Opinie

Podatki i rewolucja

Archiwum
„PiS-owi udało się już rozwalić Trybunał Konstytucyjny, chce rozwalić sądy, teraz bierze się za podatki. Jak ktoś się jeszcze nie boi, to powinien zacząć" – grzmi opozycja. Ową panikę wywołał plan obniżenia opodatkowania pracy i zrównoważenia wpływów budżetowych przez podwyższenie opodatkowania kapitału. Normalnie skandal. A już najgorsze, że za tym skandalem stoi koalicja liberałów i polskich przedsiębiorców.

Oświeceniowe rewolucje przeciwko królewskiemu absolutyzmowi wybuchały z powodów podatkowych. Ale okazało się, że w demokratycznych państwach podatki nakładane na obywateli bywają wyższe i gorsze od tych, które nakładali na swoich poddanych źli królowie. Najgorszy podatek, jaki ludzkość w demokratyczny sposób na siebie nałożyła, to „akcyza" na pracę. Gdy nastał kapitalizm, biedni w ogóle nie płacili podatku od swoich wynagrodzeń! Dziś podatek dochodowy od wynagrodzeń i tak zwane składki ubezpieczeniowe powodują, że gdy pracodawca płaci za pracę 4830 zł, pracownik otrzymuje na rękę jedynie 2850 zł. Od 25 lat – gdy „liberalny" rząd KLD zaczął podwyższać składki ubezpieczeniowe – powtarzaliśmy, że skończy się to kiedyś „rewolucją".

Ale podatki, które mniej szkodzą gospodarce, bardziej szkodzą niektórym podatnikom i doradcom podatkowym. Prym wiodą wśród nich ci, którzy byli zwolennikami wprowadzenia klauzuli obejścia prawa podatkowego – zakazującej podatnikom podejmowania legalnych działań, których skutkiem mogłoby być zapłacenie niższego podatku. Dziś straszą polityków, opowiadając dziennikarzom, jak będą obchodzili nowe przepisy. Ręczę, że z nielegalnym obchodzeniem przepisów prawa łatwiej walczyć niż z legalnym. Uzasadnienie moralne też jest mocniejsze.

Autor jest adwokatem, profesorem Uczelni Łazarskiego i szefem rady Warsaw Enterprise Institute

Źródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL