Opinie

Andrzej Malinowski: Wyrwij fiskusowi bat i zdziel go w głowę

Andrzej Malinowski
materiały prasowe
Pracodawcy RP mają na koncie udaną akcję „Wyrwij fiskusowi bat". Dzięki niej od 2016 roku mamy w polskim systemie podatkowym klauzulę in dubio pro tributario – czyli rozstrzygania wątpliwości na korzyść podatnika. W bagnie polskiego systemu podatkowego ta zasada miała chronić przedsiębiorcę przed absurdem wzajemnie wykluczających się przepisów.

Wygląda na to, że dziś ten bat trzeba samemu chwycić i świsnąć nim nad urzędniczymi głowami. A może nawet lepiej grubą lagę, żeby dobić się do głów – zakutych jak u średniowiecznych rycerzy – polskich poborców podatkowych. Bo to, co zrobili urzędnicy z klauzulą in dubio pro tributario, to nawet nie jest kabaret. To kryminał.

Firma Grant Thornton zbadała 34 tysiące wniosków o interpretacje, jakie podatnicy skierowali do fiskusa w 2016 roku. Aż 262 razy wnosili oni o zastosowanie klauzuli. Urzędnicy odpowiedzieli łaskawie na... zaledwie siedem z tych próśb – te, w których podatnicy wykazywali niejednolite orzecznictwo sądowe. I ile razy fiskus zastosował klauzulę? Ani razu! Po prostu urzędnicy w ogóle przestali dostrzegać jakiekolwiek wątpliwości. A skoro nie ma wątpliwości, to nowa zasada nie ma zastosowania.

Takie myślenie to więcej niż bezczelność. Zakrawa na działanie z premedytacją. Jak można oficjalnie twierdzić, że nie ma wątpliwości co do przepisów, skoro nawet sądy bardzo często nie mogą wydać zgodnych ocen? Jeśli są dwa sprzeczne ze sobą wyroki w takich samych sprawach – to o czym my tu do diaska mówimy?

W dodatku urzędnicy postępują wbrew instrukcjom swojego najwyższego przełożonego, czyli ministra finansów. W pierwszych dniach stycznia 2016 roku wydał on interpretację ogólną, której celem było uspokojenie obaw związanych ze stosowaniem nowego prawa. Eksperci obawiali się bowiem, że urzędnicy będą tak długo kombinować, aż znajdą sposób na ominięcie klauzuli. Minister nakazał więc stosować ją szeroko, gdy są wątpliwości co do przepisów, a także co do stanu faktycznego sprawy. I co? Urzędnicza mentalność znów okazała się impregnowana na polecenia – nawet płynące ze szczytów podatkowej hierarchii.

Co gorsza, zmiana nastawienia urzędników jest jednym z fundamentów reformy skarbówki – uruchomionej 1 marca Krajowej Administracji Skarbowej. Jak będzie ona funkcjonować, skoro urzędnicy nie wykonują instrukcji płynących z Ministerstwa Finansów?

Zachowanie polskich urzędników tym bardziej budzi mój gniew, bo dopiero co wróciłem z Australii. Widziałem tam, jak dobre efekty przynosi solidna współpraca urzędników, polityków i przedsiębiorców. Sytuacja, w której wszystkie strony traktują rozwój gospodarki jako fundament państwa powoduje, że zyskują jego obywatele.

Codziennie zbieramy dowody na to, że zakuta mentalność polskich urzędników to największa przeszkoda na drodze wzrostu zamożności naszego społeczeństwa. Jeśli polska przedsiębiorczość dalej będzie tracić energię i marnować potencjał na absurdalne walki z biurokracją, to skończymy jak proszalne dziady Europy.

Albert Einstein powiedział kiedyś, że „tylko dwie rzeczy są nieskończone: wszechświat oraz ludzka głupota". Gdyby znał urzędników polskiej skarbówki, nie musiałby obarczać głupotą całego rodzaju ludzkiego.

Źródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL