Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Opinie

Trudny rozwód

Witold M. Orłowski, główny ekonomista PwC w Polsce
Fotorzepa, Radek Pasterski
Bomba w górę, zaczyna się Brexit. Brytyjski parlament przyjšł ustawę upoważniajšcš rzšd do złożenia w Brukseli papierów rozwodowych (oficjalnego wniosku o wystšpienie kraju z Unii) i do rozpoczęcia negocjacji w sprawie warunków rozwodu. A rozwody, jak wiadomo, bywajš nie tylko smutne, ale i bardzo kosztowne.

Już w pierwszym kroku na drodze do rozstania Londyn zmroził Europę, a w szczególnoœci Polskę. Najpierw Izba Lordów zaproponowała uspokajajšco brzmišcy zapis, że żyjšcy na Wyspach emigranci z krajów Unii zachowajš swoje prawa. Brzmiało to jak zapowiedŸ, że problemy rozwodzšcych się rodziców nie dotknš boleœnie dzieci. Chwilę póŸniej jednak miły nastrój prysł, bo propozycja została odrzucona, a brytyjska premier dostała od parlamentu jasne wytyczne: żadnych sentymentów, rozwód to rozwód, będziemy twardo stawiać żšdania i od dziœ kontaktować się tylko przez prawników.

Brzmi to groŸnie, ale powodów do alarmu raczej nie ma. Brexit jest oczywiœcie smutnym faktem, z którym wszyscy muszš się pogodzić. Jeœli nawet gdzieœ po gabinetach tułajš się pomysły, aby za kilka lat jeszcze raz zapytać Brytyjczyków o zdanie, to stan na dziœ jest jasny. Rozstajemy się i tylko twardo negocjujemy warunki.

Jednoczeœnie werbalna radykalizacja stanowiska Londynu nie powinna dziwić. W negocjacjach to Wielka Brytania jest stronš słabszš, która może znacznie więcej na rozwodzie stracić. Gospodarka reszty Unii jest szeœciokrotnie większa od brytyjskiej, więc ograniczenie dostępu do rynku nie byłoby dla obu stron równie bolesne.

Najbardziej dochodowš gałęziš brytyjskiej gospodarki jest gigantyczny sektor finansowy, rozwinięty dzięki obsłudze całego europejskiego rynku. Gdyby zlokalizowane w City banki straciły do niego dostęp, musiałyby albo zwinšć znacznš częœć działalnoœci, albo przenieœć się na kontynent. Jeœli Londyn ma nie ponieœć ekonomicznej i politycznej klęski, musi wynegocjować jak najlepsze warunki dostępu do rynku Unii, przy niewygórowanym poziomie kosztów finansowych, które musiałby ponosić w zamian za ten dostęp, i zapewnieniu sobie prawa kontroli nad imigracjš.

To będzie niezwykle trudne, zwłaszcza że w Unii jest wiele krajów, które już ostrzš sobie zęby na przejęcie częœci brytyjskich udziałów w rynku i na solidne przeczołganie w negocjacjach znanego z arogancji Londynu. Majšc w ręce niewiele mocnych kart, Brytyjczycy nie mogš sobie dziœ pozwolić na rezygnację z jakichkolwiek atutów. I dlatego nie mogš z góry składać żadnych deklaracji w sprawie praw socjalnych emigrantów. Bo ta karta przetargowa bardzo przyda się Londynowi w przyszłych negocjacjach.

ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL