Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Opinie

Krótsza praca to zła idea

Adobe Stock
Skrócenie tygodniowego czasu pracy nie uszczęœliwi pracowników, a jedynie zaszkodzi gospodarce – pisze główny ekonomista Plus Banku.

Przedstawiona przez partię Razem propozycja skrócenia czasu pracy z 8 do 7 godzin dziennie ma – w intencji jej autorów – ulżyć przepracowanym i przemęczonym pracownikom w Polsce. Pomysłodawcy uważajš, że wskutek skrócenia dnia pracy będziemy spędzać więcej czasu z rodzinš, a dodatkowo dzięki dłuższemu odpoczynkowi będziemy pracować wydajniej niż dotychczas, na czym skorzystajš też nasi pracodawcy. Gdyby w tak prosty sposób można było uszczęœliwić pracowników i zwiększyć wydajnoœć gospodarki, to należałoby domagać się skrócenia dnia pracy nie do 7 godzin, ale np. do 4 lub 5 godzin dziennie. Oczywiœcie to żart, proponuję wrócić na ziemię.

Dane o przeciętnej liczbie godzin przepracowanych rocznie w Polsce na tle innych krajów UE, które sš przytaczane jako argument za skróceniem czasu pracy – tworzš mocno wypaczony obraz, jakoby Polacy byli skrajnie przepracowani. Rzeczywiœcie, według OECD w 2016 r. przeciętna liczba przepracowanych godzin wyniosła u nas 1928 i po Grecji (2035 godzin) była najwyższa w całej UE. Dla porównania, œrednia liczba przepracowanych godzin w Holandii (1430) czy w Niemczech (1363) była odpowiednio aż o 26 i 29 proc. niższa niż w Polsce. Problem w tym, że sš to wartoœci œrednie uwzględniajšce zarówno liczbę przepracowanych godzin przez osoby pracujšce na pełen, jak i częœć etatu. W efekcie kraje, w których wiele osób pracuje w niepełnym wymiarze czasu, odnotowujš znacznie niższš œredniš liczbę przepracowanych godzin w roku. Według danych Eurostatu w niepełnym wymiarze godzin w Holandii jest zatrudnionych aż 75 proc. kobiet, w Niemczech ponad 45 proc., a w Polsce jedynie 10 proc. Zdecydowanie mniejsze, ale i tak znaczšce różnice w tym zakresie występujš wœród mężczyzn. Na częœć etatu w Holandii pracuje aż 27 proc. mężczyzn wobec 10 proc. w Niemczech i niecałych 4 proc. w Polsce. W pewnym uproszczeniu powyższe dane pokazujš, że w Polsce w większoœci przypadków pracujemy w pełnym wymiarze lub wcale.

Pracujemy jak Niemcy

Gdy porównamy przeciętnš liczbę godzin przepracowanych tygodniowo w głównej pracy przez osoby zatrudnione na pełen etat, to okazuje się, że Polacy pracujš bardzo podobnie jak w innych krajach. Według Eurostatu takie osoby w Polsce pracujš œrednio 40,9 godzin tygodniowo, niewiele więcej niż w Niemczech (40,3), ale mniej niż np. w Austrii (41,3) czy w Wlk. Brytanii (42,1). Co ciekawe, Francuzi, którzy formalnie majš 35-godzinny tydzień pracy, w rzeczywistoœci pracujš œrednio 39 godzin. Niewielkie różnice w œredniej liczbie przepracowanych godzin w krajach UE dotyczš także zatrudnienia na częœć etatu. W Polsce takie osoby pracujš œrednio 22 godziny wobec œrednio 20,7 godzin w krajach UE.

Postulowane skrócenie dnia pracy z 8 do 7 godzin, czyli z 40 do 35 godzin tygodniowo, ma być osišgnięte ustawowo bez zmniejszenia miesięcznych wynagrodzeń. Czyli pracownicy mieliby pracować krócej za te same pienišdze. Politycy uwielbiajš podkreœlać, kto skorzysta na ich propozycjach, ale milczš o tym, kto za to zapłaci. Dla wielu firm, w których charakter wykonywanej pracy wymaga stałej obecnoœci pracowników, skrócenie dnia pracy oznaczałoby drastyczny wzrost kosztów zatrudnienia. Aby zachować cišgłoœć funkcjonowania, firmy te musiałby bowiem przyjšć nowych pracowników lub płacić nadgodziny dotychczasowym. Jeœli szef firmy chciałby, aby jego pracownicy pracowali tak jak dotychczas 40 godzin tygodniowo, musiałby zapłacić im dodatkowo za 5 godzin plus 50-proc. premię za nadgodziny. W efekcie koszty pracy zwiększyłyby się o ponad 18 proc. Dla wielu firm tak znaczšcy wzrost obcišżeń mógłby oznaczać w najlepszym razie bardzo poważne kłopoty finansowe. Pewnym ratunkiem mogłoby być podniesienie cen wytwarzanych dóbr pod warunkiem, że pozwoliłyby na to warunki rynkowe. Wzrost cen spowodowany postulowanym skróceniem czasu pracy obniżyłby jednak realnš siłę nabywczš dochodów. Wówczas zamiast większej iloœci czasu spędzanego z rodzinš wielu pracowników szukałoby dodatkowego zajęcia, aby utrzymać dotychczasowy poziom życia. Wtedy cały romantyczny eksperyment uszczęœliwienia pracowników i zwiększenia wydajnoœci gospodarki zakończyłby się wielkš klapš.

Chcšc ocenić skutki skrócenia czasu pracy, warto przeanalizować doœwiadczenia innych krajów, które w przeszłoœci wprowadziły tego typu zmiany. Najbardziej znanym przykładem jest Francja, która na poczštku obecnego stulecia skróciła tydzień pracy z 39 do 35 godzin. Nowymi regulacjami najpierw objęto firmy zatrudniajšce powyżej 20 osób, a po dwóch latach także mniejsze podmioty. Skrócenie tygodnia pracy miało w założeniu doprowadzić do wzrostu zatrudnienia. Badania pokazujš jednak, że tego celu nie udało się osišgnšć. Pracownicy dużych firm starali się znaleŸć dodatkowš pracę lub przenieœć do mniejszych firm, które poczštkowo nie były objęte nowymi regulacjami. Duże firmy zwolniły częœć dotychczasowych osób, a na ich miejsce przyjęły bezrobotnych, którzy godzili się pracować za niższe stawki. Choć formalnie tydzień pracy we Francji wcišż wynosi 35 godzin, to szybko po jego skróceniu zaczęto uelastyczniać możliwoœci dłuższej pracy. Już w 2004 r. wydłużono maksymalnš liczbę nadgodzin w roku ze 180 do 220, co oznaczało możliwoœć wydłużenia czasu pracy z 39 do 40 godzin tygodniowo. Ponadto od 2016 r. umożliwiono firmom negocjowanie z pracownikami obniżki premii za nadgodziny z 50 proc. do 10 proc. standardowej stawki godzinowej.

Na częœć etatu

Zamiast ustawowo obniżać długoœć czasu pracy warto byłoby zastanowić się nad rozwišzaniami, które upowszechniš w Polsce pracę na częœć etatu i ułatwiš godzenie pracy zawodowej z obowišzkami rodzinnymi. Niestety, nie ma na to prostej recepty. Doœwiadczenia Holandii pokazujš, że głównymi czynnikami, które zwiększyły zatrudnienie na częœć etatu, zwłaszcza wœród kobiet, był rozwój sektora usług oraz wzrost przeciętnego wykształcenia. Podejmowanie pracy na częœć etatu przez lepiej wykształconych pracowników częœciej pozwala im na osišgnięcie satysfakcjonujšcych dochodów. Badania prowadzone w Polsce w pierwszej dekadzie obecnego stulecia pokazywały, że choć Polki uznawały, że praca w skróconym wymiarze czasu jest dobrym rozwišzaniem problemu łšczenia życia rodzinnego i zawodowego, to zainteresowanie takš pracš było znikome. Głównym powodem był niski poziom zarobków w przypadku zajęcia na częœć etatu. Poza tym, oceniały, że zakres ich obowišzków będzie niewiele mniejszy od tych, które majš zatrudnieni na pełen etat.

Innym rozwišzaniem, które ułatwiłoby łšczenie pracy z obowišzkami rodzinnymi, jest uelastycznienie jej czasu. Jest bardzo rozpowszechnione w krajach skandynawskich. W Szwecji aż 40 proc. pracowników ma możliwoœć ustalania godzin pracy w granicach pewnych limitów, a ponad 15 proc. samodzielnie decyduje o godzinach pracy. Niewiele niższe udziały pracowników z elastycznym czasem pracy sš w Holandii i Danii. Doœwiadczenia tych krajów wskazujš, że autonomia zatrudnionych w ustalaniu czasu pracy zwiększa ich efektywnoœć i poprawia satysfakcję. Korzystajš na tym zatrudniajšce je przedsiębiorstwa, m.in. poprzez zmniejszenie rotacji kadr. Tego typu rozwišzania nie zawsze jest jednak łatwo wprowadzać w życie. Ale z powodzeniem można je stosować wœród osób wykonujšcych prace kreatywne, które można i należy rozliczać z efektów, a nie z liczby godzin spędzonych w biurze. W przeciwieństwie do populistycznego postulatu skrócenia czasu pracy, powyższe kierunki zmian na rynku pracy byłyby zdrowsze dla aktywnoœci gospodarki i samozadowolenia pracowników.

ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL