Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Opinie

Kościelniak: Kosmiczna liga okręgowa

Fotorzepa/Waldemar Kompała
Gdy już przestaniecie się œmiać z planów podboju wszechœwiata przez Polskš Agencję Kosmicznš, pomyœlcie: narodowe agencje wszędzie przyczyniajš się do powstawania nowych technologii i rozwoju innowacyjnych gałęzi przemysłu.

Zwykle – choć nie jest to regułš – generujš nowe miejsca pracy. Techniki satelitarne sš podstawš do okreœlania pozycji, obrazowania, mapowania czy przesyłania danych, o czym przekonacie się, patrzšc na ekran smartfona.

Innymi słowy, polskie satelity to koniecznoœć, a nie fanaberia instytucji ulokowanej przy ulicy Trzy Lipy w Gdańsku z budżetem 10 mln zł na cały rok.

Na razie w dziedzinie podboju kosmosu Polska wypada, delikatnie mówišc, œrednio. Kiedyœ (z niemałš pomocš towarzyszy radzieckich) wystrzeliliœmy Hermaszewskiego. Kilka lat temu poleciał studencki satelita PW-Sat, który kosztował ok. 200 tys. zł. Drugim – i pierwszym naukowym – był Lem, należšcy do kategorii nanosatelitów – ważył ok. 6 kg. Taki sam jest wystrzelony w połowie 2014 roku Heweliusz.

I jeœli chodzi o satelity, to by było na tyle. Lepiej niż Mauritius i Wenezuela, gorzej niż Wietnam i Nigeria. Pod tym względem znajdujemy się w kosmicznej lidze okręgowej. Nie mamy własnego satelity telekomunikacyjnego, prawdopodobnie nie bylibyœmy w stanie sami go zbudować. Podobnie jest z planowanymi satelitami obserwacyjnymi. Koszt budowy jednego to tyle co kilka kilometrów autostrady.

Ale eksploatacja takich urzšdzeń może przynieœć konkretne pienišdze ze sprzedaży informacji pochodzšcych z obserwacji czy opłat za transmisję danych. Sš też zyski niematerialne. Nikt nie ukrywa, że urzšdzenia, o których myœli np. Narodowe Centrum Badań i Rozwoju, będš satelitami podwójnego przeznaczenia. Oprócz wykonywania zadań cywilnych będš dostarczały dane dla administracji i wojska – nie dajmy się zwieœć, że chodzi o obserwację „kosmicznych œmieci" zagrażajšcych polskim satelitom.

Wszystko to oczywiœcie pod warunkiem, że POLSA zdobędzie odpowiednie œrodki na ich budowę – spoza budżetu Europejskiej Agencji Kosmicznej.

Polska kosmicznš potęgš nie będzie. Ale bez próby wejœcia na ten rynek pozostaniemy wprawdzie uznanym, ale tylko podwykonawcš.

ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL