Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Opinie

Marek Domagalski: Timmermans mnie nie rozczarował

Frans Timmermans
AFP
Nie podzielałem wiary niektórych polityków PiS wyrażanej w ostatnich dniach, że sprawa praworzšdnoœci jest praktycznie zamknięta, że uczynione ustępstwa gwarantujš kompromis.

Strona polska ustšpiła wiele, i to w formie ustaw, a więc rękami najwyższego organu władzy, za aprobatš prezydenta, ryzykujšc posšdzenia o słaboœć, o uginanie się władzy demokratycznej pod dyktando Brukseli, a jej nacisk trwa i nie widać końca.

Wštpię by Brukseli chodziło tylko o zasady, a nie także o interesy, o czym œwiadczy ostatnia nowela o złagodzeniu skargi nadzwyczajnej (od rażšco wadliwych wyroków) w wypadku, gdyby uchylenie takiego wyroku naruszyło międzynarodowe zobowišzania RP, co było najwyraŸniej jednš z ważniejszych trosk Komisji.

Mimo tych ustępstw wiceprzewodniczšcy Komisji Europejskiej Frans Timmermans wchodzšc w poniedziałek na posiedzenie Rady UE powiedział: - Dokonaliœmy jakiegoœ postępu, ale nie jesteœmy jeszcze w miejscu, żeby powiedzieć, że problemy zostały rozwišzane, a pytany, czego więcej oczekuje od polskich władz, odparł, że jest to jasno opisane w rekomendacjach Komisji. Że na koniec chodzi o niezależnoœć wymiaru sprawiedliwoœci. - Jeœli mamy praworzšdnoœć, jest jasny podział władzy, a sšdownictwo jest niezależne, a wcišż mamy (KE) obawy w tej sprawie spuentował.

Zakładajšc dobrš wiarę Komisarza, że niezależnoœć wymiaru sprawiedliwoœci jest jego jedyna troskš, trudno nie zauważyć problemu przed jakim stanšł. Po pierwsze wštpię w jasny podział władz, każde z 28 państwa Unii ma inny system, inne tryby powoływania sędziów, innš strukturę sšdów oraz inne formy nadzwyczajnej weryfikacji wyroków. Po drugie jasnego trójpodziału nie było zresztš do tej pory w Polsce. Po trzecie, to czy sšdy po reformach będš niezależne, będziemy mogli powiedzieć dopiero po jakimœ czasie, na razie jesteœmy skazani na przerzucanie się przekonaniami oraz intuicjami na ten temat. Prawnie rzecz bioršc spór jest nierozwišzywalny i nie przypuszczam, by Bruksela o tym nie wiedziała. Ta gra musi się jednak kiedyœ skończyć i nie będzie to powrót to punktu wyjœcia, gdyż nie wchodzi się dwa razy do tej samej rzeki. Polskie władze zapewne teraz kalkulujš jak długo jeszcze w tej grze (dyplomacji) uczestniczyć, czy jeszcze poczekać, aż znużeni gracze po brukselskiej stronie któregoœ dnia zapomnš o tym stoliku. To jest jedyne istotne teraz pytanie. Obok oczywiœci niezależnych sšdów - ale to troska nas wszystkich.

ródło: rp.pl

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL