TK nie może ignorować obowiązujących ustaw

aktualizacja: 09.01.2016, 08:53
Foto: Fotorzepa, Marta Bogacz

Trybunał nie może ignorować obowiązujących ustaw, w tym ostatniej nowelizacji ustawy o TK.

REDAKCJA POLECA

W swojej działalności może jednak pominąć część przepisów nowelizacji, jeszcze przed wydaniem orzeczenia co do jej konstytucyjności, jeżeli pozwolą na to tzw. reguły kolizyjne. Pominięcie część przepisów ustawowych w procesie stosowania prawa przez wymiar sprawiedliwości nie jest czymś nadzwyczajnym.

Najpoważniejszy dylemat, jaki w przestrzeni publicznej ostatnio postawiono przed Trybunałem Konstytucyjnym – przy wydawaniu orzeczeń zastosować się do ostatniej nowelizacji ustawy o TK czy orzekać na podstawie poprzedniego stanu prawnego – jest z perspektywy legalizmu pozorny. W procesie stosowania prawa wymiar sprawiedliwości może kierować się tylko aktualnym stanem prawnym i nie może „pominąć" nowej regulacji ustawowej, jeżeli nie wynika to wprost z jej treści.

Wbrew jednakże części wygłaszanych publicznie poglądów, wcale nie musi oznaczać to konieczności zastosowania wszystkich norm prawnych, jakie niesie za sobą nowelizacja ustawy o Trybunale Konstytucyjnym. Argumentacja jakoby każda ustawa korzysta z domniemania konstytucyjności a zatem każda norma prawna w niej zawarta powinna być bezwzględnie i w całości zastosowana, stanowiłaby w istocie zaprzeczenie podstawowych zasad ustroju prawnego państwa.

W skrajnych przypadkach Parlament nowelizacją ustawy mógłby w całości zakazać Trybunałowi kontroli konstytucyjności stanowionego prawa lub też wprowadzić czasowy zakaz takiej działalności. Przy takim rozumieniu domniemania konstytucyjności zwykła nowelizacja ustawy mogłaby skutecznie wygasić konstytucyjną działalność Trybunału Konstytucyjnego.

Przyjęcie takiej argumentacji pomijałoby przy tym fakt, iż taki sam obowiązek zastosowania dotyczy wszystkich innych obowiązujących aktów prawnych oraz wynikających z nich norm. Przed wymiarem sprawiedliwości stawia to wcale nierzadko konieczność zmierzenia się ze sprzecznościami zachodzącymi pomiędzy obowiązującymi przepisami zawartymi w różnych obowiązujących aktach prawnych. Taka sytuacja nie jest czymś niespotykanym we współczesnych systemach prawnych. W podanym powyżej przykładzie norma hipotetycznej nowelizacji ustawy, zabraniająca kontroli konstytucyjnej prawa, pozostawałaby w ewidentnej sprzeczności z normą prawną zawartą w Konstytucji, która taką kontrolę Trybunałowi nakazuje.

W sytuacji takiego konfliktu norm rozstrzygnięcie przynoszą niekiedy reguły kolizyjne, stanowiące pewien przyjęty w prawoznawstwie mechanizm ustalenia która norma powinna być zastosowana, a która pominięta. Nie jest to przy tym co do zasady kontrola konstytucyjności prawa, ale jeden z etapów jego stosowania zmierzający do przywrócenia spójności systemu prawnego. Zastosowanie reguł kolizyjnych nie wymaga zatem uprzedniego stwierdzenia jakiejkolwiek ze wzajemnie sprzecznych norm. Celem reguł kolizyjnych jest wyeliminowanie sprzeczności prawa istniejącej w danej sytuacji faktycznej. Konsekwencją zastosowania reguł kolizyjnych nie jest stwierdzenie, że dany przepis prawa nie ma mocy obowiązującej, lecz uznanie iż danym układzie stanu faktycznego i prawa istnieje wzajemna sprzeczność określonych norm prawnych, zaś w takiej sytuacji jeden przepis prawa ma pierwszeństwo stosowania przed drugim.

Hierarchiczna reguła kolizyjna

Zadaniem Trybunału Konstytucyjnego będzie rozważenie na ile normy prawne wynikające z przepisów nowelizacji nie pozostają w sprzeczności z innymi obowiązującymi przepisami. Za takie mogłyby zostać uznane te przepisy nowelizacji ustawy, które uniemożliwiają Trybunałowi realizację dyspozycji przepisów Konstytucji. Kierunek rozstrzygnięcia w takim konflikcie wyznacza przede wszystkim hierarchiczna reguła kolizyjna wyrażona łacińską paremią lex superior derogat legi inferiori – „norma wyższa uchyla normę niższą".

W sytuacji 10-osobowego składu orzeczniczego Trybunału Konstytucyjnego, norma ustawowa stanowiąca wymóg quorum 13 sędziów, faktycznie uniemożliwia realizację normy zawartej w art. 188 Konstytucji, stanowiącej o obowiązku orzeczniczym Trybunału Konstytucyjnego. Jest to przykład norm konfliktowych, które pozornie niesprzeczne, w pewnych okolicznościach nie mogą być zrealizowane jednocześnie.

Rzeczywisty dylemat Trybunału

Wbrew pozorom pominięcie pewnych norm prawnych zawartych w ustawie nie jest niczym nadzwyczajnym dla wymiaru sprawiedliwości. W konkretnych sprawach zastosowania przepisu ustawy sprzecznego z Konstytucją zdarzało się odmówić sądom powszechnym przy aprobacie Sądu Najwyższego (por. uchwała Sądu Najwyższego z 25 lipca 2003 roku, sygn. V CK 47/02). Nadmienić należy jednakże, iż takiej praktyce sprzeciwiał się sam Trybunał Konstytucyjny, podnosząc iż sądy powszechne takiej kompetencji do pomijania przepisów ustawowych nie mają, wskazując iż zgodnie z art. 178 ust. 1 Konstytucji sędziowie podlegają „Konstytucji oraz ustawom". Możliwość pominięcia przepisów ustawowych przez sądy powszechne jest możliwa wyłącznie drogą kontroli konstytucyjności przepisów ustawowych dokonanej w orzeczeniu Trybunału.

Z tego też względu rzeczywistym dylematem stojącym przed Trybunałem jest możliwość zastosowania hierarchicznej reguły do kolizji norm prawnych rangi ustawowej i konstytucyjnej przed wydaniem merytorycznego orzeczenia co do konstytucyjności ostatniej nowelizacji ustawy o Trybunale Konstytucyjnym. W przypadku Trybunału odmowa zastosowania przepisów ustawowych podlegających pominięciu na podstawie zastosowanych reguł kolizyjnych powinna być dopuszczalna. W odróżnieniu od sądów powszechnych, zgodnie z art. 195 ust. 1 Konstytucji, sędziowie Trybunału „podlegają tylko Konstytucji".

Autor: Adrian Prusik, radca prawny w Kancelarii Prawa Pracy „Wojewódka i Wspólnicy" Sp.k.

Komentarz dnia
Żródło: rp.pl

Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniana lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętę digitalizację, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody Gremi Business Communication. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody Gremi Business Communication lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami "Regulaminu korzystania z artykułów prasowych". Formularz zamówienia można pobrać na stronie www.rp.pl/licencja.

POLECAMY

KOMENTARZE