzystne zmiany legislacyjne.

Jedna, powszechna organizacja byłaby już poważną siłą, z którą politycy musieliby się liczyć, wprowadzając reformy podatkowe, prawa pracy czy prawa gospodarczego. To mocny argument przemawiający za przedsięwzięciem, które planuje rząd.

Samorząd przedsiębiorców nie może być jednak organizacją fasadową, teoretyczną, o rozbudowanej strukturze, na którą łożą podatnicy. Wypełnioną działaczami, zarządami, radami, komisjami rewizyjnymi, grupami konsultacyjnymi i tysiącami ludzi, którzy znaleźli dzięki nowej biurokratycznej strukturze bezpieczną zawodową przystań, sposób na życie.

Aby taki samorząd miał sens, państwo musi scedować na niego konkretne uprawnienia. Nie te, które ciążą dziś urzędnikom (i pojawia się doskonała okazja, aby się ich pozbyć), ale które dałyby takiej organizacji rzeczywiste podstawy samorządzenia, wspierania i stymulowania przedsiębiorczości oraz obrony przed zakusami polityków.

Są też zagrożenia dla takiej inicjatywy. Czy rząd, tworząc samorząd przedsiębiorców, nie ulegnie pokusie zaprzęgnięcia go do bieżącej polityki? Zwłaszcza że ma być on finansowany przez państwo. A skoro państwo płaci, to może i wymagać. Ulec pokusie powołania „klubu gospodarczych przyjaciół rządu". Trochę na wzór PRL-owskich zrzeszeń rzemieślniczych lub „koncyliacyjnych" związków zawodowych, uprawiających wyłącznie konstruktywną krytykę poczynań władzy. Wyrażających pod czujnym okiem mianowanego z politycznego klucza przewodniczącego jedynie słuszne opinie o projektach reform, zmian i inicjatyw.

W czasach, gdy polityka wkracza do zdecydowanie zbyt wielu sfer życia społecznego i gospodarczego, taki scenariusz nie jest wcale wykluczony. Tym bardziej trzeba więc przed nim ostrzec.

Pomysł, wzorowany na rozwiązaniach niemieckich, jest jednak godny uwagi i dyskusji. Powszechny samorząd mógłby zwiększyć wpływ przedsiębiorców na kształtowanie polityki gospodarczej państwa. By jednak ustrzec się patologii, należy poddać go gruntownym konsultacjom. Omówić z zainteresowanymi i przedyskutować z opozycją.

Tak aby powstało trwałe, cieszące się zaufaniem i szerokim poparciem przedsięwzięcie, które nie zawali się jak domek z kart przy kolejnej zmianie władzy.

Komentarz dnia
Żródło: Rzeczpospolita

Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniana lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętę digitalizację, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody Gremi Media SA. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody Gremi Media SA lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami "Regulaminu korzystania z artykułów prasowych" [Poprzednia wersja obowiązująca do 30.01.2017]. Formularz zamówienia można pobrać na stronie www.rp.pl/licencja.

POLECAMY

KOMENTARZE