Opinie

Rekonstrukcja rządu PiS - komentuje Tomasz Pietryga: Młody rząd w starych bukłakach

Fotorzepa, Jerzy Dudek
Była to najdłuższa i jedna z najdziwniejszych – bo w pierwszej kolejności dotknęła osoby, która ją zapowiadała – rekonstrukcja w historii współczesnej polityki polskiej. Wtorek pokazał jednak, że została dobrze przemyślana i przeprowadzona z żelazną logiką polityczną.

Z rządu odeszli ludzie, którzy byli ciężarem dla „dobrej zmiany", źle oceniani przez opinię publiczną. Zużyci lub zbyt poobijani w starciach z opozycją, a nawet własnym obozem, jak Antoni Macierewicz, Jan Szyszko i Witold Waszczykowski, czy nieradzące sobie na stanowisku, jak Konstanty Radziwiłł.

„Dobra zmiana" zyskuje teraz nową, łagodniejszą twarz, często czterdziestokilkulatków, bliżej nieznanych opinii publicznej, z niezapisaną jeszcze kartą polityczną. Znane twarze pozostaną natomiast w resortach siłowych. Joachim Brudziński, Mariusz Błaszczak, a nawet Zbigniew Ziobro to znak, że samodzielność nowego premiera ma pewną granicę. Próbował już ją kiedyś z marnym skutkiem przekroczyć niejaki Kazimierz Marcinkiewicz.

Nie ulega wątpliwości, że gabinet Morawieckiego będzie miał przede wszystkim ekonomiczną twarz. Rozdrobnienie resortów gospodarczych i młodzi, pełni pomysłów technokraci, którzy sypną zapewne nowymi, a także wstrzymywanymi dotąd przez „starą dobrą zmianę" projektami ułatwień, ulg, uproszczeń, które będą reklamowane jako wsparcie dla biznesu i inwestycji.

Bez zmian pozostanie raczej polityka wobec sądownictwa. Pozycja Zbigniewa Ziobry wydaje się bowiem niewzruszona. Z najtrudniejszym zadaniem zmierzy się nowy minister zdrowia Łukasz Szumowski, który ma do rozwiązania nie lada problem strukturalny w służbie zdrowia. Pomysł premiera Morawieckiego, aby podobnie jak w systemie podatkowym zlikwidować wyciek pieniędzy ze służby zdrowia, daje nadzieję, że tym razem coś się zmieni. Pytanie tylko, czy nie lepszym wykonawcą takiej reformy byłby ekonomista. Lekarzom bowiem przez ostatnie 20 lat nie udało się podołać temu wyzwaniu.

Równie karkołomne zadanie ma nowy szef polskiej dyplomacji Jacek Czaputowicz. Czy uda mu się przekonać UE, że wewnątrzunijne relacje to nie tylko spór o sądy? W obecnej sytuacji więcej w tej kwestii zależy jednak od Brukseli niż Warszawy.

Nowo wybrana szefowa Klubu Nowoczesnej Kamila Gasiuk-Pihowicz na pytanie o nowy rząd przypomniała o „trzech niepowołanych sędziach TK". No cóż, rządy się zmieniają, opozycja nie za bardzo. ©?

Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL