Opinie

Chróścik: Taksówkarze już wiedzą, kim jest radca prawny

Fotorzepa, Krzysztof Skłodowski
75 proc. adwokatów chciałoby mieć możliwość pracy na etacie – mówi dziekan Okręgowej Izby Radców Prawnych w Warszawie, Włodzimierz Chróścik.

Rz: Kieruje pan największą w kraju izbą samorządu prawników, liczącą 12 tysięcy członków. Do niedawna żartowano, że na potrzeby jej walnego zgromadzenia trzeba by wynająć Stadion Narodowy. Podobno w tym roku to już nie będzie żart?

Włodzimierz Chróścik: Jest nas nawet więcej, bo z aplikantami ok. 14 tys. Rzeczywiście, w lutym zamierzamy przeprowadzić na tym stadionie zebrania rejonowe, czyli wybory delegatów na zgromadzenie Izby. Jest to po prostu jedno z nielicznych miejsc w stolicy, w którym da się zorganizować przedsięwzięcie na taką skalę. Ale nie będziemy obradować na trybunach areny głównej (śmiech). Stadion z powodzeniem pełni bowiem funkcje nie tylko sportowe, ale i kongresowe.

Warszawskie środowisko radców jest dość zróżnicowane. W jakich formach dziś pracują radcowie ze stołecznej izby?

Obecnie indywidualne kancelarie prowadzi ok. 4200 radców, niemal tyle samo pracuje na etatach. Około 600 wykonuje zawód w ramach spółek. Obserwujemy wzrost zatrudnienia na etatach. Jeszcze kilka lat temu w takiej formie pracowała jedna czwarta naszych kolegów i koleżanek, a dziś już około połowy. To prawdopodobnie efekt ogólnej sytuacji na rynku prawniczym – umowa o pracę jest bardziej ceniona jako dająca więcej bezpieczeństwa. Zresztą mam podobne sygnały od kolegów z Niemiec, gdzie również rośnie liczba prawników na etacie, głównie prawników firmowych, tzw. in-house lawyers.

Czy widać jakieś namacalne efekty kampanii wizerunkowej radców?

Dziś już żaden taksówkarz nie pyta mnie, kim jest radca prawny. A przecież to specyficzna grupa zawodowa, która zbiera opinie od społeczeństwa i sama jest na swój sposób opiniotwórcza. Zastanawiam się, czy kolejnego etapu tej kampanii nie przeprowadzić właśnie z pomocą korporacji taksówkarzy (śmiech). A mówiąc bardziej poważnie – mam od naszego środowiska jednoznaczne sygnały, że rozpoznawalność zawodu wzrosła. Nie dysponujemy statystykami, jak nasza kampania przekłada się na liczbę klientów, zresztą wątpię, aby można to było dokładnie zmierzyć.

Kampania promuje nie tylko sam zawód, ale też sposoby znajdowania profesjonalnego prawnika, m.in. przez wyszukiwarkę internetową szukajradcy.pl. Coraz częściej klienci przyznają, że znaleźli radcę prawnego, używając tego narzędzia.

W trakcie kampanii zanotowaliśmy 3 miliony unikalnych odsłon naszych portali, co niewątpliwie wskazuje na duże zainteresowanie usługami radców prawnych.

Kampania promowała też obrony w sprawach karnych. A czy sami radcowie chętnie zajmują się takimi sprawami?

Jeśli chodzi o sprawy karne skarbowe, to od początku lipca na salach sądowych od razu zrobiło się niebiesko (to kolor żabotu radcowskiej togi – przyp. PR). Wielu radców obsługujących przedsiębiorców miało dużą praktykę w tej dziedzinie, lecz nie mogło prowadzić takich spraw w sądzie. Dziś w naszej Izbie uprawnienia do prowadzenia spraw karnych ma około 4 tys. radców prawnych, a do prowadzenia takich spraw z urzędu zgłosiło się na razie około 500. Ilu prowadzi takie sprawy z wyboru – tego nie badaliśmy. Myślę jednak, że już wkrótce i my, i nasi klienci, zapomnimy, że był taki czas, kiedy radca prawny nie mógł prowadzić spraw karnych.

Czy dla tych, którzy chcieliby prowadzić sprawy karne, Izba uruchomi jakiś specjalny program szkoleń? Niejednokrotnie uczyli się oni prawa karnego dawno temu, na studiach. Chcieliby odnowić te wiedzę, a Izba organizuje szkolenia karnistyczne głównie w wąskim zakresie tematycznym.

Znam te postulaty. Na razie sytuacja się skomplikowała, ponieważ wiele wskazuje na to, że szykuje się „odwrócenie" reformy procedury karnej. Kiedy wprowadzano tę reformę, zorganizowaliśmy 120-godzinny program kompleksowych szkoleń z nowej procedury. Teraz czekamy na nowe przepisy. Niezależnie od tego, stale prowadzimy cykl szkoleń pod hasłem „wtorki z prawem karnym". Oczywiście, kiedy sytuacja będzie już jasna, zaoferujemy kolejne kompleksowe programy szkoleniowe z prawa karnego.

Wielu młodych prawników ma duży kłopot ze znalezieniem pracy, klientów oraz godziwego wynagrodzenia. Jak Izba ich wspiera?

Warszawa nie jest krainą mlekiem i miodem płynącą, także na rynku usług prawnych. Młodzi radcowie prawni, wykonujący zawód krócej niż sześć lat, to już niemal połowa wszystkich. Staramy się wspomóc młodszych kolegów, m.in. wydajemy dla nich specjalny poradnik zawierający praktyczne informacje dotyczące zakładania i rozwijania własnej kancelarii czy udostępniamy generator stron internetowych, z którego od jesieni 2015 r. skorzystało już ponad 300 osób.

Może szansą dla nich są sprawy z urzędu?

Kiedyś radcowie prawni nie chcieli się podejmować takich spraw. Dziś mamy wielu chętnych. Zachęcamy młodych radców do prowadzenia spraw z urzędu. Może to nie jest najbardziej intratna praca, ale daje szanse na rozwijanie praktycznych umiejętności i zdobycie niezbędnego doświadczenia.

W tym roku na aplikację zgłosiło się mniej kandydatów na radców niż w poprzednich latach. Czy sytuacja na rynku zniechęca młodych?

Sądzę, że wynika to również z tego, że w ciągu ostatnich kilku lat na aplikację dostało się już wielu absolwentów, którym – z rożnych przyczyn – wcześniej się nie powiodło. Pamiętam taki pierwszy rocznik, kiedy to w naszej Izbie szkoliliśmy ponad 2 tys. osób! Mniejsza liczba aplikantów też może mieć swoje dobre strony, bo łatwiej jest zorganizować zajęcia szkoleniowe. Grupy są mniej liczne, a tym samym szkolenie jest bardziej efektywne i ma lepszy wymiar praktyczny. Obecna liczba aplikantów w Izbie warszawskiej – czyli średnio ok. 500 na roku – pozwala nam zapewnić dobre warunki kształcenia.

Co pan sądzi o szkoleniach dla radców i aplikantów organizowanych poza Izbą, przez indywidualne kancelarie?

Regulamin wykonywania zawodu radcy prawnego przewiduje, że przedmiotem działalności kancelarii radcy prawnego oraz spółki prawniczej może być tylko świadczenie pomocy prawnej. Jeżeli radca prawny zajmuje się szkoleniem, to może to robić wyłącznie poza działalnością swojej kancelarii czy spółki. My zachęcamy radców prawnych do podnoszenia kwalifikacji zawodowych w ramach form szkoleniowych organizowanych przez samorząd radcowski. Nasza Izba ma bogatą ofertę szkoleń, zarówno nieodpłatnych, jak i komercyjnych. Obejmują one prawo krajowe i przepisy zagraniczne, odbywają się w języku polskim i angielskim. Nasza oferta ma charakter kompleksowy i uwzględnia oczekiwania członków naszej Izby oraz zmieniające się warunki rynkowe. Trzeba przy tym pamiętać, że w przypadku szkoleń prowadzonych przez firmy zewnętrzne, począwszy od tego roku wymagana jest certyfikacja ze strony organów samorządu. Nasza Izba wydaje już takie certyfikaty dla zainteresowanych podmiotów – nie tylko dla kancelarii radcowskich. Wiem jednak, że wiedza o obowiązkowej certyfikacji szkoleń nie jest jeszcze powszechna.

Czy komuś, kto takie szkolenia prowadzi bez certyfikatu, grozi postępowanie dyscyplinarne?

Tak jak powiedziałem wcześniej – radca prawny nie może prowadzić szkoleń w ramach swojej kancelarii czy spółki. Co do innych obszarów jego działalności – może podejmować takie zajęcia, które nie uchybiają godności zawodu.

Jak wyglądają przepływy prawników między zawodami? Samorząd adwokatów znacznie obniżył swoje składki członkowskie, przynajmniej w stołecznej izbie. Z kolei radcowie mogą być zatrudnieni na etacie, co też jest magnesem....

Mamy w naszej Izbie bilans dodatni. Przychodzi do nas dziesięciokrotnie więcej prawników, niż odchodzi do innych zawodów prawniczych. Co miesiąc ślubowanie radcowskie składa kilkunastu adwokatów. Głównym powodem dołączania prawników do naszego zawodu nie są bynajmniej składki – mniejsze niż w samorządzie adwokackim – a raczej możliwość wykonywania zawodu w ramach stosunku pracy. Jak wynika z badań przeprowadzonych w palestrze, aż 75 proc. adwokatów chciałoby mieć możliwość pracy na etacie. Zdarzało się, że radcy prawni przechodzili do zawodu notariusza, ale we wszystkich znanych mi przypadkach wrócili do zawodu radcy prawnego.

Jak w stołecznym okręgu wygląda udział radców w systemie bezpłatnej pomocy prawnej? Podobno warszawski prawnik myśli tylko o obsłudze dużego biznesu, a nie o pomocy ubogim..

No to pana zaskoczę: w Warszawie na jedno miejsce w punkcie nieodpłatnej pomocy prawnej zgłosiło się 130 radców. Natomiast w okolicznych powiatach od kilku do kilkunastu. 61 kolegów i koleżanek podpisało umowy z powiatami dotyczące świadczenia nieodpłatnej pomocy prawnej. Izba warszawska porozumiała się z adwokatami w sprawie prowadzenia większości tych punktów.

Może ci, którzy się zgłosili, chcą w ten sposób pozyskiwać klientów? Takie zarzuty stawiano prawnikom, którzy uczestniczyli w akcjach darmowej pomocy prawnej.

Takich akcji warszawski samorząd zorganizował już bardzo wiele. Stale działa nasze Centrum Pomocy Prawnej Pro Bono przy placu Konstytucji. Jednak tam pomagamy tylko takim osobom, które bezspornie znajdują się w trudnej sytuacji materialnej. Sprawdzamy to już przy pierwszym kontakcie. Jeśli ktoś, kto chce skorzystać z darmowej pomocy prawnej, jest zamożny, to informujemy go, na jakich zasadach funkcjonują kancelarie i spółki radcowskie i jak można znaleźć prawnika na zasadach komercyjnych. Oczywiście nie wykluczam, że w ramach systemu państwowej bezpłatnej pomocy prawnej do punktów nieodpłatnej pomocy trafią osoby, które stać na nasze usługi na zwykłych zasadach. Można przecież należeć do setki najbogatszych Polaków, ale kwalifikować się do tej pomocy choćby z racji choćby wieku albo posiadania Karty Dużej Rodziny. Zamożniejszym Polakom w ramach kampanii uświadamiamy, że praca profesjonalnego prawnika – oprócz specjalistycznego wykształcenia – wymaga czasu i nakładu pracy. To musi kosztować. Jednakże nie jest powiedziane, że wynagrodzenie musi iść w tysiące złotych.

Wątpię, czy w stolicy można uzyskać poradę prawną za 100 zł.

Wiadomo, że największe kancelarie obsługują wielki biznes i tam rzeczywiście stawki mogą być wysokie. Z pewnością jednak można znaleźć radców prawnych udzielających porad za 100 zł.

Za godzinę pracy, ale nie za całą poradę.

Gdy trzeba podjąć strategiczną decyzję dotyczącą np. nieruchomości wartej kilkaset tysięcy złotych, to kilkaset złotych za profesjonalną poradę nie wydaje się wygórowaną kwotą. W ten sposób klient zyskuje wiedzę, co do prawnej strony planowanej transakcji i zapewnia sobie bezpieczeństwo.

—rozmawiał Paweł Rochowicz

Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL