Opinie

Warto przyznać się do błędu -zmowy cenowe komentuje Jerzy Kowalski

Jerzy Kowalski
Fotorzepa, Waldemar Kompala Waldemar Kompala
Są pytania odwieczne i trudne jednocześnie: „Czy to jest przyjaźn, czy to jest kochanie", „Być albo nie być", „Zmowa czy współpraca". To ostatnie jest szczególnie uciążliwe do rozszyfrowania, zwłaszcza na gospodarczym rynku. Ze szczególną starannością powinni je analizować i rozkładać na części przedsiębiorcy.

To co dla jednych może być współdziałaniem albo partnerstwem, innym może się kojarzyć z naruszaniem zasad konkurencji, a nawet prawa karnego. Dziś za udowodnioną zmowę firm surowo się płaci. Konsekwencje uczestnictwa w niej bywają poważne zarówno dla spółki, jak i dla osób nią zarządzających. Jednak menedżerowie często nie zdają sobie sprawy z tego, jak dalekosiężne skutki może wywołać uczestniczenie w zakazanym uzgodnieniu. A może ono nastąpić w każdej sytuacji: podczas kolacji biznesowej, spaceru w parku, krótkiej rozmowy telefonicznej, pozornie nic nieznaczącej wymianie maili, przypadkowego spotkania. Zwykle jednak zmowa bywa zaplanowana i służy określonym celom takim jak : ograniczenie produkcji towarów, czy usług, utrzymanie wysokich cen zbytu, zaniżenie jakości, czy wielkości dostaw, wyeliminowanie konkurenta z lokalnego rynku. Wystarczy ujawnienie takich intencji, no i oczywiście faktów i odpowiedni urząd już nie popuści. Tak jak się stało ostatnio z przedsiębiorstwami działającymi w branży drzewnej, które muszą zapłacić górę pieniędzy za zmowę

Są jednak dobre lekarstwa na bolączki związane ze zmowami. Oczywiście nie wystarczy powiedzieć - mea culpa. Potrzebne jest nie tylko przyznanie się do winy, ale swego rodzaju zdanie relacji z własnych, i nie tylko własnych, postępków. Jak ono powinno wyglądać? O tym pisze Aleksandra Berger prawnik z Kancelarii Schampera Dubis Zając i Wspólnicy w tekście „Jak przedsiębiorca uczestniczący w zmowie może uniknąć kary"

Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL