Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Opinie

Bartkiewicz: Drugie zaprzysiężenie prezydenta Dudy

Fotorzepa
Zgadzam się ze słowami Beaty Mazurek, która przekonuje, że sukcesem było to, iż doszło do spotkania prezydenta Andrzeja Dudy z Jarosławem Kaczyńskim w Belwederze. Choć obawiam się, że Beata Mazurek się ze mnš nie zgodzi.

Nie mam zamiaru spekulować o czym przez dwie i pół godziny debatowali prezydent z prezesem partii rzšdzšcej. Nie wiem czy rację ma Mazurek, która zapewnia, że rozmawiali wyłšcznie o reformie sšdownictwa, czy „Fakt”, który informuje, że prezydent przekazał prezesowi, iż nie wszyscy ministrowie „dobrej zmiany” sš dobrzy. Co więcej – moim zdaniem w tym momencie jest to sprawa drugorzędna.

Dla mnie najważniejsze jest to, że prezydent wreszcie wystšpił w roli, jakš przewidzieli dla niego twórcy polskiego ustroju. Gdyby bowiem – jak było dotychczas w czasie tej prezydentury – rolš prezydenta było wyłšcznie parafowanie wszystkiego co podsunie mu rzšd, wówczas prezydenta powinno wyłaniać Zgromadzenie Narodowe, czyli aktualna większoœć parlamentarna, która wskazywałaby notariusza dla swoich posunięć. Taka praktyka nie jest obca demokracjom – w ten sposób prezydenta wybierajš chociażby Niemcy.

Skoro jednak polska konstytucja daje prezydentowi mandat pochodzšcy z wyborów powszechnych, to znaczy, że od osoby piastujšcej urzšd głowy państwa wymagamy więcej. Prezydent – na równi z rzšdem – jest organem władzy wykonawczej, a jednoczeœnie pozostaje od większoœci parlamentarnej, stojšcej za tš władzš, w dużej mierze niezależny. Nie można go zdymisjonować. Nie można go zastšpić. Prezydent ma komfort wzbijania się poza grę partyjnych interesów i spoglšdania na wszystko co się dzieje z bezpiecznego dystansu Pałacu Prezydenckiego. I może oczywiœcie skupić się na żyrandolach w Pałacu i dbaniu o to, aby nie porosły kurzem. Ale miliony głosów, dzięki którym pod tymi żyrandolami zasiada, sš zobowišzaniem, by zajmował się również sprawami państwa.

Instytucja prezydenta w Polsce odgrywa kluczowš rolę w systemie podziału władzy. Istotš owego podziału jest to, by żadna z instytucji nie uzyskała władzy absolutnej. Bo – jak słusznie zauważył John Acton – każda władza deprawuje, ale władza absolutna deprawuje w sposób absolutny. Teoretycznie hamulcem dla zmierzajšcej ku takiej absolutnej deprawacji władzy wykonawczej powinna być władza sšdownicza – ale, jak pokazały doœwiadczenia ostatnich miesięcy, w warunkach stosunkowo młodej demokracji władzę sšdowniczš można sprawnie podporzšdkować rzšdowi. Sędziom brakuje bowiem mandatu społecznego uprawniajšcego ich do krzyczenia: „non possumus” w imieniu narodu, ponieważ naród ich nie wybiera. Naród wybiera jednak prezydenta – i to on ma być ostatnim zaworem bezpieczeństwa przed wszechwładzš zwycięskiej w wyborach opcji politycznej.

PiS nie ma władzy absolutnej – ale dziarsko po niš zmierza. Fundamentalne zmiany wprowadzane sš na zasadzie dekretów pisanych na Nowogrodzkiej – a dyskusja na temat ich słusznoœci ogranicza się do wykrzyczenia przeciwnikom, że oni już byli i mieli swojš szansę. Tak, większoœć parlamentarna ma prawo kształtować państwo po swojemu – ale demokracja wymaga tego, aby słuchać przy tym wszystkich tych, którzy owej większoœci nie popierajš. Gdyby bowiem najskuteczniejszš formš rzšdów w państwie było bezwzględne podporzšdkowywanie się władzy – œwiatem rzšdziłby Czyngis Chan.

Duda blokujšcy forsowane siłowo ustawy reformujšce sšdownictwo i spotykajšcy się z Kaczyńskim nie na Żoliborzu, lecz na neutralnym terenie w Belwederze, to kubeł zimnej wody na głowy tych wszystkich polityków PiS, którzy uwierzyli, że ich wola jest prawem. Nie, nie jest – i być nie może, jeœli nie chcemy pogršżyć się w otchłani dyktatury. Duda, który po spotkaniu z Kaczyńskim, chce spotykać się również z opozycjš w sprawie owych ustaw to przypomnienie o tym, że żyjemy w demokracji.

Opozycja zapewne dziœ zaciera ręce, ale – gdy emocje opadnš – cieszyć się z tego powinna również obecna władza. Ta ostatnia powinna zrozumieć, że Duda broni w ten sposób również jej dorobku, Jeœli bowiem dziœ pozwolimy, by aktem woli większoœci przekreœlić wszystko to, na czym zależy mniejszoœci – wówczas, gdy role się odwrócš, całš „dobrš zmianę” będzie można przekreœlić takim samym aktem woli nowej władzy. A stan permanentnej rewolucji w Polsce służy wszystkim – z wyjštkiem Polaków.

Dlatego zgadzam się z Beatš Mazurek, że spotkanie Dudy z Kaczyńskim było sukcesem. Na szczęœcie, po dwóch latach od wyborów prezydenckich, wreszcie doczekaliœmy się prawdziwego zaprzysiężenia głowy państwa.

 

ródło: rp.pl

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL