Reklama

Pośrednicy nieruchomości: Oferują kota w worku. Wolno im

Czy w czasach internetu i wyjątkowo łatwego dostępu do wielu informacji kupującym, sprzedającym i wynajmującym potrzebni są jeszcze pośrednicy nieruchomości?
Grażyna Błaszczak, redaktor "Rzeczpospolitej"

Grażyna Błaszczak, redaktor "Rzeczpospolitej"

Odpowiedź na to pytanie zależy od tego, jak zdefiniujemy rolę agenta nieruchomości i jego obowiązki.

Jeśli ma on być tylko skrzynką kontaktową, która zbiera i przekazuje adresy nieruchomości, niewiele o nich wiedząc, to taki „ekspert" jest dziś zbędny. Nawet szkodliwy.

Ile różnych historii opowiadali czytelnicy, skarżąc się na tzw. pośredników, którzy oferowali w internecie mieszkanie, po telefonie od potencjalnego kupca kazali się zawieźć pod blok, a na miejscu nie umieli nawet trafić do mieszkania, bo na osiedlu byli pierwszy raz.

Nie widzieli lokalu, nie znali właściciela, nie mieli z nim podpisanej umowy o pośrednictwo. Po prostu po telefonie od kupca sami dzwonili do sprzedającego i ustalali, że przyprowadzą chętnego umówionego dnia. Umowę z jedną ze stron podpisywali w klatce na parterze, a z drugą – w drzwiach mieszkania na piętrze, bo na dole czekał kontrahent.

Reklama
Reklama

Takie sytuacje nadal się zdarzają. Niestety. Z takich ekspertów i agencji wymiany adresów szybko jednak rynek się oczyszcza. Pozostaną na nim ci, którzy mają coś więcej do zaoferowania niż numer telefonu. Oby długo nie psuli opinii profesjonalistom. ©?>N4

Nieruchomości
Hotel w gdańskim Wrzeszczu już na starcie
Materiał Promocyjny
Rekordy sprzedaży i większy magazyn w Duchnicach
Nieruchomości
Polak na swoim czy na cudzym. Jak chcemy mieszkać?
Nieruchomości
Magazynowe Accolade pracuje nad ofertą dla polskich inwestorów
Nieruchomości
Robyg może wrócić na warszawską giełdę
Materiał Promocyjny
Dove Self-Esteem: Wsparcie dla nastolatków
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama