Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Opinie

Więcej rozsšdku, sędziowie - sędzia o sprawiedliwych procesach

Fotolia.com
Reforma prawa nie wystarczy, by procesy były sprawiedliwe

W tym roku minie 15 lat od tragicznej œmierci Katarzyny P., 22-letniej studentki. Dziewczyna została brutalnie zgwałcona i zamordowana w Tatrach przez Pawła H., który podajšc się za miłoœnika gór i tatrzańskiego przewodnika, wykorzystał jej zaufanie, zabierajšc jš na ostatniš wycieczkę w góry. Zdarzenie było bardzo głoœne medialnie nie tylko ze względu na jego kryminalnš historię, ale również dalsze losy sprawy, które rodzinie zamordowanej, a i samemu oskarżonemu zgotował wymiar sprawiedliwoœci, przestrzegajšc skrupulatnie litery prawa.

Bo brakowało podpisu

W styczniu 2005 r. białostocki Sšd Okręgowy skazał sprawcę tej zbrodni, sšdzonego jednoczeœnie za dwa inne gwałty popełnione wczeœniej na innych kobietach, na dożywotnie pozbawienie wolnoœci. Po rozpoznaniu apelacji wniesionej na korzyœć oskarżonego sšd drugiej instancji karę utrzymał w mocy.

Sprawa wydawała się zamknięta (oskarżony przyznał się do zbrodni, wskazujšc nawet szałas w górach, w którym pozostawił zwłoki), ale w 2006 r. media obiegła sensacyjna informacja, że wyrok Sšdu Apelacyjnego w Białymstoku i poprzedzajšcy go wyrok Sšdu Okręgowego został przez Sšd Najwyższy uchylony, a sprawa musi być prowadzona od poczštku! Powód? Sšd Najwyższy dopatrzył się – czego nie zauważyły dwa poprzednie sšdy – że pod wyrokiem pierwszej instancji zabrakło podpisu jednego z pięciu członków składu orzekajšcego. Było to niewštpliwe niedbalstwo sšdu i przewodniczšcego składu, choć problem nie polegał na tym, że sędzia nie chciał orzeczenia podpisać bšdŸ miał inne zdanie niż pozostali członkowie składu orzekajšcego. Niewštpliwie uczestniczył w tajnej naradzie nad orzeczeniem, a następnie – co uwieczniły kamery – wyszedł z całym składem na salę, gdy przewodniczšcy ogłaszał i uzasadniał wyrok.

W œwietle jednak obowišzujšcego prawa brak choćby jednego podpisu pod wyrokiem to tzw. bezwzględna przyczyna odwoławcza z art. 439 pkt 6 kodeksu postępowania karnego, której nie można naprawić póŸniej i która skutkuje uchyleniem wyroku bez jakiegokolwiek badania jego merytorycznej treœci. Nieważne zatem, czym spowodowany jest brak podpisu.

Z punktu widzenia matki zamordowanej oraz zgwałconych kobiet, które jeszcze raz musiały składać zeznania i po raz kolejny przeżywać koszmar procesu, brak jednego podpisu wydaje się nieistotny. Obowišzuje jednak prawo pisane, które nie przewiduje możliwoœci uzupełnienia wyroku o brakujšcy podpis, tak jak jest to dopuszczalne np. pod protokołem.

Po ponownym rozpoznaniu sprawy w obu instancjach wobec Pawła H. wydany został identyczny, skazujšcy go na dożywocie wyrok.

A tu zabrakło wniosku

Rok 2003. W powiatowym podlaskim miasteczku w biały dzień dochodzi do bulwersujšcej zbrodni. Babcia 20-letniej Agnieszki po powrocie ze sklepu znajduje w mieszkaniu zakrwawione, roznegliżowane zwłoki wnuczki. Sprawców nie udaje się bardzo długo ustalić.

Zanim postawiono w tej sprawie zarzuty pierwszej osobie, minęło pięć lat. W tym czasie œledczy intensywnie prowadzili czynnoœci majšce na celu ustalenie sprawców zbrodni. Ich odnalezienie było priorytetowe, więc w obliczu tragicznej œmierci dziewczyny niuansem wydawać się mogły procesowe formalnoœci. Przestępstwo zgwałcenia – które stanowiło podłoże zabójstwa Agnieszki – było wówczas (obecnie już nie jest) tzw. przestępstwem wnioskowym. Dla prawników oznacza to tyle, że postępowanie toczy się z urzędu po złożeniu wniosku o œciganie, a jego brak staje się tzw. bezwzględnš przyczynš odwoławczš – tym razem z art. 439 pkt 9 w zw. z art. 17 § 1 pkt 10 kodeksu postępowania karnego.

Wówczas jednak nikomu do głowy nie przyszło, by w obliczu œmierci młodej dziewczyny zawracać sobie głowę procesowym formalizmem. Jasne było, że najważniejszym celem jest schwytanie sprawcy zabójstwa, a i wštpliwoœć może budzić aktualnoœć trybu wnioskowego w sytuacji jednoczesnego zabójstwa pokrzywdzonej. Ale i na tę wštpliwoœć doktryna i orzecznictwo znalazły rozwišzanie, dokonujšc wykładni, że w takiej sytuacji powinien mieć zastosowanie art. 52 § 1 k.p.k., zgodnie z którym: „W razie œmierci pokrzywdzonego prawa, które by mu przysługiwały, mogš wykonywać osoby najbliższe lub osoby pozostajšce na jego utrzymaniu, a w przypadku ich braku lub nieujawnienia – prokurator, działajšc z urzędu".

Agnieszka oprócz babci miała matkę, dwie siostry i brata. Matka i babcia złożyły wniosek o zasšdzenie na ich rzecz od sprawców zabójstwa i zgwałcenia ich krewnej po 30 tys. zł zadoœćuczynienia oraz wyrównanie kosztów budowy cmentarnego pomnika, ale o formalny wniosek o œciganie nikt ich nie zapytał. Siostry ofiary pojawiały się w sšdzie, udzielały wywiadów mediom, w których potępiały zbrodnię i wnioskowały o surowe ukaranie ich sprawców, ale formalnego wniosku o œciganie wcišż nie było.

Rok 2017. W Sšdzie Apelacyjnym w Białymstoku kończy się postępowanie w sprawie zbiorowego zgwałcenia i zabójstwa 20-letniej Agnieszki. Sšd, po zarzšdzeniu uzupełniajšcego postępowania dowodowego, w czasie którego przeprowadzono dodatkowe badania oskarżonych wariografem (tzw. wykrywaczem kłamstw), utrzymał w mocy wyrok Sšdu Okręgowego, który trzech oskarżonych o tę zbrodnię skazał na kary wieloletniego pozbawienia wolnoœci – za zabójstwo kwalifikowane, pozostajšce w zbiegu ze zbrodniš zgwałcenia. Na wniosek matki i babci nieżyjšcej pokrzywdzonej zasšdził ponadto na ich rzecz po 30 tys. zł zadoœćuczynienia.

Po wniesieniu kasacji przez obrońców dwóch z trzech skazanych Sšd Najwyższy, nie badajšc argumentów merytorycznych, w listopadzie 2017 roku uchylił wyrok SA, kierujšc sprawę do ponownego rozpoznania. Powodem było podzielenie zarzutu jednego z obrońców, że w sprawie zaistniała bezwzględna przyczyna odwoławcza w postaci braku pochodzšcego od osób najbliższych formalnego wniosku o œciganie przestępstwa zgwałcenia.

Sšd Najwyższy uznał, iż zeznanie jednej z sióstr ofiary („chciałabym, aby ten koszmar się skończył, a osoby winne trafiły do więzienia"), nie może być potraktowane jako wniosek o œciganie sprawców zgwałcenia. Również stwierdzenia zawarte w piœmie matki i babci skierowanym do sšdu, w którym domagały się odszkodowania od sprawców zbrodni, o treœci: „Oskarżonym winnym œmierci Agnieszki domagamy się nałożenia sprawiedliwego wyroku do zbrodni, jakiej się dopuœcili", za takowy wniosek uznane być nie mogły.

I chociaż sprawa znajdowała się w Sšdzie Najwyższym przez ponad osiem miesięcy, nie zdecydował się on na skierowanie zapytania do najbliższych nieżyjšcej pokrzywdzonej, czy żšdajš œcigania sprawców zgwałcenia swojej siostry i wnuczki. Również prokurator tego nie uczynił. Zamiast tego, w pisemnej odpowiedzi na kasację oskarżyciel wniósł o uchylenie zaskarżonego wyroku. Taki sam wniosek złożył prokurator występujšcy na rozprawie przed Sšdem Najwyższym. OdpowiedŸ na pytanie, czy rodzina chce œcigania za gwałt, wydawała się czynnoœciš prostš, a pozwoliłaby na skontrolowanie zasadnoœci argumentów merytorycznych podniesionych w kasacjach i być może definitywnie zamknęła ten proces i koszmar rodziny ofiary. A może – gdyby Sšd Najwyższy doszedł do przekonania, że skazanie oskarżonych było oczywiœcie bezzasadne – po prostu by ich uniewinnił? W interesie wszystkich było wydanie rozstrzygnięcia, które cokolwiek by przesšdzało.

Każdy może się pomylić

Wszyscy popełniajš błędy i nie zamierzam usprawiedliwiać sšdów i sędziów, jeœli im się to zdarzy. Jako sędzia wyrażam ubolewanie i mam olbrzymi dyskomfort, że bliscy ofiary będš musieli ponownie przeżywać traumę niezakończonego procesu. Oskarżeni sš w sytuacji lepszej, bo uchylenie wyroku przywróciło im status osób korzystajšcych z domniemania niewinnoœci. Kto wie, może inny skład Sšdu Apelacyjnego będzie miał inne zapatrywanie na dowody ich winy i od popełnienia zarzucanej im zbrodni uniewinni? To już decyzja niezawisłego sšdu, który – wierzę w to głęboko – wyda sprawiedliwy wyrok.

Sztuka dla sztuki

Na kanwie opisanych przypadków najważniejsza jest jednak refleksja, że obowišzujšce prawo i sposób jego pojmowania przez przedstawicieli doktryny prawniczej oraz praktyków – sędziów, prokuratorów i adwokatów – wymaga zasadniczego przewartoœciowania pod kštem realizacji funkcji sprawiedliwoœciowej, a nie uprawiania tzw. sztuki dla sztuki. Dogmat racjonalnego ustawodawcy, będšcy prawniczym fundamentem skrajnie pozytywistycznego rozumienia prawa, nie może zastšpić zdrowego rozsšdku. Przepisy procedury nie zostały przecież stworzone dla siebie samych, lecz majš służyć realizacji sprawiedliwoœci, wobec której służebnš rolę spełniajš przepisy prawa materialnego.

Czas więc zastanowić się nad koniecznoœciš zmiany normatywnej i obaleniem dogmatycznego założenia, że brak podpisu pod orzeczeniem jest równoznaczny z tym, że ono nie istnieje.

Wyrok czy postanowienie sšdowe jest aktem niewštpliwie doniosłym, ale wydajš go ludzie, którzy mogš okazać czasem zwykłš słaboœć i np. nagle zachorować tuż po naradzie, a przed jego podpisaniem. Jaki jest sens, by z tego tytułu, bez wyjaœnienia braku podpisu sędziego pod orzeczeniem, traktować je jako sententia non existens? Cóż złego by się stało, gdyby racjonalny ustawodawca okazał choć trochę racjonalnoœci i usunšł art. 439 pkt 6 z kodeksu postępowania karnego, wprowadzajšc możliwoœć incydentalnego, następczego postępowania, zmierzajšcego do wyjaœnienia przyczyn braku podpisu pod wyrokiem i uzupełnienia go? Taka decyzja o uzupełnieniu brakujšcego podpisu mogłaby być zaskarżalna do sšdu wyższej instancji, który zbadałby rzeczywiste przyczyny ułomnoœci orzeczenia, ostatecznie rozstrzygajšc, czy miały one charakter jedynie formalny, czy merytoryczny...

O ile w sprawie zabójcy z Tatr sšd nie miał – wobec kategorycznej treœci rzeczonego art. 439 pkt 6 k.p.k. żadnego pola manewru, o tyle uchylenie wyroku skazujšcego oskarżonych o zabójstwo z Podlasia tylko z tego powodu, że od najbliższych ofiary nie przyjęto wniosku o œciganie zgwałcenia – musi budzić kontrowersje.

Instytucja uzależnienia prowadzenia postępowania karnego od woli osoby pokrzywdzonej ma w Polsce długš tradycję. Wniosek o œciganie jako warunek dopuszczalnoœci postępowania był wyrazem szacunku ustawodawcy dla autonomii woli osoby skrzywdzonej przestępstwem, którego œciganie – jak w przypadku zgwałcenia – mogłoby być Ÿródłem powtórnej jej wiktymizacji, bšdŸ też podjęcia trudnej decyzji o pocišgnięciu do odpowiedzialnoœci osoby najbliższej. Wykładnia poszła jednak w tym kierunku, że w razie kumulatywnej kwalifikacji (jednego czynu kwalifikowanego z różnych przepisów) – przestępstwa œciganego z urzędu z przestępstwem wnioskowym, co do którego pokrzywdzony nie chce œcigania, obowišzkiem organów procesowych jest prowadzenie postępowania, ale tak, aby pominšć w opisie i kwalifikacji prawnej elementy należšce do przestępstwa wnioskowego. Co jednak zrobić, jeœli ofiara zgwałcenia dozna ciężkich obrażeń ciała w wyniku seksualnej agresji sprawcy, co w praktyce wcale nie należy do rzadkoœci? Jak w takim przypadku oddzielić œcigane z urzędu uszkodzenie ciała, zwišzane z gwałtem, które jest œcigane bez zgody pokrzywdzonej, od wnioskowego zgwałcenia, którego œcigania ta osoba sobie nie życzy? Co na takim ,,uprawnieniu" zyska pokrzywdzona? Czy nie racjonalna byłaby wykładnia idšca w tym kierunku, że wniosek nie jest wymagany, gdy czyn jest œcigany również z urzędu?

Forma nad treœciš

Wydaje się, że tego typu dylematy w ogóle nie powinny się pojawiać, gdy pokrzywdzony nie żyje. Wraz ze œmierciš osoby pokrzywdzonej jej osobiste – jak się wydaje – prawo do złożenia wniosku o œciganie nie powinno przechodzić na inne osoby. Czyż nie można dostrzec tu podobieństwa do instytucji sukcesji na gruncie prawa spadkowego, która nie obejmuje praw œciœle osobistych, zwišzanych z osobš zmarłego? (por. art. 922 § 2 kodeksu cywilnego).

A jeœli sprawcš zgwałcenia ofiary, która nie zdšżyła złożyć wniosku o œciganie, okaże się jej mšż, a innych bliskich pokrzywdzonej nie było?

Jaki jest wreszcie sens i cel takiego rozumienia obowišzków procesowych, które przedkładajš formę nad ich rzeczywistš treœć, a przede wszystkim interes tych, którym w rzeczywistoœci służš? Czy naprawdę, w œwietle art. 118 § 1 kodeksu postępowania karnego, który stanowi, że „znaczenie czynnoœci procesowej ocenia się według treœci złożonego oœwiadczenia", potrzebna jest powtórna wiktymizacja rodziny ofiary i dzielenie jej traumy na tę „urzędowš" zwišzanš z zabójstwem i na tę drugš, „wnioskowš" – obejmujšcš zgwałcenie?

Prawo procesowe nie jest bytem samoistnym i wartoœciš samš w sobie. Nie można dokonywać takich jego interpretacji, w efekcie których poœwięca się dobra ważniejsze.

Dariusz Czajkowski jest sędziš Sšdu Apelacyjnego w Białymstoku, przewodniczšcym II Wydziału Karnego, laureatem nagrody Polskiej Sekcji Międzynarodowej Komisji Prawników „Sędzia Europejski 2010" oraz wyróżnienia „Sędzia Europejski 2008". W latach 2012–2015 orzekał w Sšdzie Najwyższym jako sędzia delegowany

ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL