Reklama

Bielecki: Trzecia porażka Ukrainy

Problemem jest skorumpowany rząd, który rozkazał policji pobić ludzi i pogwałcił podstawowe wolności i prawa człowieka. Kto podpisze umowę z takim rządem? – mówił mi w grudniu 2013 r. na kijowskim Majdanie Arsenij Jaceniuk.
Bielecki: Trzecia porażka Ukrainy

Foto: Fotorzepa, Waldemar Kompała

Odnosił się wtedy do skompromitowanej ekipy Mykoły Azarowa i jego mocodawcy Wiktora Janukowycza, z którymi – jego zdaniem – nie ma możliwości porozumienia.

Ale dziś, dwa i pół roku później, sam Jaceniuk odchodzi w niesławie. Za jego rządów kraj stracił Krym i Donbas, łącznie przeszło 10 procent ludności. Poziom życia załamał się katastrofalnie, bo Jaceniuk musiał się zgodzić na twarde warunki MFW, aby zapobiec bankructwu kraju czy wręcz jego rozpadowi. Jaceniuk poniósł klęskę, bo zgrzeszył naiwnością. Uwierzył, że wzruszona romantycznym buntem Majdanu Europa rzeczywiście zaprosi Ukraińców do Wspólnoty. A Ameryka zaangażuje się w obronę integralności kraju, jak to przecież obiecała w memorandum budapeszteńskim z 1994 r. Ale ukraiński premier padł też ofiarą tych samych wewnętrznych sporów elit, które podcięły nadzieje Ukraińców na budowę sprawnego i silnego państwa już dwukrotnie: po ogłoszeniu niepodległości i po pomarańczowej rewolucji. Prezydent Petro Poroszenko, który – jak dowiedzieliśmy się z „panamskich papierów" – ukrył swój majątek w rajach podatkowych, gdy reszta narodu popadła w nędzę, odciął się od swojego premiera i zaczął go obarczać odpowiedzialnością za skutki koniecznych przecież reform. A sam Jaceniuk nigdy nie zdołał się uwolnić od oligarchicznych powiązań.

Czytaj dalej bez ograniczeń – kup dostęp w ofercie specjalnej

Teraz miesięczna subskrypcja już od 9,90 zł (zamiast od 19 zł)

Dostęp do treści RP.PL w serwisie i aplikacji:

  • dostęp do wszystkich treści na serwisie RP.PL
  • Plus Minus – treści publicystyczno-reporterskie
Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama