Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Opinie

Michał Kanownik: Prawo autorskie potrzebuje reformy

123RF
Konsumenci powinni mieć poczucie, że pienišdze, które wydajš na rzecz artystów, rzeczywiœcie do nich trafiajš. A artyœci – że ich praca jest uczciwie wynagradzana. Bez zmian w przepisach nie da się tego osišgnšć – zauważa ekspert.

Polski system finansowania artystów jest anachroniczny i nie odpowiada na wyzwania cyfrowej rzeczywistoœci. Potrzebny jest model, który będzie z jednej strony chronił twórców, a z drugiej prawa konsumentów w dostępie do kultury.

Jako ZIPSEE „Cyfrowa Polska", który zrzesza największych producentów sprzętu elektronicznego w Polsce, jesteœmy częœciš obecnego systemu wynagradzania pracy twórców. Od urzšdzeń, które teoretycznie mogš służyć do legalnego kopiowania na własny użytek, odprowadzamy do organizacji zbiorowego zarzšdzania (OZZ) tzw. opłatę reprograficznš. Ta w swoim założeniu rekompensuje potencjalne straty dla twórców z tytułu tzw. dozwolonego użytku. Nie powinno więc nikogo dziwić, że przyglšdamy się i sprawdzamy, jak potem te pienišdze sš przez OZZ wydawane i czy faktycznie one trafiajš do twórców. Robimy to także w interesie konsumentów, którzy przecież faktycznie z własnej kieszeni pokrywajš opłatę od czystych noœników, zawartš w cenie nabywanego sprzętu.

W wywiadzie „Tantiemy należš do twórców, nie do ZAiKS", który ukazał się na łamach „Rzeczpospolitej" 3 kwietnia br., dyrektor generalny Stowarzyszenia Autorów ZAiKS Krzysztof Lewandowski zarzucił nam, że prowadzšc tego typu działania kontrolne – np. poprzez ogólnopolskš kampanię „Nie płacę za pałace", w której ujawniliœmy faktyczny stan kont ZAiKS, czy też za pomocš ostatnio opracowanego przez Fundację Republikańskš raportu „Organizacje zbiorowego zarzšdzania prawami autorskimi" – próbujemy zdyskredytować działania organizacji zbiorowego zarzšdzania. Niesłusznie. Jesteœmy za skutecznš ochronš twórców i ich właœciwym i należytym wynagradzaniem. Dlatego nie uchylamy się od płacenia opłat reprograficznych, a dostrzegajšc jednoczeœnie pewne niejasnoœci i luki w obecnym systemie oraz z uwagi, że nie jest on dostosowany do obecnej, cyfrowej rzeczywistoœci, jesteœmy za jego kompleksowš reformš.

Nasze stanowisko nie jest odosobnione. Pod koniec marca głos w tej sprawie zabrał również wicepremier i minister kultury prof. Piotr Gliński, który w wywiadzie dla Polskiej Agencji Prasowej słusznie zauważył, że istnieje pilna potrzeba uporzšdkowania kwestii instytucji zbiorowego zarzšdzania prawami autorskimi. Jak podkreœlił, nie wszystkie OZZ dobrze wywišzujš się ze swoich obowišzków – robiš to nierzetelnie lub nie przekazujš zebranych œrodków autorom.

Problem z podziałem œrodków dla artystów

Obecny system budzi wiele kontrowersji przede wszystkim z powodu kosztów, jakie generuje dystrybuowanie œrodków do artystów za poœrednictwem organizacji zbiorowego zarzšdzania. OZZ pobierajš nieraz doœć spore inkaso, co powoduje, że nie wszystkie pienišdze, które konsument oddaje w ramach opłaty reprograficznej, trafiajš do twórców, za to pozostajš na kontach organizacji.

Spore niejasnoœci budzi kwestia samego sposobu podziału œrodków, które pochodzš ze zryczałtowanych opłat, nie tylko tych pobieranych od producentów sprzętu, ale także tych, które muszš uiszczać za odtwarzanie muzyki przedsiębiorcy prowadzšcy np. zakład fryzjerski, sklepik czy inne punkty usługowe. Œrodki te dzielone sš na podstawie tajemniczego algorytmu, który znajš chyba tylko same OZZ i który to – jak się okazuje – premiuje głównie najbardziej znanych, popularnych wykonawców. Dlatego to do nich w większoœci trafiajš zgromadzone pienišdze. Taki system pomija artystów mniej znanych czy niszowych. Jak wynika z badania, które w marcu przeprowadziliœmy wspólnie z portalem Patronite.pl, wœród zdecydowanej większoœci artystów i ich odbiorców panuje przekonanie, że obecny system oparty na podziale pieniędzy przez OZZ jest po prostu niesprawiedliwy. Przez to, w ich opinii, sytuacja polskich twórców jest zła lub bardzo zła. Ankietowani potwierdzili, że œrodki od organizacji zbiorowego zarzšdzania trafiajš rzadko bšdŸ nawet wcale do niszowych i młodych twórców, którzy dopiero rozpoczynajš karierę, a którzy przecież takiego wsparcia najbardziej potrzebujš.

Rozszerzenie opłaty reprograficznej na smartfony i tablety, które we wspomnianym wywiadzie postuluje dyrektor generalny ZAiKS Krzysztof Lewandowski jako remedium na zwiększenie dochodów artystów, to złe rozwišzanie. Oczywiœcie zwiększyłoby to œrodki przekazywane w ramach opłaty reprograficznej. Jednak w obecnej sytuacji, gdy podział œrodków jest wštpliwy, powiększyłoby budżet nie twórców, tylko samych OZZ. A ostatecznie uderzyłoby to po kieszeni zwykłych konsumentów. Przekonały się o tym kraje, w których takie rozwišzanie zastosowano. W Niemczech np. zaraz po wprowadzeniu opłaty od czystych noœników na tablety i smartfony ich ceny poszły do góry.

Warto przy tym zauważyć, że w dzisiejszym systemie finansowania pracy twórców samym problemem jest to, że nie istnieje właœciwa metodologia wyliczania rzeczywistych strat dla artystów zwišzanych z korzystaniem z poszczególnych urzšdzeń oraz noœników. Przy ustalaniu opłaty reprograficznej obecnie uwzględnia się jedynie zdolnoœć danego urzšdzenia do wykonania kopii. Jest to sprzeczne z unijnš dyrektywš o prawie autorskim (InfoSoc), która mówi, że rekompensata dla twórcy należy się jedynie wtedy, kiedy taki twórca rzeczywiœcie ekonomicznie stracił na sytuacji, gdy jego utwór został skopiowany. Co więcej, jego szkoda musiałaby być naprawdę znaczšca. Bo w sytuacji – jak wskazywał w swoich orzeczeniach Trybunał Sprawiedliwoœci UE – gdy szkoda poniesiona przez podmioty praw autorskich byłaby niewielka, nie powoduje ona powstania zobowišzania do zapłaty rekompensaty. Jednak w dobie nowoczesnych technologii kopiowanie na własny użytek najczęœciej nie generuje żadnych strat.

Przepisy kontra cyfrowy œwiat

WyobraŸmy sobie sytuację: kupimy legalnie płytę, a następnie kopiujemy jš sobie na smartfona. Staje się on wówczas dla nas narzędziem, na którym słuchamy muzyki, za którš już zapłaciliœmy. Czy powinniœmy za niš zapłacić jeszcze raz tylko dlatego, że do odtwarzania używamy innego narzędzia?

Opłata reprograficzna, której wprowadzenie zainicjowały Niemcy prawie 60 lat temu, z założenia miała być rekompensatš dla twórców za kopiowanie ich utworów na użytek prywatny, np. poprzez magnetofony i magnetowidy. Dziœ opłata nakładana jest m.in. na płyty CD, odtwarzacze DVD, kopiarki, dyski twarde czy papier do drukarki. O ile nałożenie opłaty reprograficznej na urzšdzenia, które rzeczywiœcie służyły tworzeniu kopii dóbr intelektualnych korzystajšcych z prawnoautorskiej ochrony, miało swoje uzasadnienie, o tyle przenoszenie takiego obowišzku na smartfony i tablety, które przede wszystkim służš komunikacji i internetowej rozrywce – w tym korzystania z legalnych i płatnych serwisów streamingowych służšcych do słuchania muzyki – jest dyskusyjne. Dzięki smartfonowi możemy się do serwisu zalogować i słuchać muzyki. Ale przecież za dostęp do takiej usługi i tak wczeœniej płacimy. Przy czym warto podkreœlić, że wraz ze wzrostem popularnoœci usług streamingowych liczba kopiowanych utworów spada. Bo przecież wygodniej jest użytkownikowi słuchać czy oglšdać utwory online, niż gromadzić je na danym urzšdzeniu. Zresztš na multimedialnoœci smartfonów czy tabletów zyskujš nie tyko konsumenci, którzy dzięki tym urzšdzeniom majš dostęp do kultury. Ich potencjał wykorzystujš sami twórcy, którzy dzięki nim rozpowszechniajš swoje dzieła.

Dyrektor Krzysztof Lewandowski kwestię opłaty reprograficznej porównał do ubezpieczenia zdrowotnego: „każdy obywatel płaci, a nie każdy korzysta". Nie zgadzam się z takim podejœciem zwłaszcza w dobie serwisów streamingowych. Bo to oznacza, że konsument musi zapłacić za to samo dwa razy – raz przy opłacie za prawo do korzystania z takiego serwisu, a drugi raz przy zakupie urzšdzenia z funkcjš kopiowania. Argument, że jest to niesprawiedliwe, podnoszony jest też w Brukseli, gdzie od miesięcy toczy się debata na temat reformy prawa autorskiego i przystosowania go do cyfrowego œwiata.

Trzeba zadbać o interesy twórców i konsumentów

Sšdzę, że sprawiedliwy system finansowania twórców powinien godzić interesy zarówno artystów – którzy muszš być uczciwie nagradzani za swojš pracę – jak i konsumentów. Powinien mieć też charakter powszechny, tak by jego beneficjentami byli wszyscy artyœci, a nie tylko ci zrzeszeni w stowarzyszeniach grupujšcych jedynie częœć autorów i wykonawców. Reformujšc system finansowania pracy twórców w Polsce, powinniœmy również pomyœleć o skróceniu drogi przepływu funduszy między odbiorcš a twórcš oraz zadbać o to, aby trafiały one bardziej celowo, ograniczajšc w ten sposób częœciowo lub całkowicie koszty pobieranego dziœ przez organizacje zbiorowego zarzšdzania inkasa. Konsumenci powinni mieć wreszcie poczucie, że pienišdze, które wydajš na rzecz artystów – płacšc podatki czy inne „ukryte" opłaty, jak np. opłata reprograficzna – trafiajš faktycznie do twórców. A artyœci, że ich praca jest uczciwie wynagradzana.

Reformie prawa autorskiego powinien przyœwiecać jeszcze jeden cel: by dostęp do kultury był łatwiejszy i nieograniczany zbyt dużymi barierami finansowymi. Kultura to przecież wartoœć sama w sobie, która przyczynia się do rozwoju społeczeństwa poprzez poszerzanie horyzontów. Kultura jest też naszym dziedzictwem narodowym, o które należy dbać i któremu trzeba stwarzać jak najlepsze warunki do dalszego rozwoju.

Autor jest prezesem ZIPSEE „Cyfrowa Polska"

ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL