Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Opinie

Chodźmy na piwo nad Wisłę - komentuje Ewa Usowicz

Ewa Usowicz
Fotorzepa
Czeœć i chwała Markowi Tatale! To wiceprezes Forum Obywatelskiego Rozwoju, dzięki któremu będzie można legalnie napić się piwa nad Wisłš.

Jest wreszcie finał tej sprawy – warszawski Sšd Okręgowy orzekł w poniedziałek, że picie piwa nad Wisłš nie jest wykroczeniem, więc policja nie ma prawa nakładać za to mandatu.

To kuriozalna historia, która przypomina mi unijne absurdy stanowišce, że marchewka to owoc, a œlimak to ryba. Tu trzeba było udowodnić, że nadrzeczny bulwar (a w zasadzie – schodki, na których zwykle siedzš ludzie) to nie ulica. Sprawa musiała obić się aż o Sšd Najwyższy, by uznać oczywistš prawdę, że ludzie majš prawo robić to, czego prawo im wyraŸnie nie zabrania. Podczas gdy w przypadku organów władzy jest dokładnie odwrotnie – wolno im tylko to, na co im prawo wyraŸnie zezwala.

I jeszcze jedno – skoro w naszym prawnym matriksie mamy różne definicje ulicy, to trzeba brać pod uwagę tę korzystniejszš dla potencjalnego sprawcy wykroczenia.

Jednak ta sprawa wcale nie musiała skończyć się sukcesem. Bo nie każdemu chce się iœć do sšdu „dla zasady" – bo przecież nie z powodu 50 złotych mandatu. W grę wchodzš nie tylko racje prawne, ale też to, czy miasto jest przyjazne dla swoich mieszkańców.

W przeciwieństwie do Paryża czy czeskiej Pragi Warszawa była przez lata odwrócona od rzeki. Gdy w końcu, pomału zaczęło tam tętnić życie, trzeba udowadniać, że bulwar to nie ulica. I że nie każdy, kto na nim siedzi, jest menelem. Š?

ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL