Erdogan z władzą większą niż sułtan

aktualizacja: 17.04.2017, 18:28
Foto: Fotorzepa/ Waldemar Kompała

Turcja będzie inna od marzeń i wyobrażeń Zachodu. A właściwie już jest. Niedzielne referendum konstytucyjne to uwieńczenie procesu oddalania się Turcji od europejskich wzorców, narzuconych jej mieszkańcom przed prawie stuleciem przez Atatürka.

REDAKCJA POLECA

Recep Erdogan uzyska już całkiem legalnie władzę praktycznie nieograniczoną. Wyniki plebiscytu są jeszcze nieostateczne, na dodatek opozycja podaje je w wątpliwość. Ale nie ma już w kraju sił, które mogą powstrzymać Erdogana przed przejęciem władzy totalnej. I bez referendum prezydent robił, co chciał. Teraz jednak już legalnie będzie miał w ręku władzę wykonawczą, ustawodawczą i sądowniczą.

Powstało już wiele tekstów sugerujących, że Erdogan będzie współczesnym sułtanem. W rzeczywistości stanie się kimś nawet potężniejszym. Jak mi powiedział Özgür Ünlühisarcikli, analityk z Ankary: „W czasach otomańskich była druga osoba w imperium: wielki wezyr, często bardzo mocny i wpływowy, czasem mocniejszy od sułtana. Nie przywykliśmy do władzy jednego człowieka".

– Z niektórych decyzji sułtan musiał się jeszcze tłumaczyć przywódcy religijnemu – usłyszałem od Yasara Yakisa, który był szefem MSZ w czasach, gdy Erdogan po raz pierwszy został premierem.

Jawne przejęcie totalnej władzy przez Erdogana oznacza, że oficjalnie deklarowany zamiar przystąpienia Turcji do Unii Europejskiej jest już całkowicie nierealistyczny. W UE są co prawda monarchowie, ale nie ma i nie może być nadsułtanów. Choć trzeba przyznać, że po półwieczu kandydowania i tak już nieliczni wierzyli, że Turcja kiedykolwiek uzyska członkostwo.

Poza symbolicznym pożegnaniem z drogą do Europy wiele się w stosunkach Turcji z Zachodem zapewne nie zmieni. Erdogan już wcześniej dusił wolność słowa, ograniczał niezależne sądownictwo i wsadzał przeciwników politycznych do więzień. Uczynił ze swojego kraju mocarstwo bliskowschodnie i przywrócił wielkie znaczenie islamu. Zachód współpracował z nim i nadal będzie. Erdogan jest zbyt ważny w kluczowych kwestiach – kryzysu imigracyjnego i bezpieczeństwa, by się na niego obrażać. Choć zaprzyjaźnił się z Putinem, nie złamał zobowiązań natowskich.

Po referendum wiemy, że Turcja jest naprawdę inna. I że to się nie zmieni.

Komentarz dnia
Żródło: rp.pl

Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniana lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętę digitalizację, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody Gremi Media SA. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody Gremi Media SA lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami "Regulaminu korzystania z artykułów prasowych" [Poprzednia wersja obowiązująca do 30.01.2017]. Formularz zamówienia można pobrać na stronie www.rp.pl/licencja.

POLECAMY

KOMENTARZE