Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Opinie

Problem z wiarygodnościš

Założenia „Wieloletniego planu finansowego państwa" rzšd podporzšdkował przekazowi dla Brukseli i inwestorów, że Polska nie będzie miała nadmiernego deficytu – pisze główny ekonomista BCC.
Rada Ministrów przyjęła 26 kwietnia przedłożone przez ministra finansów dokumenty: „Wieloletni plan finansowy państwa (WPFP) na lata 2016–2019" oraz „Program konwergencji", aktualizacja 2016. Celem podstawowym tych œciœle powišzanych dokumentów jest wykazanie, że wbrew sceptycznym czy wręcz mocno krytycznym ocenom wielu ekonomistów da się pogodzić prokonsumpcyjne propozycje programowe prezydenta Dudy i premier Szydło z proinwestycyjnym „Planem na rzecz odpowiedzialnego rozwoju" wicepremiera Morawieckiego oraz oba te plany z wymaganiami UE dotyczšcymi stabilnoœci finansów publicznych. Dokument nie mówi wprost, ale sugeruje, że ten cel został osišgnięty. Takie odczytanie rzšdowego dokumentu byłoby błędne. Zasadniczym ułatwieniem dla ministra finansów i jego współpracowników w stworzeniu wrażenia osišgnięcia wymienionego wyżej celu podstawowego był wymóg, aby w dokumencie uwzględniać przede wszystkim przyjęte ustawy. W przypadku programu Dudy–Szydło konieczne było uwzględnienie inicjatywy 500+, tj. dodatkowych wydatków około 22 mld zł w skali roku. Nie było koniecznoœci uwzględnienia potencjalnie kilkakrotnie większych kosztów dla finansów publicznych i gospodarki propozycji dotyczšcych frankowiczów, powrotu do wieku emerytalnego 60 lat dla kobiet i 65 lat dla mężczyzn oraz podniesienia kwoty wolnej od podatku z nieco ponad 3 tys. zł do 8 tys. zł. Te trzy propozycje sš nadal w obiegu publicznym i autorzy je podtrzymujš, lecz nie ma jeszcze odpowiednich ustaw ani formalnie przedstawionych propozycji tych aktów prawnych. Dokument WPFP bierze je więc pod uwagę w stopniu ograniczonym.

Ryzyko wzrostu kosztów obsługi długu

Mamy też w dokumencie ministra finansów obniżenie udziału w PKB wielu kategorii wydatków. W porównaniu z 2014 r. majš zmaleć udziały wydatków na edukację z 5,3 do 4,9 proc., na ochronę œrodowiska z 0,9 do 0,8 proc., na kulturę i wypoczynek z 1,2 do 1,1 proc. Majš też zmaleć znaczšco, bo aż o 0,5 pkt proc. PKB, koszty obsługi długu publicznego. Te propozycje mogš budzić kontrowersje. Dla przykładu: oczekiwany wzrost stóp procentowych w Stanach Zjednoczonych i strefie euro w najbliższych latach, gdzie sš one obecnie na wyjštkowo niskim poziomie, raczej podniesie koszt obsługi długu publicznego, niż go obniży.Niespodziankš na plus jest umiarkowany realizm w ocenie możliwoœci uszczelnienia systemu podatkowego

Ważny brak planu Morawieckiego

Drugim ważnym ułatwieniem w stworzeniu optymistycznego dokumentu był brak w programie Morawieckiego tego, co najważniejsze – sposobów realizacji postawionych tam ambitnych celów dotyczšcych inwestycji oraz tempa wzrostu gospodarczego. Ten program jest w rezultacie neutralny dla finansów publicznych. W tej sytuacji minister finansów mógł po prostu zaadaptować cele planu Morawieckiego do założeń swojego planu. Te założenia dotyczš lat 2016–2019 i sš następujšce: 1. tempo wzrostu PKB – około 4 proc. rocznie; 2. tempo wzrostu inwestycji œredniorocznie – 7 proc., w rezultacie poziom inwestycji w roku 2019 aż o 30 proc. wyższy niż w roku 2015 oraz 3. liczba pracujšcych w roku 2019 r. wyższa o 2 proc. w porównaniu z rokiem 2015. Inwestycje publiczne (w tym finansowane ze œrodków unijnych) stanowić majš około jednej pištej wszystkich inwestycji, więc centralnš rolę w rozwoju gospodarczym majš odgrywać inwestycje prywatne, w tym bezpoœrednie inwestycje zagraniczne. Tymczasem obserwowany obecnie wzrost ryzyka inwestycyjnego, sygnalizowany przez duży wzrost ryzyka kursowego i prawnego, oraz spadajšce oceny agencji ratingowych wiarygodnoœci Polski jako dłużnika mogš uczynić całkowicie nierealnym założenie dynamicznego wzrostu tych inwestycji, z negatywnymi konsekwencjami dla stanu finansów państwa. Udział inwestycji w PKB w latach 2001–2015 oscylowało w przedziale od 18,1 do 22,6 proc. Œredni udział wynosił w tym czasie 19,8 proc. Rzšd teraz zakłada wzrost udziału z 20,1 proc. PKB w roku 2015 do 22,5 proc. w 2019 r. To założenie mniej ambitne niż 25 proc. w planie Morawieckiego, ale w dalszym cišgu mało realne w obecnym klimacie zawirowań prawnych oraz deklaracjach politycznych często mało przyjaznych wobec sektora prywatnego, szczególnie inwestorów zagranicznych.

Co z uszczelnieniem podatków

Niespodziankš in plus w dokumencie rzšdowym jest umiarkowany realizm w ocenie możliwoœci uszczelnienia systemu podatkowego. W konsekwencji dochody podatkowe i inne sektora finansów publicznych majš w relacji do PKB wzrosnšć tylko nieznacznie, z poziomu 39,0 proc. do 39,4 proc. PKB. Niespodziankš jest również to, że nieznacznie majš wzrosnšć także wydatki, z 41,6 proc. do 42,1 proc. PKB. Przyjęte założenia zostały najwyraŸniej podporzšdkowane przekazowi dla Komisji Europejskiej i inwestorów inwestujšcych w polskie obligacje skarbowe – że Polska zamierza nie wchodzić w obszar nadmiernego deficytu. Taki przekaz jest rzeczywiœcie potrzebny. Problem w tym, że w ostatnich miesišcach realnoœć przyjętych założeń została poważnie nadwyrężona. W rezultacie wiarygodnoœć całego planu może zostać uznana przez inwestorów krajowych i zagranicznych jako niska.
ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL