Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Opinie

Pomruki wojny handlowej

Adobe Stock
Egoistyczna polityka handlowa prezydenta Donalda Trumpa zaszkodzi samym Stanom Zjednoczonym.

Prezydent USA Donald Trump poprzez decyzję o nałożeniu cła importowego na stal (25 proc.) i aluminium (10 proc.) dał jasny sygnał chęci powrotu do protekcjonistycznej polityki handlowej. Jako uzasadnienie powołał się na względy bezpieczeństwa narodowego, co silnie dotyka Korei Południowej i Brazylii. Najwięksi eksporterzy do Ameryki – Kanada (nr 1) i Meksyk (nr 4) na razie nie zostali objęci sankcjami. Kanada nie jest zresztš oskarżana o dumping w obu sektorach. A Chiny nie odgrywajš istotnej roli jako dostawca stali do USA, a przecież to właœnie ten kraj Trump oskarża o dumping.

Wyglšda zatem na to, że nie chodzi tu o zagrożenia bezpieczeństwa USA, skoro Trump oferuje największym dostawcom tych surowców zwolnienia z cła. Czy to próba znalezienia pretekstu dla wzmocnienia pozycji negocjacyjnej w nadchodzšcych rozmowach handlowych? Jeœli tak, to wiarygodnoœć USA i perspektywy sukcesu nie wydajš się być wzmocnione. Na to wskazywać może nagła dymisja głównego doradcy ekonomicznego ds. gospodarczych Gary'ego Cohna w proteœcie przeciwko takim praktykom.

Naciski w NAFTA

Polityka zwiększonych opłat celnych Trumpa nie daje się uzasadnić na gruncie przesłanek czysto ekonomicznych, co zobaczyliœmy w czasie przesłuchań w Senacie USA. Z europejskiej perspektywy widzimy, jak trudna będzie debata celna UE z USA na bazie polityki bezpieczeństwa, zwłaszcza wobec deklarowanych 2-proc. wydatków na obronnoœć, czego lwia częœć członków UE nie spełnia.

Trudno zatem nie zauważyć, że prezydentowi Trumpowi w tej grze chodzi o dwie kwestie. Po pierwsze, o presję na Kanadę i Meksyk oraz uzyskanie koncesji w renegocjacjach umowy handlowej NAFTA. A po wtóre, o nacisk na UE (strefę euro) w celu uœwiadomienia europejskim partnerom determinacji Trumpa w walce o redukcję deficytu handlowego.

Podobne zamiary Waszyngton ma wobec Chin, które wykazujš potężne nadwyżki w handlu z USA (podobnie jak Niemcy). Trudno jednak traktować poważnie groŸby Amerykanów, skoro Chiny sš szalenie istotnym rynkiem zbytu dla ich dużych firm, które zapewne sprzeciwiłyby się agresywnej polityce wobec ChRL.

Politykę celnš Trumpa wobec UE należy postrzegać inaczej. Gdyby producenci stali i aluminium z Brazylii, Korei, Rosji, Turcji, Tajwanu czy Japonii zostali zmuszeni do redukcji eksportu na rynek amerykański, ta nadpodaż zapewne trafiłaby na chłonny rynek europejski ze wszystkimi negatywnymi konsekwencjami dla producentów w UE.

Wielka Brytania liczyła w kwestii ceł na stal i aluminium na wyjštkowe traktowanie z powodu roli głównego sojusznika USA w NATO, którš potwierdziła we wsparciu ataku rakietowego na Syrię. Ale nic z tego nie wyszło – USA nie chcš o wyjštku słyszeć, co nie wróży dobrze negocjacjom układu o wolnym handlu Ameryki z Wyspami po brexicie.

Właœciwš strategiš dla UE zamiast narzekań na agresywne i mało przewidywalne zachowania Trumpa wydaje się przejœcie do kontrofensywy poprzez zmianę podejœcia do transatlantyckiej umowy o wolnym handlu TTIP, z wyłšczeniem najbardziej kontrowersyjnej umowy o wzajemnej ochronie inwestycji. Tu nie nastšpiła zmiana paradygmatów: umowa ma zaowocować 2-proc. wzrostem realnych dochodów dla jej stron, przyczyniłaby się też do wypracowania wspólnego stanowiska w negocjacjach o handlu i inwestycjach z Chinami.

W szczególnoœci dla europejskich hegemonów, Niemiec i Francji, ale i Polski, wspólna polityka UE wobec chińskich inwestycji bezpoœrednich i zmniejszenie barier dla europejskich inwestycji w Chinach byłyby bardzo ważne. Wobec tej kwestii konflikt z USA o cła na stal i aluminium miałby charakter trzeciorzędny. Oczywiœcie trudno nad nim przejœć do porzšdku dziennego, lecz jego eskalacja wydaje się być kontrproduktywna.

Dla amerykańskiej gospodarki polityka celna Trumpa jest obosieczna. Z dużym prawdopodobieństwem negocjatorom USA uda się wywalczyć ustępstwa w umowie NAFTA z Kanadš i Meksykiem. Polityka celna nie jest jednak właœciwym narzędziem dla strukturalnej poprawy amerykańskiego bilansu płatniczego. Przejœciowa jego poprawa jako skutek sektorowych podwyżek ceł jest w dłuższym okresie bez znaczenia z uwagi na nieuniknionš aprecjację dolara. O tym prezydenta USA jakoœ w tweetach nie ćwierka.

Aprecjacja dolara przyczyni się do potanienia importu do USA, co zwiększy jego wielkoœć we wszystkich sektorach gospodarki i spowoduje, że poczštkowa poprawa rachunku obrotów bieżšcych zostanie zniweczona. Cła podbijš ceny produktów firm przetwarzajšcych stal i aluminium w USA, co uszczupli realne dochody i doprowadzi do negatywnych efektów na rynku pracy. Taki był zresztš efekt podniesienia ceł w 2002 r. przez prezydenta George'a W. Busha, z czego USA szybko się wycofały.

Administracja prezydenta Trumpa wydaje się być w sprawach polityki handlowej niewolnikiem poglšdów głoszonych w czasie kampanii prezydenckiej. Pierwszy raport rady ekspertów Trumpa na ten temat stoi w sprzecznoœci z literaturš fachowš i aktualnym stanem wiedzy.

UE wobec agresywnej polityki amerykańskiej będzie próbowała przenieœć spór do Œwiatowej Organizacji Handlu (WTO). Tutaj prezydent Trump zadbał jednak o częœciowy jej paraliż poprzez blokowanie wyboru nowych sędziów do sšdu apelacyjnego WTO, co od 2019 r. uczyni jš niezdolnš do działania. To niebezpieczna gra, która może zniszczyć system rozstrzygania sporów międzynarodowych.

Reforma podatkowa Trumpa, która wprowadza m.in. mechanizm subwencji eksportowych, grzebie w istocie reguły podatkowe OECD i uzupełnia egoistycznš politykę handlowš, której efekty będš szkodliwe dla samych USA. Pytanie, kiedy to przebije się tam do głów decydentów.

Na szczęœcie mamy UE

Nam pozostaje rola obserwatora tego procesu. Ale nie biernego. Na szczęœcie jesteœmy członkiem UE (szkoda, że nie strefy euro) i poprzez dobre relacje z naszymi partnerami, głównie z Niemcami, możemy wpływać na strategię negocjacyjnš UE w tym istotnym sporze w dużo większym zakresie, niż gdybyœmy samodzielnie musieli stawiać czoło silniejszemu partnerowi.

Polska będšca beneficjentem wolnego handlu, dysponujšca konkurencyjnš gospodarkš ze zrównoważonym rachunkiem obrotów bieżšcych, powinna być orędownikiem zasad wolnego handlu w œwiecie. Miejmy nadzieję, że ostatnie zapowiedzi prezydenta Trumpa nie wywołajš u nas demona izolacjonizmu, populistycznego myœlenia życzeniowego,ani też nie stanš się pożywkš dla taniego antyamerykanizmu.

Autor jest doradcš zarzšdu Konfederacji Lewiatan

ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL