Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Opinie

Adam Strzembosz Prawnik Roku 2016 o prawie, władzy i sprawiedliwości

Prof. Adam Strzembosz - PRAWNIK ROKU 2016
Fotorzepa, Robert Gardziński
O rozmontowywaniu praworzšdnoœci, pokusie ulegania przez sędziów naciskom polityków i o tym, jak władza triumfuje nad sprawiedliwoœciš – mówi Agacie Łukaszewicz nagrodzony przez „Rzeczpospolitš" tytułem Prawnik Roku były pierwszy prezes Sšdu Najwyższego.

Przeczytaj: Prof. Adam Strzembosz prawnikiem roku

PRAWNIK ROKU 2016 - zobacz wszystkich nominowanych

Po wielu latach œwiadomej powœcišgliwoœci i nieangażowania się w debatę publicznš w 2016 r. uznał pan, że należy zabrać głos w sprawach najbardziej fundamentalnych dla państwa, a dotyczšcych choćby podstawowych zasad porzšdku konstytucyjnego, rozdzielenia władz, niezależnoœci sšdów i niezawisłoœci sędziów. To właœnie za to redakcja „Rzeczpospolitej" uhonorowała pana tytułem Prawnik Roku. Co spowodowało, że przestał pan milczeć?

Adam Strzembosz: Dużš częœć mojego życia poœwięciłem szerzeniu zasad demokracji i praworzšdnoœci. Sš wartoœci, które decydujš o tym, że państwo jest państwem praworzšdnym. Kiedy znikajš lub sš deptane, pojawia się obawa przed rzšdami siły. Pyta pani dlaczego? Zaalarmował mnie fakt, że w Polsce podejmuje się działania rozmontowujšce system praworzšdnoœci. A to było dla mnie sprawš podstawowš. Uznałem, że nie mogę stać z boku. Mimo że jestem starszym człowiekiem i mógłbym już nie zabierać głosu, uznałem, że muszę podjšć to wyzwanie.

Rzšd, po wielu protestach, przeforsował niedawno projekt zmian w ustawie o Krajowej Radzie Sšdownictwa. To politycy będš wybierali sędziów-członków KRS. Co pan to?

To jest nie tylko dwukrotne złamanie konstytucji. Chodzi mi o złamanie zasady kadencyjnoœci i sposobu wybierania członków Rady. Wprawdzie w konstytucji nie mówi się wprost, że sędziowie do KRS sš wybierani przez sędziów, ale nie mówi się w niej też, że to prezydent wybiera swojego przedstawiciela do Rady. Dla mnie to rzecz oczywista, że sędziowie wybierajš sędziów. Przez lata nikt nie miał wštpliwoœci. Nie bez powodu pojawiły się teraz. Wielu rzeczy nie powiedziano wprost w konstytucji. W ustawie zasadniczej nie pisze się rzeczy oczywistych. Kiedy mówi się „Polska", nie definiuje się, co to jest Polska. Kiedy mówi się „państwo prawa", nie definiujemy, co to jest, a mimo to opieramy się na praktyce politycznej oraz doktrynie i nie ma wštpliwoœci, co te pojęcia znaczš. Praktyczna likwidacja KRS to jeden z elementów wyłšczenia ze sposobu powoływania i awansowania sędziów czynnika uniezależniajšcego sšdownictwo od władzy wykonawczej. A przecież wprowadzono te instytucje na podstawie doœwiadczeń z PRL. Okazuje się, że KRS jest niewygodna i dla obecnej władzy.

Czy to oznacza, że wracamy do PRL?

KRS miała przeciwstawić się koncepcji jednolitej władzy państwowej, tymczasem może przestać istnieć w charakterze, w jakim jš powołano. Jeszcze drastyczniej widać to w najnowszej propozycji. Chodzi o powoływanie asesorów przez ministra sprawiedliwoœci. Tak było właœnie w Polsce Ludowej, zasada ta utrzymała się jeszcze po 1989 r., ale potem jš zmieniono. Uznano bowiem, że tak powołany asesor nie gwarantuje niezależnoœci i bezstronnoœci w orzekaniu. Wracamy do koncepcji, w której asesor jest mianowany na czas nieoznaczony, i to przez polityka.

Jest jeszcze trzeci element: podporzšdkowanie prezesów w sšdach ministrowi sprawiedliwoœci. Minister chce mieć nad nimi pełnš władzę. Po 1989 r. prezesów powoływał minister spoœród dwóch kandydatów wyłonionych przez zgromadzenia ogólne, a więc przez œrodowisko. Gdy ministrem był profesor Lech Kaczyński, kandydata na prezesa przedstawiał zgromadzeniu minister, ono mogło zgłosić sprzeciw, a o jego zasadnoœci rozstrzygała KRS. W obecnej sytuacji minister dostanie pełnš władzę w wyborze prezesa, a to oznacza, że uzyska bardzo duży wpływ na orzecznictwo. Sędziowie o słabszym kręgosłupie moralnym mogš ulegać naciskom prezesa na sposób rozstrzygania spraw, gdyż to od prezesa zależeć będzie ich awans zarówno w sšdzie, jak i w całym systemie sprawiedliwoœci.

Jak pan widzi dziœ przyszłoœć sšdownictwa?

W bardzo ciemnych kolorach. Mam nadzieję, że sędziowie w znakomitej większoœci okażš się odporni na wpływy polityczne. Ale nie mam złudzeń. Wœród dziesięciotysięcznej rzeszy sędziów mogš się znaleŸć tacy, dla których własna kariera okaże się ważniejsza niż niezawisłoœć. Pokusa jest ogromna.

A jak ocenia pan stan praworzšdnoœci w Polsce

Negatywnie. Nie mamy praktycznie Trybunału Konstytucyjnego, KRS w obecnej formie za chwilę przestanie istnieć. Nie szanuje się konstytucji. Proszę pamiętać, że w Polsce Ludowej zapisy konstytucji były niezwykle demokratyczne, wpisano do niej pełnię praw dla obywateli. Tylko że gdy ktoœ się na nie powoływał w komisariacie, to dostawał pałkš, a w innych miejscach był wyœmiewany.

Widzi pan szansę na dialog między sędziami a władzš wykonawczš?

Tak, ale tylko pod warunkiem, że obie strony go chcš. Mówię o realnym dialogu, a nie pozornym, jak w przypadku Trybunału Konstytucyjnego i KRS. Nie mam wštpliwoœci, że sędziowie chcš dialogu. Wielokrotnie podczas różnego rodzaju konferencji i spotkań, na których pojawiał się wiceminister sprawiedliwoœci – bo minister nie przychodził – sędziowie pytali o zmiany, konkretne propozycje. Bez odpowiedzi. To dowód na to, że władzy wykonawczej nie chodzi o to, by cokolwiek konsultować. To wręcz kpina z dialogu.

Co pan poradziłby dziœ sędziom?

Zaciœnięcie zębów i orzekanie w zgodzie z własnym sumieniem. W stanie wojennym było bez porównania trudniej, a jednak znaleŸli się sędziowie niezłomni, którzy w sprawach politycznych, wbrew władzy, wydawali wyroki uniewinniajšce. Dziœ odbierajš za to odznaczenia państwowe. Na przykład 12 warszawskich sędziów otrzymało krzyże kawalerskie i oficerskie, bo we wszystkich rozpoznawanych przez nich sprawach o charakterze politycznym zapadały wyroki uniewinniajšce. Być sędziš oznacza chodzić z podniesionš głowš, być człowiekiem przyzwoitym bez względu na okolicznoœci i otaczajšcš rzeczywistoœć.

Kilka dni temu rzšd przyjšł kolejny projekt zmian w sšdownictwie. Chodzi o nowy model dochodzenia do urzędu sędziego. Podstawš kadry majš być absolwenci Krajowej Szkoły Sšdownictwa i Prokuratury.

Jeżeli do KSSiP będš dostawali się najlepsi absolwenci prawa, a potem asesorami będš mianowani ci, którzy okazali się najzdolniejsi, to mógłbym się na to zgodzić. Nie protestowałbym przeciwko takiemu rozwišzaniu. Taki system jest we Francji i się sprawdza. Najważniejszy jest bardzo wysoki poziom szkolenia. Ale dostrzegam też zagrożenia. To wspaniała okazja do politycznego dobierania sędziów. Nie według ich kwalifikacji, tylko dyspozycyjnoœci. Fakt powoływania asesora przez ministra oznacza powrót do PRL. Powinien to robić prezydent na podstawie wniosku KRS. Ale takiej, jaka jest dziœ, a nie tej z przyszłoœci.

Sędziowie sš jednak za zmianami w KRS.

To zmieńmy jej skład. Niech będzie więcej przedstawicieli sšdów rejonowych, ale niech wybierajš ich sędziowie, a nie politycy.

Zawód sędziego miał być ukoronowaniem kariery prawniczej. Najnowszy projekt to koniec tych marzeń. Rozmowa - ODP - 8.25 L: Zawsze byłem zwolennikiem korony zawodów prawniczych. Ale to nierealne. Aby tak się stało, należałoby sędziów odpowiednio uposażyć. Trudno sobie w dzisiejszych realiach wyobrazić, że œwietnie prosperujšcy na rynku adwokat czy radca prawny będzie zainteresowany przejœciem do zawodu sędziego. Nie ma atmosfery, by płacić sędziom kilkadziesišt tysięcy miesięcznie, nie œmiałbym się tego domagać. Dlatego porzucenie modelu korony zawodów prawniczych jest dziœ jedynym racjonalnym pomysłem.

Rzšd raczej nie wycofa się ze zmian w KRS. Jak pan widzi przyszłoœć nowej Rady?

Będzie wiecznie zablokowana albo stanie się politycznš maszynkš do popierania jedynie słusznie wybranych kandydatów. Chcę wierzyć, że tak nie będzie, ale obawiam się, że wœród tysięcy sędziów uda się znaleŸć 15 posłusznych, mianowanych przez marszałka Sejmu.

Po zdemontowaniu Trybunału Konstytucyjnego i KRS przyjdzie czas na...?

Sšd Najwyższy. To nie przypadek, tylko zaplanowane kroki. Obniżenie wieku emerytalnego dla sędziów SN do 65. roku życia oznaczać będzie, że odejdzie wielu najwybitniejszych i odważnych sędziów. Powołani zostanš nowi – posłuszni. Baza jest duża, bo przecież sędziów SN wybiera się nie tylko spoœród sędziów, ale i adwokatów oraz radców prawnych, notariuszy, prokuratorów – w założeniu najwybitniejszych prawników. Ponieważ uznanie, kto jest tym wybitnym, będzie zależało od ministra, Sšd Najwyższy zapełni się przypadkowymi, ale posłusznymi funkcjonariuszami obecnej władzy.

Minister sprawiedliwoœci i rzšd majš rację w jednym: zaufanie społeczne do sšdownictwa jest niewielkie. Może warto to poprawić?

Wszystko można poprawić i wszystko można zniszczyć. Gdybyœmy w telewizji mówili wyłšcznie o nadużyciach posłów i senatorów, zaufanie do nich byłoby żadne, a i tak jest znacznie niższe niż do sędziów. Mimo stosowania nieuczciwych metod sytuacja w sšdownictwie nie jest tak zła, skoro przypomina się wcišż niechlubne przypadki sprzed wielu lat, a także kradzież sklepowš osoby, która od 12 lat jest sędziš w stanie spoczynku. Zresztš z przyczyn, których nie mogę omawiać. Każdš grupę można w ten sposób zniszczyć. Œrodki masowego rażenia majš tu duże możliwoœci. Dzisiejszy stan etyki sędziowskiej nie wymaga powoływania dla nich żadnej specjalnej Izby w SN. W ostatnich latach œrodowisko wyeliminowało ze swego grona 11 sędziów. To sporo. A jeœli już władza chce być tak pryncypialna, niech powoła też takie izby dla senatorów czy posłów, bo bioršc pod uwagę liczebnoœć tych grup, można przypuszczać, że tam skandale sš częstsze niż w sšdownictwie.

Ale przykład prezesa Sšdu Apelacyjnego w Krakowie jest całkiem œwieży.

Jeżeli zarzuty się potwierdzš, to jest to przykład godny napiętnowania.

Przewlekłoœć od lat jest bolšczkš. Czy można poprawić wyniki sprawnoœci sšdownictwa?

Trzeba podjšć ten najistotniejszy problem wymiaru sprawiedliwoœci. Można sędziów odcišżyć od drobnych spraw, tworzšc sšdy pokoju, rozwijajšc mediacje, przełożyć niektóre obowišzki na notariat. Wtedy sędzia będzie mógł zajšć się sprawami poważnymi, trudnymi. A nie denerwować się, że prowadzi dopiero trzeciš sprawę z wokandy, a powinien już dziesištš. Że na korytarzu siedzš œwiadkowie, którzy dawno powinni być przesłuchani.

Może ministrowi uda się to zmienić?

Oczekiwałbym tego. Ale on zamiast przewlekłoœciš zajmuje się koncentracjš władzy w swoich rękach, również nad sšdownictwem. Może póŸniej weŸmie się i do tego. Na razie nie dostrzegam dšżeń do wprowadzenia zmian, tak by obywatele byli zadowoleni z funkcjonowania sšdów. Ministrowi na tym nie zależy. TK, który miał ograniczać samowolę ustawodawcy, praktycznie nie funkcjonuje. Sšdy, których zadaniem jest ochrona obywateli przed nadużyciem prawa władzy wykonawczej, sš przedmiotem ataku i grozi im uzależnienie od tych, których majš kontrolować. Brak rzeczywistej niezawisłoœci sędziowskiej może spowodować, że interesy nie tylko władzy, ale nawet poszczególnych jej przedstawicieli będš triumfować nad sprawiedliwoœciš. Został zagrożony najistotniejszy mechanizm ochrony praw obywatelskich polegajšcy na trójpodziale władz, które wzajemnie się ograniczajš, tworzšc przestrzeń dla godnoœci osoby ludzkiej chronionej przez prawo zgodne z naturš tej godnoœci.

Adam Strzembosz – sędzia, profesor nauk prawnych, były wiceminister sprawiedliwoœci, pierwszy prezes Sšdu Najwyższego i przewodniczšcy Trybunału Stanu. Kawaler Orderu Orła Białego

#RZECZoPRAWIE: Adam Strzembosz - Sytuacja w wymiarze sprawiedliwoœci

ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL