Ten drugi przyjaciel to doradca ds. bezpieczeństwa emerytowany generał Michel Flynn. A krytyk to sekretarz obrony, również emerytowany generał James Mattis.
Dwa do jednego dla Moskwy. Wyraźny przechył w tę stronę gwarantuje właśnie Tillerson jako najważniejszy dyplomata mocarstwa. Polsce i państwom naszego regionu, które szczęśliwie są członkami NATO, zostaje pocieszanie się, że niezauroczony Putinem sekretarz obrony obroni nas przed zmianą tego, co w lipcu ustalono na warszawskim szczycie sojuszu. Że militarnie administracja Trumpa nie będzie się różniła od administracji Obamy i nie zrezygnuje ze wzmocnienia flanki wschodniej.