Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Opinie

Bartkiewicz: A może Francja też wstaje z kolan?

Archiwum prywatne
Kiedy już skończymy dawać wyrazy naszemu oburzeniu na wygłoszonš przez Emmanuela Macrona w Warnie krytykę polskiego rzšdu, może uda nam się dostrzec w zachowaniu prezydenta Francji wyraŸnš inspirację działaniami polskiej dyplomacji.

Macron niewštpliwie nie pała zbyt goršcym uczuciem dla rzšdu PiS – pod względem uczuć jakimi darzy Beatę Szydło i jej ministrów bliżej mu do Fransa Timmermansa niż Viktora Orbana. Ale – bšdŸmy uczciwi – Polska również w ostatnim czasie kultywuje raczej szorstkš przyjaŸń z Francjš. W cišgu ostatnich kilkunastu miesięcy oskarżyliœmy Francuzów o sprzedanie Rosjanom – via Egipt – mistrali; sugerowaliœmy, że gdyby nie nasze talenty edukacyjne, to być może do dziœ jedliby rękoma; w ostatniej chwili wycofaliœmy się z zakupu caracali – nie da się ukryć, że w polsko-francuskich relacjach jest dziœ wiele rachunków krzywd.

Ale najnowsza filipika Macrona przeciwko polskim władzom to nie jest żadne rozdrapywanie ran – to po prostu twarda gra o własny interes. A więc dyplomacja, która w Polsce zyskała nazwę „wstawania z kolan”. Pod tym względem Macron jest po prostu pilnym uczniem Witolda Waszczykowskiego i pozostałych architektów obecnej polskiej polityki zagranicznej. Szef MSZ Polski – po nieudanej próbie zablokowania przedłużenia kadencji Donalda Tuska na stanowisku szefa RE – mówił, że w UE „trzeba mieć ostre zęby” i bronić własnych interesów. I Macron tak właœnie robi. A skoro w sprawie delegowania pracowników w UE interes Polski i Francji jest sprzeczny – więc nowy lokator Pałacu Elizejskiego kieruje działa w naszš stronę. Bo kiedy dwa kraje wstajš z kolan w tym samym momencie istnieje ryzyko, że zderzš się głowami.

Politycy PiS oburzajš się mentorskim tonem Macrona, który poucza Polaków, jak powinni się zachowywać. Oburzenie to tršci jednak nieco hipokryzjš, gdy przypomnimy sobie życzliwe rady dawane przez polski rzšd Angeli Merkel w kontekœcie polityki imigracyjnej Niemiec oraz kierowane do całej UE diatryby na temat europejskich wartoœci, które nakazywałyby wysłanie Donalda Tuska na politycznš emeryturę skoro Polsce ta kandydatura nie odpowiada. Owszem można te wszystkie argumenty odeprzeć stwierdzajšc, że PiS miał rację, a Macron jej nie ma. Sęk w tym, że w œwiecie twardej realpolitik (a przecież takš mamy uprawiać po powstaniu z kolan) rację ma ten, kto zwycięży.

I to jest najważniejsza różnica między Macronem a ekipš Szydło. Polski rzšd zdaje się być przekonany, że do zwycięstwa wystarczy niezłomne trwanie przy swoich zasadach, nawet jeœli kończy się ono bilansem 1:27. Macron swojš batalię uzupełnia kolekcjonowaniem sojuszników – w dodatku robi to na terenie, który miał być zarezerwowany dla Warszawy. Obsadzajšc Polskę i Węgry w roli tych złych puszcza oko do całej reszty naszego regionu oferujšc mu względy Zachodu zamiast mglistej wizji Międzymorza. I kuszšc rolš regionalnego lidera – bo skoro Polska, jak mówi Macron, wycofuje się z tej zabawy sama – to przecież na jej braku urosnšć mogš Czechy, Rumunia czy Bułgaria. Jeœli Macronowi – jak mówi premier Szydło – brakuje politycznego doœwiadczenia, to czego brakuje naszym orłom dyplomacji, skoro nawet Grupa Wyszehradzka w tak kluczowej dla Polski sprawie jak kwestia pracowników delegowanych nie staje za Warszawš murem?

Jeœli nasz chytry plan polegał na tym, że my zaczniemy się kierować wšsko rozumianym interesem narodowym, podczas gdy wszyscy inni będš się kierować interesem Wspólnoty – i tym dyplomatycznym wistem ogramy całš Europę – to niestety ten plan spalił na panewce. Jeœli nie mamy planu „B” to może się okazać, że wstaliœmy z kolan tylko po to, by upaœć na plecy.

ródło: rp.pl

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL