Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Opinie

Resortowy wampir paliwowy

Bloomberg
„Przede wszystkim nie szkodzić" – takš zasadš kierujš się lekarze. Kto jeszcze powinien jš sobie wbić do głowy i zawiesić nad biurkiem? Urzędnicy Ministerstwa Finansów! Znów wysmażyli projekt zmian, który wg założeń ma zwiększyć wpływy do budżetu, uszczelnić system itd. itp. W rzeczywistoœci będzie ciosem nokautujšcym znacznš grupę polskich przedsiębiorców.

Urzędnicy wzięli bowiem na cel kierowców TIR-ów wjeżdżajšcych do Polski przez granice z Rosjš, Białorusiš i Ukrainš (czyli przez granicę UE). A konkretnie iloœć paliwa, jakš przewożš oni w baku. Dziœ limit wynosi 600 litrów, ale projekt zakłada obniżenie do 200. Resortowi zależy na tym, by kierowcy – zarówno polscy, jak i np. białoruscy czy rosyjscy – po wjeŸdzie musieli zatankować na polskich stacjach, a nie jechali bez zatrzymywania dalej na zachód. Wiadomo: zatankujš, zapłacš, będzie z tego podatek i kasa na 500+.

Czy to nic innego, jak wymuszanie korzystania z usług? Coœ, co spotkać można było w restauracjach w czasach PRL: „u nas konsumpcja obowišzkowa, samego alkoholu nie sprzedajemy". Dziœ można by np. wprowadzić nakaz, że kierowcy muszš wjeżdżać do Polski na czczo. Niech jedzš w polskich barach, najlepiej wyłšcznie państwowych. Na granicy zamontuje się urzšdzenia do gastroskopii i w razie wykrycia białoruskich blinów celnik zrobi lewatywę!

Żarty na bok. Pomysł jest groŸny przede wszystkim dla polskich przewoŸników działajšcych na œcianie wschodniej. Za to Białorusinów może w ogóle nie dotknšć. Wystarczy zerknšć na mapę – do Polski można wjechać też przez należšcš do UE Litwę, a ta do baków nie zaglšda w ogóle! Gdyby więc przepis wprowadzono, ruch TIR-ów ze Wschodu poszedłby przez Litwę. A Polacy wracajšcy do kraju? Będš albo bardzo nadkładać drogi, albo płacić za nadwyżkę paliwa w baku. Tymczasem rentownoœć biznesu jest mała, a nakłady na zakup ciężarówek – ogromne. Dlatego powrót z kilkuset litrami tańszego paliwa to okazja do zmniejszenia kosztów. A przez to – do konkurowania na rosyjskim rynku z lokalnymi przewoŸnikami. Limit 200 litrów w baku miałby może sens, gdyby wprowadziła go cała Unia, na wszystkich zewnętrznych granicach. Niech więc resortowi urzędnicy czymœ się wykażš i przekonajš Brukselę!

Projekt ministerstwa omawiano na spotkaniu Parlamentarnego Zespołu na rzecz Wspierania Przedsiębiorczoœci i Patriotyzmu Gospodarczego. Nazwa piękna, tylko że przedsiębiorcy w ramach patriotyzmu wcišż u nas dostajš baty zamiast wsparcia. „Dla małych, rodzinnych firm każdy grosz się liczy, one walczš o przetrwanie! A dla urzędników te zmiany to tylko cyferki na ekranie. To nie sš cyferki! To ludzie!" – tłumaczyli resortowym urzędnikom obecni na spotkaniu przewoŸnicy.

Pytali też, dlaczego zamiast wymyœlania kolejnych utrudnień resort nie zajmie się zwrotem częœci akcyzy za paliwo? Tak postępujš rzšdy m.in. Francji, Belgii, Hiszpanii. Zwracajš wszystkim, także Polakom. Rzšdy tych krajów wiedzš, że transport to krwiobieg gospodarki. I warto o niego dbać.

U nas państwo zachowuje się jak głodny wampir. Wyssać ile się da i ogłosić zwiększenie wpływów do budżetu o kilkaset milionów. Tak, może i się zwiększš. Przez rok! Ale tylko pozornie, bo potem polskie firmy padnš, a Rosjanie wjadš przez Litwę. I tyle przyjdzie nam z „ssania" baku.

ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL