Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Opinie

Stan wyższej konieczności a przekroczenie prędkości - komentuje Marek Kobylański

Marek Kobylański
Fotorzepa / Robert Gardziński
Już prawie trzy lata obowišzuje przepis, zgodnie z którym zatrzymuje się prawo jazdy za przekroczenie dopuszczalnej prędkoœci o 50 km/h w terenie zabudowanym.

Kontrowersje wzbudzał jeszcze przed uchwaleniem. Bo terenem zabudowanym bywa np. pięć domów stojšcych wzdłuż drogi, nie tylko ulica w mieœcie. Czym innym jest też jazda 100 km/h w godzinach szczytu, a czym innym o wschodzie słońca, gdy często na drodze można się poczuć wręcz samotnym.

Rychło okazało się, jak nieżyciowy to przepis. Parę domów, trasa dobrze znana, warunki drogowe super. To jedziemy – 97 km/h. Ryzykujemy mandat, ale nie zatrzymanie prawa jazdy. Czy o takš poprawę bezpieczeństwa chodziło autorom przepisu? Czy mieli na celu automatyczne odbieranie uprawnień do prowadzenia auta tym, którzy pędzili z chorym do szpitala? Albo strażakom, którzy prywatnym samochodem gnali na miejsce zbiórki swojego oddziału, by wyjechać do pożaru?

Teraz ma być lepiej. Jeœli dozwolonš prędkoœć w terenie zabudowanym przekroczymy w stanie wyższej koniecznoœci, prawa jazdy nam nie zatrzymajš. Ale przepis nie przestaje być nieżyciowy – znajšc pomysłowoœć polskich kierowców, wmawiane policjantom stany wyższej koniecznoœci zasilš niejeden kabaretowy skecz.

Czytaj także: Pasażer z zawałem uchroni przed utratš prawa jazdy

ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL