Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Opinie

Jean-Michel Jarre: Twórcy sš częściš każdego smartfona

Jean-Michel Jarre
Robert Gardziński
Polskie władze w interesie ochrony rodzimej kultury powinny nałożyć opłatę od komputerów , tabletów i innych urzšdzeń elektronicznych, a wpływy z niej przeznaczyć dla twórców – postuluje JEAN-MICHEL JARRE, muzyk i szef międzynarodowej organizacji autorów i kompozytorów CISAC w rozmowie z Pawłem Rochowiczem

W najnowszym pańskim utworze „Exit” pojawia się głos Edwarda Snowdena.  Mówi on, że nowoczesne technologie zagrażajš prywatnoœci. Skšd pomysł na taki akurat cytat?

Mam wiele uznania dla Snowdena za zwrócenie uwagi na to, jakim niebezpieczeństwem mogš być dla nas nowoczesne technologie, zwłaszcza te w sieci. W dzisiejszym œwiecie wielu ludzi, zwłaszcza młodych, łatwo ulega populistycznym ideom takich polityków jak Donald Trump w USA czy Marine Le Pen we Francji. Oni po prostu odrzucajš dzisiejszy porzšdek. Ale czy to oznacza, że zagwarantujš nam bezpieczeństwo i nie użyjš techniki przeciwko nam? Niekoniecznie.

Szefuje pan organizacji, która też walczy z niekontrolowanym rozprzestrzenianiem różnych treœci, choć raczej artystycznych niż danych osobowych. Macie coœ wspólnego?

Dziękuję, ze dostrzegł pan takie podobieństwo. Użyłem wypowiedzi Snowdena z kilku powodów. Mamy dziœ bardzo różne relacje z technologiš. Z jednej strony możemy mieć dostęp do najœwieższych informacji czy muzyki w swoim telefonie. Natomiast ciemnš stronš technologii jest to, że możemy być łatwo szpiegowani. Bywa też, ze ci, którzy sprzedajš nam tę technologię reklamujš jš jako narzędzie wolnoœci, a tak naprawdę może to być narzędzie zniewolenia. Słyszymy, że używajšc nowoczesnych urzšdzeń możemy mieć dostęp do różnych rzeczy za darmo. A przecież darmowe oferty zawsze sš podejrzane.

Od dawna współpracuje pan z producentami instrumentów elektronicznych, by wydobyć z nich nowe dŸwięki. Dziœ walczy pan z wielkimi firmami tworzšcymi nowe technologie, bo nie dajš zarobić artystom. Paradoks?

Ależ ja z nimi nie walczę, staram się współpracować. Powiem o tym trochę szerzej, nie tylko w kontekœcie producentów urzšdzeń elektronicznych. Chodzi także o wielkie firmy rzšdzšce Internetem. Niektórzy artyœci uważajš ich za wrogów, ale ja tego zdania nie podzielam. Dzięki takim firmom wszyscy majš szerszy niż kiedyœ dostęp do filmów, muzyki czy kultury w ogóle, a życia staje się łatwiejsze.  Jednak mamy do czynienia z innym zjawiskiem: nigdy wczeœniej show-biznes nie zarabiał tyle pieniędzy co dziœ i nigdy artyœci nie dostawali z tego tak niewiele. Stšd potrzeba, by stworzyć nowy model biznesowy na przyszłoœć, dla przyszłych pokoleń. Musimy zrozumieć, że częœciš każdego smartfona jesteœmy my, wszyscy twórcy. Bo przecież to po naszš twórczoœć sięgajš wszyscy użytkownicy aplikacji odtwarzajšcych obraz czy dŸwięk. Bez nas smartfon byłby po prostu zwykłym telefonem, jak 20 lat temu. Można zatem powiedzieć, że w pewnym sensie jesteœmy wirtualnymi udziałowcami firm dostarczajšcych urzšdzenia elektroniczne. Dlatego powinniœmy być partnerami, a nie wrogami.

Na razie w Polsce sytuacja nie wyglšda na partnerskš. Artyœci twierdzš, że producenci elektroniki blokujš wprowadzenie opłat od ich urzšdzeń, które finansowałyby twórców.

Trzeba przyznać, że Polska była jednym z pionierów dzisiejszego systemu opłat reprograficznych i od czystych noœników. Opłaty od kaset magnetofonowych, magnetowidów albo czystych płyt CD zasilały fundusz dla artystów. Jednak czas mijał, większoœć z tych urzšdzeń jest dziœ już rzadko używana, a przepisy się niewiele zmieniły. Muzyki znacznie częœciej słucha się z iPhone’ów i tabletów, niż z magnetofonów. Tych urzšdzeń opłata nie obejmuje.

Domagacie się podatku od smartfonów. Dla ich użytkowników to nie brzmiałoby dobrze…

Nie nazywajmy tego podatkiem. Nie chcemy żebrać o wsparcie z kieszeni podatników. Domagamy się tylko uczciwego podziału korzyœci z naszej pracy. Chodzi o mały procent wartoœci każdego urzšdzenia elektronicznego sprzedawanego w Polsce, które może być noœnikiem treœci kulturalnych. Te opłaty byłyby tak małe, że w ogóle nie wpływałyby na cenę, jakš płaciłby za nie nabywca. Nie zmieniłyby nic w budżecie wielkich firm – wytwórców elektroniki. Obliczaliœmy w CISAC, że można by w ten sposób zebrać Polsce około 80 mln euro rocznie. Tymczasem w dzisiejszym systemie zbieracie zaledwie jeden milion. Nawet mała Litwa zbiera więcej. Innymi słowy: tracicie 79 mln euro, które mogłoby być zyskiem dla krajowej kultury. Tracš wszyscy: rzšd, artyœci i odbiorcy kultury. A przecież polska muzyka czy film sš cenione w œwiecie. Szkoda by było, gdyby wskutek niedostatecznego finansowania twórcy stracili tę renomę. Zresztš pienišdze z opłat, przekazane na fundusz dla twórców, służyłyby tak naprawdę nie tylko tym, którzy tworzš dziœ. Mogłyby służyć także dzieciom, które dziœ marzš o tym by zostać pisarzami, muzykami czy filmowcami. Dlatego władze powinny się zastanowić nad długofalowš politykš w tym zakresie.

Producenci elektroniki mówiš, że to przestarzały system i trzeba wymyœlić coœ zupełnie nowego.

A ja mam wrażenie, że zachowujš się jak hiszpańscy konkwistadorzy, którzy taniš biżuteriš i tanim alkoholem przekupili Azteków. Wam dajš błyskotki elektroniczne, ze œwiecšcymi ekranami. Żeby się trzymać tej przenoœni, akurat tanim alkoholem nie powinni was przekupywać. W końcu to w Polsce stworzono wódkę Chopin… (œmiech)

Kiedyœ protestował pan już przeciw dominacji techniki i biznesu nad muzykš. W 1983 roku wydał pan płytę „Muzyka Dla Supermarketów” tylko w jednym egzemplarzu, niszczšc potem taœmę matkę i pozwalajšc na jedno tylko odtworzenie jej w Radiu Luksemburg…

To był czas, gdy płyty zaczynały być sprzedawane w supermarketach. Chciałem powiedzieć przemysłowi muzycznemu: uważajcie, bo tańczycie z diabłem. Zabijacie emocjonalnš więŸ, jaka się wytwarza między artystš i słuchaczem w sklepach płytowych, gdzie jest odpowiednia atmosfera, sprzyjajšca muzyce a nie technologii. Tymczasem supermarkety sprzedawały przede wszystkim płyty CD, które były wówczas nowinkš technicznš. Promowały właœnie owš nowinkę, niż muzykę. Zresztš czas pokazał, że płyty CD pod wieloma względami ustępujš jakoœciš dŸwięku płytom winylowym. Dzisiejsze pliki mp3 bywajš jeszcze gorsze.

To czy możemy się spodziewać, że teraz nagra pan płytę „Muzyka Dla Smartfonów”?

Czemu nie… (œmiech)

Pańska organizacja chce dbać o prawa twórców na całym œwiecie i o godziwe zarobki dla nich. Jak sobie z tym efektywnie radzić?  Przecież w różnych krajach sš bardzo różne systemy ochrony tych praw, a dla rozprzestrzeniania treœci artystycznych granice państwowe nie istniejš.

Tak naprawdę ochrona własnoœci intelektualnej nie jest sprawš tylko fotografów, pisarzy, dziennikarzy czy muzyków. To sprawa dotyczšca całego społeczeństwa. Przecież w każdej rodzinie, która ma dzieci, roœnie potencjalny fotograf, pisarz, dziennikarz czy muzyk. I powinniœmy mieć tego œwiadomoœć. To trochę tak, jak ze œwiadomoœciš ekologicznš. Gdy debiutowałem w 1976 roku albumem „Oxygene”, niewielu polityków mówiło o ekologii. Dziœ wszystkie partie w demokratycznych krajach – czy to z prawicy czy z lewicy – majš w swoich programach sprawy ekologiczne. Zresztš nie tylko politycy, ale i większoœć ludzi zdaje sobie dziœ sprawę jak ważna w naszym życiu jest ekologia. To samo dotyczy wartoœci intelektualnych i ich ochrony. Tu nie chodzi tylko o to, by artyœci zarobili trochę pieniędzy. Gra toczy się o kulturalnš tożsamoœć społeczeństw. Tymczasem wielcy operatorzy internetowi zdajš się mówić: wykształcimy was za darmo. To ja pytam: jakiej jakoœci będzie to darmowe wykształcenie? Przecież każde przekazywanie wiedzy wišże się z czyjšœ pracš, którš trzeba wynagradzać. I powtórzę: artyœci kształtujš tożsamoœć każdego kraju, narodu. Także Polski. Dlatego staramy się tak kształtować œwiadomoœć władz, biznesu i wszystkich ludzi, by zrozumieli, jak ważne jest wynagradzanie artystów.

Ale zawsze będš ludzie, którzy będš starali się unikać opłat na ZAIKS czy podobne organizacje w różnych krajach.

Mafie istniejš dłużej, niż elektrycznoœć… (œmiech).

Byłem niedawno w warszawskiej restauracji. Z głoœników słychać było muzykę. Zauważyłem, że w przerwach między piosenkami odzywał się spiker, mówišc „das is Deutscher Rundfunk…” i tu wymieniał nazwę jakiegoœ miasta. Restauracja transmitowała, zapewne przez internet, jakšœ lokalnš rozgłoœnię z Niemiec, by ominšć opłaty dla ZAIKSu. Chyba trudno œcigać wszystkie takie przypadki na całym œwiecie?

Oczywiœcie technologia oferuje wielkie możliwoœci, by omijać prawo. Piractwo było już, zanim wynaleziono internet i będzie istniało, gdy internet zniknie. Taka już ludzka natura. Ale nie można się temu poddawać. Dlatego w każdej epoce powinniœmy dostosowywać narzędzia do walki z nadużyciami technologii. Wydaje mi się, że takim właœnie narzędziem sš dziœ opłaty od czystych noœników. Rekompensujš one artystom straty z powodu piractwa. Pewnie nie da się œcigać wszystkich takich restauracji w Polsce, ale jedna prosta decyzja ministra kultury o nałożeniu tych opłat na smartfony, komputery czy tablety byłaby skuteczniejsza. Przecież ten restaurator musiał używać jakiegoœ komputera do transmisji radia z Niemiec.

Pańskie płyty ukazujš się nawet w Iranie. Trudno się po tym kraju spodziewać, by chronił prawa zagranicznych twórców, zwłaszcza z Europy. Chyba nie zarabia pan na nich ani centa, choć mogš zbyć wydawane zgodnie z irańskim prawem.

Też wštpię, czy cokolwiek na nich zarabiam. Ale jest wielka różnica między Iranem  a Polskš. Tam nie ma wolnoœci słowa. Mieszkańcy takich krajów majš ograniczony dostęp do œwiatowej kultury. Zgodzę się zatem na piratowanie moich płyt w Iranie, bo dla młodych ludzi tam mieszkajšcych to pewnie jedyna możliwoœć posłuchania mojej muzyki. Wolę to od piratowania mojej twórczoœci w sieci przez międzynarodowe koncerny.

CISAC otworzył niedawno swoje biuro w Chinach. Czyżby tam zaczęto szanować prawa twórców?

Może to kolejny paradoks, ale nowe chińskie przepisy lepiej chroniš interesy twórców, niż europejskie. To się wišże z nowym podejœciem chińskich władz do patentów technologicznych. Tam rejestruje się ich mnóstwo, o wiele więcej niż w całym pozostałym œwiecie. Władze zdały sobie sprawę, że ochrona patentów i w ogóle własnoœci intelektualnej jest bardzo ważna i że warto być częœciš œwiatowego systemu. Decydenci doszli do wniosku, że kontrolujšc prywatnoœć nie zarobiš pieniędzy, ale kontrolujšc patenty – zarobiš wiele. Poza tym zrozumieli, że ochrona praw twórców może przyczynić się do promocji chińskiej kultury w œwiecie.

To niebywałe. Prawo chińskie wzorem dla Polski?

Oraz dla Francji, Niemiec, Wielkiej Brytanii…

Załóżmy, że zbudujemy kiedyœ w Polsce i na œwiecie dobry system pobierania opłat od sprzedawania własnoœci intelektualnej. Ale pozostanie kwestia sprawiedliwego podziału tych pieniędzy między artystów. Zawsze dostajš jakieœ mniej lub bardziej uœrednione kwoty, które nie musza odzwierciedlać np. częstotliwoœci odtwarzania ich piosenek w radiu. Jaki ma pan pomysł?

Taki system już istnieje, a nawet jeœli ma niedoskonałoœci, to wkrótce się poprawi. Przecież dzięki postępowi w elektronice będzie można łatwo policzyć, ile razy dana piosenka czy film zostały odtworzone. Nie sšdzę, by to był dziœ największy problem. Największym wyzwaniem dla nas, jest uœwiadomienie wszystkim, że za dobra kultury trzeba płacić. I nie musi to wyrzšdzać finansowej szkody ani odbiorcom ani wielkim koncernom.

Słyszałem o pomysłach, że to te wielkie koncerny mogłyby przejšć rolę organizacji takich jak ZAIKS czy CISAC i wynagradzać twórców za rozpowszechnianie ich dzieł.

To też jakieœ wyjœcie, pod warunkiem że sišdziemy do stołu i się dogadamy. Ale po partnersku. To nie sš czasy, gdy brytyjski monarcha płacił Szekspirowi, bo uznał go za dobrego pisarza. Nasza twórczoœć daje tym koncernom zarobić wielkie pienišdze. Potrzebujemy się wzajemnie. Powtórzę: to my jesteœmy istotnš częœciš każdego tabletu i smartfona. Ale do tego jest potrzebna zmiana mentalnoœci odbiorców. Skończmy z tym hipisowskim zachwytem nad wszystkim, co darmowe. Ci, którym podoba się słuchanie muzyki czy oglšdanie filmów za darmo, sš tak naprawdę po ciemnej stronie mocy. Jeœli zrozumiejš to, o czym mówię, przejdš na jasnš stronę i przestanš wielbić tych gigantów. A to dla nich œmiertelne zagrożenie. Wprawdzie nie mówię tu o Volkswagenie, ale proszę zwrócić uwagę, że wartoœć tej firmy spadła o połowę wskutek popsucia reputacji. Bo oszukiwała w sprawach technicznych. Jeœli konsumenci zacznš się odwracać od oszukujšcych ich sieciowych gigantów, to proszę mi uwierzyć, owe koncerny same będš biegły do tego stołu, by usišœć z nami i ustalić jasne reguły gry.

Jean-Michel Jarre – francuski kompozytor, pionier muzyki elektronicznej, autor bestsellerowych płyt m.in. „Oxygene”, „Zoolok” czy „Rendez-Vous”. Występował ze spektakularnymi koncertami na całym œwiecie, m.in. w Stoczni Gdańskiej w 2005 roku. Prezydent CISAC – Międzynarodowej Konfederacji Stowarzyszeń Autorów i Kompozytorów.

ródło: rp.pl

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL