Opinie

Erdogan z władzą większą niż sułtan

Fotorzepa/ Waldemar Kompała
Turcja będzie inna od marzeń i wyobrażeń Zachodu. A właściwie już jest. Niedzielne referendum konstytucyjne to uwieńczenie procesu oddalania się Turcji od europejskich wzorców, narzuconych jej mieszkańcom przed prawie stuleciem przez Atatürka.

Recep Erdogan uzyska już całkiem legalnie władzę praktycznie nieograniczoną. Wyniki plebiscytu są jeszcze nieostateczne, na dodatek opozycja podaje je w wątpliwość. Ale nie ma już w kraju sił, które mogą powstrzymać Erdogana przed przejęciem władzy totalnej. I bez referendum prezydent robił, co chciał. Teraz jednak już legalnie będzie miał w ręku władzę wykonawczą, ustawodawczą i sądowniczą.

Powstało już wiele tekstów sugerujących, że Erdogan będzie współczesnym sułtanem. W rzeczywistości stanie się kimś nawet potężniejszym. Jak mi powiedział Özgür Ünlühisarcikli, analityk z Ankary: „W czasach otomańskich była druga osoba w imperium: wielki wezyr, często bardzo mocny i wpływowy, czasem mocniejszy od sułtana. Nie przywykliśmy do władzy jednego człowieka".

– Z niektórych decyzji sułtan musiał się jeszcze tłumaczyć przywódcy religijnemu – usłyszałem od Yasara Yakisa, który był szefem MSZ w czasach, gdy Erdogan po raz pierwszy został premierem.

Jawne przejęcie totalnej władzy przez Erdogana oznacza, że oficjalnie deklarowany zamiar przystąpienia Turcji do Unii Europejskiej jest już całkowicie nierealistyczny. W UE są co prawda monarchowie, ale nie ma i nie może być nadsułtanów. Choć trzeba przyznać, że po półwieczu kandydowania i tak już nieliczni wierzyli, że Turcja kiedykolwiek uzyska członkostwo.

Poza symbolicznym pożegnaniem z drogą do Europy wiele się w stosunkach Turcji z Zachodem zapewne nie zmieni. Erdogan już wcześniej dusił wolność słowa, ograniczał niezależne sądownictwo i wsadzał przeciwników politycznych do więzień. Uczynił ze swojego kraju mocarstwo bliskowschodnie i przywrócił wielkie znaczenie islamu. Zachód współpracował z nim i nadal będzie. Erdogan jest zbyt ważny w kluczowych kwestiach – kryzysu imigracyjnego i bezpieczeństwa, by się na niego obrażać. Choć zaprzyjaźnił się z Putinem, nie złamał zobowiązań natowskich.

Po referendum wiemy, że Turcja jest naprawdę inna. I że to się nie zmieni.

Źródło: rp.pl

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL