Opinie

Chora Polska się nie opłaca

Adobe Stock
Jaka jest dziś polska ochrona zdrowia? Dobrą ilustracją mógłby być fragment... skeczu brytyjskiej grupy Monty Python pt. „Cud narodzin". W jego trakcie lekarze położnicy przygotowują salę porodową. Żądają przyniesienia drogich urządzeń – bo może zajrzy administrator szpitala. Chcą też maszyny, która robi „ping" – bo lubią ten odgłos. Kiedy pomieszczenie jest pełne sprzętów, orientują się, że czegoś jednak brakuje. „Pacjent!" – wykrzykuje odkrywczo jeden z nich. „Gdzie jest pacjent?".

Pytanie to musi być stale obecne w dyskusji o naszej ochronie zdrowia. Dziś jest ona zdominowana przez środowiska medyczne. Lekarze rezydenci i ratownicy walczą o podwyżki. Pielęgniarki alarmują, że jest ich coraz mniej i są przemęczone. Szpitale po ostatniej reformie muszą zamykać specjalistyczne oddziały, bo brakuje im pieniędzy. Resort zdrowia biega od pożaru do pożaru i próbuje utrzymać w ruchu rozpadający się system. Czy kogoś tu przypadkiem nie brakuje? A gdzie jest pacjent? Gdzie są ci, którzy w bólu i cierpieniu czekają w kolejce na lekarza? Którzy posiadając chęci i talenty, zamiast pracować, kształcić się i rozwijać – leżą miesiącami, leczeni mało efektywnymi metodami?

Dość tego! Pacjent i jego bezpieczeństwo to najwyższa wartość. Bezpieczeństwo zdrowotne nie polega tylko na tym, że wszyscy są zdrowi. Oznacza także, że kiedy ktoś choruje, to leczy się go jak najszybciej i najefektywniej. Taki system jest nam potrzebny.

26 kwietnia 2018 roku Pracodawcy RP organizują II Kongres Zdrowia. Pierwszy przyniósł Księgę Rekomendacji, która – gdyby rządzący ją wykorzystali – zapobiegłaby np. kryzysowi rezydentów. Tym razem chcemy udowodnić, że najwyższa jakość leczenia to... najniższe koszty ochrony zdrowia. Że pacjent poddany najnowszym procedurom leczniczym to korzyść dla państwa. Zdrowie opłaca się wszystkim. I to nie jest slogan. To pokazuje zwykły rachunek ekonomiczny.

Zastanówmy się: nasza gospodarka dostaje zadyszki z powodu braku pracowników. Chcemy ściągać ich nawet z Nepalu! Tak, to tam, gdzie leży Mount Everest, czubek Ziemi! A ilu Polaków nie pracuje, bo chorują sami lub muszą zajmować się obłożnie chorymi bliskimi? Jak ogromny potencjał polskiej gospodarki jest marnowany? Zastępowanie chorych rodaków zdrowymi obcokrajowcami jest co najmniej wątpliwe. A na pewno nieopłacalne.

Pieniądze, jakie ochrona zdrowia dziś ma do dyspozycji, trzeba więc wykorzystać jak najlepiej. Nikt nie ma monopolu na dobre pomysły. Mieć jednak w nosie to, co inni myślą i mają do powiedzenia – to gwarancja katastrofy. Dlatego liczę, że nowe kierownictwo resortu zdrowia tym razem poważnie potraktuje okazję do spotkania z przedstawicielami pacjentów, lekarzy, firm medycznych. Rząd realizuje przecież strategię na rzecz odpowiedzialnego rozwoju. A ona ma służyć ludziom.

Niektórzy z nich są jednak chorzy. Inni zachorują w przyszłości. Czy są przez to gorsi? Nie. Jeśli państwo naprawdę chce odpowiedzialnego rozwoju, to nie może chorych traktować jak obywateli drugiej kategorii. I spisywać ich na straty.

W końcu wszyscy jesteśmy lub będziemy pacjentami. Lepiej o tym nie zapominać.

Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL