Opinie

Wojciech Tumidalski: Sądy same nie przyspieszą

123RF
Nie pamiętam, kiedy pierwszy raz usłyszałem o konieczności takiej reformy sądownictwa, aby można było od sądu oczekiwać sprawiedliwego wyroku w rozsądnym terminie. Z problemem borykała się każda dotychczasowa władza. Żadna jednak nie miała tylu możliwości co obecne Ministerstwo Sprawiedliwości pod kierunkiem Zbigniewa Ziobry.

A właśnie teraz sprawy w sądach toczą się wolniej, co potwierdzają nawet statystyki resortu. W 2016 r. proces trwał średnio 4,7 miesiąca, a w trzech kwartałach minionego roku – już 5,4 miesiąca. Więcej jest też spraw trwających dłużej niż rok.

Sami sędziowie uważają, że to było do przewidzenia, skoro kilkanaście procent etatów sędziowskich jest nieobsadzonych, a minister nic z tym nie robi. Starsi sędziowie, którzy zamiast odchodzić w stan spoczynku, mogą zwrócić się o zgodę na dalsze orzekanie, bynajmniej nie kwapią się do składania takich wniosków.

Ministerstwo zapewnia, że sądy przyspieszą, ale w dwa lata nie da się naprawić wieloletnich zaniedbań. Wprowadza też losowy przydział spraw, by równomiernie obciążać sędziów pracą. Czy zdaje to egzamin? Zdania są podzielone. Słychać, że system karze pracujących wydajnie i nie wymusza sprawności na mniej pilnych. Do tego trzeba prezesów sądów umiejących organizować pracę.

Rządy Zbigniewa Ziobry zaczęły się od odwrócenia reformy procesu karnego. Ta opracowana przez Komisję Kodyfikacyjną za czasów PO skracała śledztwo, pozwalała skupić się na najważniejszych wątkach sprawy. Rząd PiS uznał ją jednak za niesprawiedliwą.

Jeszcze latem 2017 r. prezydent Andrzej Duda podpisał nowelizację ustawy o ustroju sądów powszechnych, która pozwoliła ministrowi na naprawdę szerokie zmiany wymiaru sprawiedliwości i bezprecedensową wymianę kadr na stanowiskach kierowniczych sądów. Karuzela trwa, wymieniono już kilkudziesięciu prezesów w sądach. Niektórych przed końcem kadencji.

Ustawa o sądach była jedną z trzech (oprócz tych o SN i KRS), o których zawetowanie zwracały się do prezydenta liczne autorytety i większość środowisk prawniczych. To w tej sprawie trwały protesty. Prezydencki podpis otworzył ministrowi Ziobrze możliwości, jakich nie miał żaden jego poprzednik z ostatnich 27 lat.

Na części społeczeństwa wrażenie robią buńczuczne zapowiedzi, że wkrótce będzie lepiej – dzięki wykryciu afer (jak w krakowskim sądzie), wymianie prezesów, lepszemu nadzorowi nad sądami, losowemu przydziałowi spraw. Na koniec jednak resort obliczy, ile czasu zajęło sądowi przeprowadzenie sprawy każdego z nas. Jeśli za dużo, trzeba będzie szukać winnych. ©?

Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL