Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Opinie

Grzegorz Kołodko: Czy Chiny zbawiš świat

tv.rp.pl
Nikt nie potrafi równie skutecznie jak Chińczycy – z wielkimi globalnymi konsekwencjami – połšczyć potęgi niewidzialnej ręki rynku i widzialnej ręki państwa.

Chiński przywódca Xi Jinping opowiada się za globalizacjš, co w coraz większym stopniu wspomagać może długofalowy rozwój œwiatowej gospodarki. Amerykański prezydent Donald Trump nie służy globalizacji i wręcz utrudnia rozwój œwiatowej gospodarki. Być może na krótkš metę niektóre jego posunięcia ożywiš jš w Stanach Zjednoczonych, ale już szkodzš gospodarce globalnej.

PóŸniej zaœ narastać będzie nierównowaga, w tym ponownie deficyt budżetowy i dług publiczny w samych USA. Nowy amerykański prezydent sšdzi, że jego „trumponomika" to współczesna reaganomika, ale mu się tylko tak wydaje. 35 lat temu reaganomika była wodš na młyn neoliberalizmu, z całš jego szkodliwoœciš widocznš ex post. Szkodliwoœć ekonomicznego nacjonalizmu Trumpa z czasem też będzie coraz wyraŸniejsza.

Wizja, nie iluzje

O ile wieloletni okres 3-proc. wzrostu PKB to mrzonka amerykańskiego prezydenta, o tyle Nowy Jedwabny Szlak to realistyczna inicjatywa chińskiego prezydenta, jeszcze głębiej niż dotychczas włšczajšca jego kraj do nieodwracalnej globalizacji. Zarazem to próba nadania jej bardziej inkluzywnego charakteru. Podczas gdy amerykański prezydent żywi się iluzjami, chiński przywódca ma wizję, dokładnie odwrotnie niż pół wieku temu. Taki dysonans ma kolosalne implikacje dla przyszłoœci œwiata.

To znamienne, że w tym samym czasie, gdy zaprzysięgany na schodach Kapitolu 45. prezydent USA mówił (a raczej krzyczał) „America first!", na Œwiatowym Forum Gospodarczym w Davos prezydent Chin wzywał do obrony wolnego handlu, przestrzegajšc, że w wojnie handlowej, którš Trump groził nie tylko Chinom, nie może być zwycięzcy. Powiem więcej; gdyby do takiej wojny doszło za sprawš pomawiania Chin o manipulacje walutowe i nakładania karnych, prohibicyjnie wysokich ceł na chińskie towary kupowane przez USA, to Chińczycy straciliby na tym mniej niż Amerykanie.

To znamienne, że gdy prezydent Xi zapewniał w rozmowie telefonicznej nowego prezydenta Francji Emmanuela Macrona, że będzie bronił paryskiej umowy z grudnia 2015 r., która ma na celu ograniczenie zmian klimatycznych przez kontrolowanie emisji gazów cieplarnianych, prezydent Donald Trump nadal grozi, że wycofa się z tego potrzebnego porozumienia, osišgniętego z jakże wielkim trudem.

Kto największy

Choć z pewnoœciš do końca XXI wieku Chiny nie stanš się „państwem œrodka", bo takiego w wielobiegunowym œwiecie przyszłoœci nie będzie, to ich gospodarka, z PKB liczonym parytetem siły nabywczej w wysokoœci 21,3 bln dol., już jest większa od amerykańskiej o prawie 15 proc. (liczšc według kursu rynkowego, amerykański PKB równy 18,6 bln dol. jest większy od chińskiego o 63 proc.) i o 11 proc. niż PKB Unii Europejskiej, wcišż jeszcze z Wielkš Brytaniš (liczšc według kursu rynkowego, unijny PKB w wysokoœci 16,3 bln dol. jest większy od chińskiego o prawie 43 proc.). Nie zapominajmy jednak, że przy tej potędze Chiny to nie tylko Szanghaj czy Shenzhen, bo wcišż zatrudniajš więcej ludzi (33,6 proc.) w wytwarzajšcym zaledwie 8,6 proc. PKB rolnictwie niż w przemyœle (30,3 proc.), który daje 40,7 proc. PKB. Usługi to tylko połowa ich dochodu narodowego (w USA – aż 80 proc.).

Chiny to największy eksporter na œwiecie (2 bln dol. w 2016 r.) i drugi co do wielkoœci importer (1,44 bln dol.; największy importer to USA z 2,2 bln dol.). Pekin zgromadził największe na œwiecie rezerwy walutowe o równowartoœci około 3 bln dol. (szeœć razy więcej niż PKB Polski). To więcej niż suma rezerw czterech kolejnych gospodarek: Japonii, Szwajcarii, Arabii Saudyjskiej i Tajwanu. Gdy zaœ spojrzeć daleko w przyszłoœć i dostrzec tam rezerwy chińskie wraz z tajwańskimi i hongkońskimi, to okaże się, że zapasy walutowe takich „większych" Chin przewyższajš sumę rezerw wspomnianych państw i jeszcze dodatkowo Rosji, Indii i Korei Południowej.

Pokojowa ekspansja czy chiński imperializm

Chiny nie tylko majš zatem z czego podtrzymywać stabilnoœć własnej gospodarki, ale i dysponujš ogromnym kapitałem do zainwestowania na zewnštrz kraju. Już to robiš, bo chociaż skumulowane bezpoœrednie inwestycje zagraniczne (BIZ) w Chinach wynoszš 1,46 bln dol., a chińskie za granicš 1,29 bln dol., to od dwóch lat chińskie BIZ realizowane w innych krajach przewyższajš zagraniczne lokowane w Chińskiej Republice Ludowej (ChRL).

W 2016 r. chińskie BIZ osišgnęły rekordowy poziom 189 mld dol., aż o 40 proc. większy niż rok wczeœniej. Z tej kwoty ponad 37 mld dol. (aż o 77 proc. więcej niż w roku poprzednim) trafiło do krajów Unii Europejskiej.

To ciekawe, że podczas gdy jedni zabiegajš – i słusznie – o dopływ chińskich kapitałów, inni oskarżajš je o swoisty chiński imperializm. To nam nie grozi, bo chińska zewnętrzna ekspansja gospodarcza jest dla Pekinu przede wszystkim instrumentem polityki służšcej sprawom wewnętrznym. To w tej fazie dobry sposób na zapewnienie wysokiej dynamiki gospodarczej, a w œlad za tym wzrostu dochodów ludnoœci i utrzymywanie w ryzach wielkiej wewnętrznej migracji ludnoœci ze wsi do miast.

Podczas gdy Amerykanie oszczędzajš 17,6 proc. swego dochodu narodowego (mieszkańcy UE 21,4 proc.), to Chińczycy – aż 46 proc. To za dużo i choć starajš się powoli obniżać skłonnoœć do oszczędzania, sprzyjajšc relatywnie szybszemu wzrostowi konsumpcji, to wcišż majš ogrom œrodków na inwestycje krajowe i zagraniczne.

Nic dziwnego przeto, że rozglšdajš się po œwiecie za atrakcyjnymi miejscami. Kroczšc Nowym Jedwabnym Szlakiem, docierajš do Europy Œrodkowo-Wschodniej, a nurt ten będzie nabierał wartkoœci w zwišzku z inicjatywš „16+1" adresowanš do krajów naszego regionu – od Estonii i Łotwy na północy przez Czechy i Słowację poœrodku aż do Albanii i Macedonii na południu. Polska, największa gospodarka w tej szesnastce, absorbowała mniej chińskich inwestycji niż Rumunia i Węgry, ale w 2016 roku była to już znaczšca kwota przekraczajšca pół miliarda dolarów.

Nowy pragmatyzm z chińskš charakterystykš

Tak jak ćwierć wieku temu w obliczu zakończenia zimnej wojny po rozkładzie Zwišzku Radzieckiego naiwnoœciš było oczekiwanie, że to USA, korzystajšc ze swej potęgi gospodarczej, w tym finansowej, politycznej i militarnej, „zbawiš œwiat" i zostanš jego postępowym przywódcš, tak naiwnoœciš obecnie byłoby spodziewanie się czegoœ podobnego po Chinach.

Mimo swej potęgi nie majš one na to ani œrodków, ani – w odróżnieniu od USA – chęci, o co niektórzy je podejrzewajš, a inni nawet oskarżajš. Chiny bynajmniej nie pragnš œwiata zdominować, tylko wykorzystać globalizację z pożytkiem dla siebie i niekoniecznie kosztem innym, a czasami wręcz im pomagajšc.

Inaczej niż w przyrodzie w polityce i gospodarce żaden system nie jest czysty, zawsze mamy do czynienia z jakšœ mieszankš. Tak jest i w przypadku Chin, gdzie sprzęgajš się ze sobš jeszcze nie do końca zlikwidowane elementy socjalistycznej gospodarki centralnie planowanej z dominujšcymi już od co najmniej kilkunastu lat elementami otwartej gospodarki rynkowej. Przenikajš się wcišż znaczšce symptomy etatyzmu ze zliberalizowanš kapitalistycznš przedsiębiorczoœciš.

To bardzo ważne, że akurat w Chinach – tym tak wiele znaczšcych dla przyszłoœci œwiata kraju – coraz wyraŸniej dochodzi do głosu nowy pragmatyzm. Opowiadajšc się za globalizacjš przy wskazywaniu zarazem na imperatyw jej większej inkluzywnoœci, dostrzegajšc nieodzownoœć zmniejszania skali nierównowagi handlowej i finansowej w œwiatowej gospodarce, troszczšc się nawet bardziej niż niektóre kraje wysoko rozwinięte o równowagę ekologicznš (skšdinšd do zakłócenia której wczeœniej sporo się przyczyniajšc), Chiny wchodzš powoli na œcieżkę polityki gospodarczej sugerowanš przez nowy pragmatyzm.

Neoliberalizmu tam prawie nie ma, skorumpowanego kapitalizmu państwowego coraz mniej, choć cały czas za dużo. Natomiast wštków zwišzanych z nowym pragmatyzmem coraz więcej. Nikt bowiem na takš skalę i z takimi globalnymi konsekwencjami nie potrafi równie skutecznie zgrać potęgi niewidzialnej ręki rynku i widzialnej ręki państwa. Lepiej robiš to tylko kraje nordyckie, a także Kanada, ale ich wpływ na procesy zachodzšce w œwiatowej gospodarce jest znikomy.

Gra o racjonalizację globalizacji

Toczy się wielka gra o racjonalizację globalizacji. To – obok kwestii bezpieczeństwa i troski o stan œrodowiska naturalnego – być albo nie być naszej cywilizacji. Chiny istotnie mogš pomóc we współkształtowaniu pożšdanego oblicza przyszłoœci, ograniczajšc piętrzšce się globalne zagrożenia i ryzyko wielkiej katastrofy daleko wykraczajšcej poza obszar ekonomiczny.

A to œwiatu grozi, gdyby z jednej strony udało się ponownie skierować gospodarkę na neoliberalne tory business as usual, z drugiej natomiast, gdyby nie udało się opanować eskalacji nowego nacjonalizmu. Można mieć wszakże nadzieję, że nie stanie się ani jedno, ani drugie, a to w dużej mierze właœnie za sprawš Chin.

Jeœli obroniš one wolny handel przed zakusami ekonomicznych nacjonalistów – tym razem z USA na czele – jeœli uratujš paryskie porozumienie wszystkich państw œwiata w sprawie przeciwdziałania ocieplaniu klimatu i wyperswadujš USA karygodny zamiar wycofania się z tego projektu, jeœli inwestujšc w następnych dekadach biliony dolarów w Afryce i na Bliskim Wschodzie stymulować będš tam wysokie tempo wzrostu, co poprzez poprawę warunków życia i przyhamowanie eksplozji demograficznej uratuje Europę przed dopływem dziesištków milionów imigrantów, jeœli pomogš znaleŸć rozwišzanie konfliktu wokół nuklearnego programu Korei Północnej, podobnie jak pomogły w przypadku Iranu, to wszyscy na tym skorzystamy.

Chin zatem nie trzeba się bać. Trzeba na nie liczyć.

Czekajšc na G20

O ile w tym naszym pięknym, demokratycznym œwiecie cišgle odbywajš się jakieœ referenda i wybory, jak nie w Grecji, to we Włoszech, jak nie w Wielkiej Brytanii, to we Francji, jak nie w Austrii, to w Holandii, jak nie w Hiszpanii, to w Niemczech, o tyle w Chinach spokój... Gdzieœ tam daleko w Brazylii odwołujš paniš prezydent, to samo robiš w Korei Południowej, a w Chinach spokój... W Afryce Północnej i na Bliskim Wschodzie kompromitacja Arabskiej Wiosny, a w Chinach spokój... No, przynajmniej względny spokój.

To jeszcze jeden czynnik, dla którego tylko w tym kraju możliwe jest zainspirowanie tak ogromnego projektu jak Jeden Pas, Jeden Szlak i przystšpienie z wigorem do jego realizacji.

Na odbywajšcym się w Hamburgu na poczštku lipca szczycie państw G20 – a grupa ta wytwarza w sumie około 85 proc. œwiatowej produkcji i realizuje 90 proc. globalnego handlu – oczy i kamery skierowane będš nie tylko na gospodarza – kanclerz Angelę Merkel, ale przede wszystkim na prezydenta USA i przywódcę chińskiego. Podczas gdy na tego pierwszego głównie ze względów – nazwijmy to – ciekawostkowych, to na drugiego ze względów praktycznych.

Nie brakuje przecież problemów do rozwišzania i tak się składa, że to właœnie Chiny mogš mieć najwięcej sensownego do zaproponowania w tej sprawie. Œwiata nie zbawiš, ale pomóc w tym, by się nie wywrócił, mogš jak nikt inny. Š?

Autor, intelektualista i polityk, wykłada w Akademii Leona KoŸmińskiego. Najczęœciej na œwiecie cytowany polski ekonomista, członek Europejskiej Akademii Nauki, Sztuki i Literatury. W latach 1994–1997 oraz 2002–2003 wicepremier i minister finansów

ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL