Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Plus Minus

Czkawka Ryszarda Petru

Fotorzepa/ Jerzy Dudek
Kariera polityczna Ryszarda Petru dostarcza licznych dowodów na to, jak niebezpiecznie jest być niewolnikiem własnego wizerunku. W tym wypadku twardo stšpajšcego po ziemi eksperta, który wyprowadzi Polaków nawet z największej ekonomicznej opresji.

Pan Ryœ dobrze wie, jak zadbać o swój ogród. Zamiast tradycyjnego szpadla i grabi przydadzš się œwieże pomysły, pracowita kadra i trochę kapitału na rozkręcenie biznesu, bo nie jest to zwykły ogród, lecz Ogród Dziwnych Stworów Ekonomicznych. Hasajš po nim tłuste Inwestycje, małe Zarobki i groŸny Fiskus. Przynajmniej na poczštku działalnoœci. Z czasem Zarobki rosnš, a do ogrodu przybywajš Zyski. PóŸniej innowacyjny pan Ryœ zakłada cyrk, który okazuje się strzałem w dziesištkę, a on – władcš popytu i podaży.

Taki obraz œwiata mikroprzedsiębiorczoœci wyłania się z kart ksišżki „Zaskórniaki i inne dziwadła z krainy portfela" autorstwa Grzegorza Kasdepke i Ryszarda Petru. Kasdepke autorem ksišżek dla dzieci jest niemal seryjnym i to on zadbał o trzon historii. Petru pozostało to, co lubi najbardziej, czyli fachowy, ekspercki komentarz, tym razem dla dzieci między 7. a 11. rokiem życia.

Miłoœć do franka i OFE

Sam Ryszard Petru, gdy był trochę większy niż czytelnicy powyższej pozycji, zdał maturę w jednym z wrocławskich liceów i poszedł na studia. Ukończył międzynarodowe stosunki gospodarcze i polityczne w warszawskiej SGH. Tam też spotkał swojego ekonomicznego mentora – Leszka Balcerowicza. Nim jednak splotły się ich zawodowe losy, Petru (otrzymawszy rekomendację Balcerowicza) został asystentem posła Władysława Frasyniuka. Poza dolnoœlšskim rodowodem obu panów połšczył temperament. Nakłoniony przez legendę Solidarnoœci Petru krytykował Program Powszechnej Prywatyzacji i jego koła zamachowe: Marka Borowskiego i Wiesława Kaczmarka.

Po wyborach w 1997 r. został asystentem Balcerowicza, wtedy już wicepremiera. W 2001 r. kandydował do Sejmu z ramienia Unii Wolnoœci, ale jej ówczesny kapitał polityczny był mizerny, a dawny elektorat partii odpłynšł do Platformy Obywatelskiej. Po wyborczej porażce Petru zawiesił karierę politycznš na kołku, majšc wówczas 29 lat.

Z życiem politycznym wzišł rozbrat na 14 lat. W tym czasie pracował w bankach, zasiadał w radach nadzorczych, a nade wszystko występował w telewizyjnych programach w roli niezależnego eksperta. Po takim czasie mało kto pamiętał o dawnym zaangażowaniu politycznym dwudziestokilkulatka, który wystartował w jednych wyborach, w dodatku je przegrywajšc.

W czasie medialnej prosperity, poza regularnym udzielaniem bieżšcych wypowiedzi na tematy ekonomiczne, Ryszard Petru dał się poznać jako zwolennik zacišgania kredytów we frankach szwajcarskich oraz przeciwnik reformy OFE.

Miłoœć do szwajcarskiej waluty podważyła eksperckš wiarygodnoœć Petru. Zmienny kurs franka sprawił, że zacišgnięte w tej walucie kredyty mocno podrożały. Sam Petru jeszcze w 2008 r. zapewniał, że „złoty będzie się wzmacniał, kredyty we frankach jeszcze długo pozostanš bezpieczne i opłacalne". Kilka miesięcy po złożeniu tej deklaracji ekonomista przewalutował swój kredyt na złotówki, na czym, rzecz jasna, stracił.

Do brania kredytów we frankach swego czasu namawiali także Zyta Gilowska i Kazimierz Marcinkiewicz. Kryzys z 2008 r. zaskoczył ich tak samo jak Ryszarda Petru, ale zarówno zmarła dwa lata temu minister finansów, jak i były premier w rzšdzie PiS z politykš pożegnali się już jakiœ czas temu i to nie na nich spadły cięgi za brak ostrzeżeń w odpowiednim momencie. Spadły na Pana Ekonomistę, który mówił, że wie, jak jest.

Z kolei reforma otwartych funduszy emerytalnych pozwoliła przyszłemu szefowi Nowoczesnej nabrać pewnoœci siebie i zaczšć zbijać polityczny kapitał. W tej sprawie szef Polskiego Towarzystwa Ekonomicznego miał zdecydowanie odmienny poglšd niż rzšd Platformy Obywatelskiej. Petru sprzeciwiał się likwidacji częœci składek z OFE, które były inwestowane w obligacje, uważał też, że kuriozalne jest dawanie obywatelom trzech miesięcy na podjęcie wyboru między ZUS a OFE.

Kłopotliwe 500+

Ale czy temat przesunięcia œrodków lub ewentualnej przyszłej likwidacji otwartych funduszy emerytalnych może rozpalać wyobraŸnię wyborców lub wręcz przechylić szalę zwycięstwa na czyjšœ stronę? Wštpliwe. Dobry poczštek Nowoczesna zawdzięczała raczej słaboœci Platformy. Udało jej się przekonać zamożnego, liberalnego wyborcę z wyższym wykształceniem, że będzie lepiej reprezentować jego interesy niż zmęczona PO, która właœnie poniosła spektakularnš porażkę w wyborach prezydenckich. To nie przypadek, że jedyne miejsce w Polsce, w którym Nowoczesna wygrała wybory to nowobogackie Miasteczko Wilanów, stołeczne osiedle będšce symbolem nie tyle klasy œredniej, ile wyższej.

To, czym Nowoczesna była w stanie skusić wyborcę, to właœnie program gospodarczy. Zakładał on radykalne uproszczenie podatków i płaskš stawkę 16 proc. PIT, CIT i VAT, likwidację przywilejów emerytalnych oraz tych, jakimi cieszyły się zwišzki zawodowe. W przekonaniu, że po wdrożeniu tych zmian gospodarka będzie furczeć z rozpędu, umacniał wyborców wizerunek Petru – speca od ekonomii. Wizerunek, jakiego nie miał ani wieczny polityk Donald Tusk, ani (mimo sukcesów biznesowych) Grzegorz Schetyna.

Co proponowała Nowoczesna poza uproszczeniem podatków? Państwo neutralne œwiatopoglšdowo, rozdział Koœcioła od państwa czy ograniczenie kadencji w samorzšdzie i parlamencie. W tym wypadku nie różniła się mocno od propozycji zgłaszanych od lat przez œrodowisko SLD, które zważywszy na staż działalnoœci, jest w tym wypadku wiarygodniejsze.

Dziœ ekonomiczna wizja œwiata Petru stoi na antypodach wobec tej reprezentowanej przez Mateusza Morawieckiego. Pechowo dla niego, nawet jeœli rzšdy PiS nie przekonały wszystkich do sensownoœci programu 500+, to pokazały, że państwo nie musi runšć pod ciężarem socjalnych wydatków i stać je na ponoszenie dużych kosztów, co w liberalnej wizji œwiata musi wišzać się ze zmniejszeniem swobody ekonomicznej przedsiębiorcy.

Innymi słowy, œwiat Ryszarda Petru i osób mogšcych stanowić w przyszłoœci jego żelazny elektorat zaczšł się kurczyć, a możliwoœci jego poszerzenia, poprzez rozluŸnienie ekonomicznego gorsetu, wišzałyby z utratš własnej tożsamoœci. O jej obronę Petru zadbał wyjštkowo mocno i wzorem Andrzeja Leppera czy Janusza Palikota postanowił wpisać swoje nazwisko w nazwę ugrupowania i zabezpieczyć się przed ewentualnym rokoszem. A chętnych do przeprowadzenia rewolucji mogło być sporo, jeœli weŸmiemy pod uwagę, że partia powstała na kilka miesięcy przed wyborami i kandydaci nie zawsze mieli doœć czasu, żeby się sobie wzajemnie przyjrzeć. Efektem poœpiechu okazały się mandaty poselskie dla posła Zbigniewa Gryglasa, który dużo mówił o swoich uczuciach patriotycznych, po czym odszedł do Zjednoczonej Prawicy, czy dla Joanny Scheuring-Wielgus, która jakkolwiek dużo dobrego robiłaby w parlamencie, to œwiatopoglšdowo bliżej jej do œrodowiska Zjednoczonej Lewicy niż partii Ryszarda Petru.

Poœlizg na Maderze

Mimo wszystkich swych słaboœci pierwszy rok w parlamencie Nowoczesna mogła zaliczyć do udanych. Protesty w obronie wolnoœci mediów i Trybunału Konstytucyjnego oraz fakt, że Komitet Obrony Demokracji nie zdšżył okrzepnšć, sprawiały, że aktywnoœć opozycyjna szła właœnie na jej konto. Na jesieni 2016 r. sondażowe wyniki partii Petru wahały się między 11 a 25 proc. poparcia. Co mogło pójœć nie tak?

– Ryszarda Petru przerosła rola lidera. Upoił się poczštkowym sukcesem i sondażami. Nowoczesna miała naprawdę dużš szansę zastšpienia Platformy w roli najważniejszej formacji opozycyjnej, szczególnie w obliczu cišgnšcych się za PO afer z zeszłej kadencji. Do tego jednak potrzebne jest przejœcie do drugiej, trudniejszej fazy rozwoju partii. Wymaga ona pracy organicznej i zakorzenienia w terenie, a do tego Petru po prostu się nie przygotował. Tym samym podzielił losy partii Janusza Palikota i Andrzeja Leppera – mówi prof. Antoni Dudek, autor „Historii politycznej Polski, 1989–2015".

Gdy w grudniu 2016 r. Sejm przechodził głęboki kryzys, parlamentarzyœci opozycji blokowali mównicę sejmowš, obrady przeniesione zostały do Sali Kolumnowej, a przed budynkiem protestował tłum zgromadzony wokół poœpiesznie ustawionych barierek – Ryszarda Petru zabrakło. No, może nie dokładnie wtedy. Lider Nowoczesnej wybrał się na urlop w niefortunnym momencie, na przełomie 2016 i 2017 r. Znów można by powiedzieć, że protest posłów w sali plenarnej był rotacyjny, że współpracownicy byli o wyjeŸdzie poinformowani, że w sumie to nic się nie stało. Jednak na niekorzyœć Petru przekaz medialny wyszedł taki, jakby porzucił on sprawę dla wczasów na Maderze, w dodatku w asyœcie nieœlubnej partnerki (posłanki Nowoczesnej Joanny Schmidt). Ten fakt był zresztš wykorzystywany przez posłów koalicji rzšdzšcej, gdy podczas lipcowych głosowań nad ustawš o Sšdzie Najwyższym i Trybunale Konstytucyjnym krzyczeli do Ryszarda Petru: „Przeproœ żonę", na przemian z hasłem: „Przeproœ dzieci". Połšczenie wizerunku lidera z nazwš partii i tym razem odbiło się czkawkš.

Ciut wczeœniej Nowoczesna popełniła jeszcze jeden brzemienny w skutkach błšd. Na skutek pomyłki skarbnika partia złamała kodeks wyborczy, przez co została pozbawiona 75 proc. należnych jej subwencji. Utrudniło to spłacenie dwumilionowego długu zacišgniętego na potrzeby kampanii wyborczej i uniemożliwiło budowanie struktur niezbędnych do odniesienia sukcesu w zbliżajšcych się wyborach samorzšdowych.

Kalendarz wyborczy ułożył się bardzo nie po myœli Nowoczesnej. Dla œwieżej partii, która przebojem wdarła się do parlamentu, najlepiej byłoby, aby kolejne były eurowybory, do których wystarczy wystawić kilkunastu znanych kandydatów. Walka w wyborach samorzšdowych wymaga posiadania wielopiętrowych, rozbudowanych struktur w całym kraju, co spycha Nowoczesnš w ramiona silniejszej od niej PO. Żeby ratować swój budżet, we wrzeœniu 2016 r. partia rozpoczęła akcję „Dycha dla Rycha", chcšc zachęcić sympatyków do częstszych wpłat na partyjne konto. Raczej dała jednak mediom pożywkę dla żartów, niż uratowała swe finanse.

Szeœciu króli

Nie, Ryszard Petru nie jest winien temu, że internet służy zarówno do słuchania naukowych podcastów, jak i do oglšdania œmiesznych filmików o politykach. Wpisujšc nazwisko byłego lidera Nowoczesnej na YouTube, nie sposób dokopać się do nagrań sprzed 2015 r., lub – precyzyjniej – sprzed serii językowych i merytorycznych potknięć Petru.

Były już lider Nowoczesnej stał się prawdziwš kopalniš cytatów dla internetowych poszukiwaczy „beki". Do legendy przeszły jego trudne do wyjaœnienia wpadki, jak ta o œwięcie szeœciu króli czy imperium rzymskim, które upadło u szczytu swej potęgi. W œwiecie Petru grzyby rozwijajš się przez pšczkowanie, głowa psuje się od góry, a dziewczyna, która zaszła w cišżę, usuwa aborcję.

Czy to wszystko jest aż tak œmieszne? Może trochę, choć to, co razi, gdy mówi to Ryszard Petru, uszłoby politykom drugiego szeregu, a w przypadku Andrzeja Leppera stanowiło element folkloru i znak rozpoznawczy. – Wspomniane wpadki i błędy językowe wynikajš z pychy. Jeœli Ryszard Petru idzie na konferencję prasowš nieprzygotowany, nie ocenia wczeœniej swoich słabych stron i mówi, co mu przyjdzie do głowy, to takie sš rezultaty. Podobnie rzecz ma się z zamawianymi przez partię sondażami, w które Petru, tak jak w swój wizerunek, postanowił uwierzyć – mówi Michał Lange, ekspert w zakresie doradztwa medialnego.

Zdaje się, że to również pycha stała za niemożnoœciš pogodzenia się z byciem numerem dwa w partii, która jeszcze do niedawna sygnowana była własnym nazwiskiem. Najpierw ogłoszono tajemniczy plan Petru, o którym trudno powiedzieć cokolwiek poza tym, że ma stanowić „plan naprawy państwa" i „alternatywę dla pištki Morawieckiego". PóŸniej było wiele uszczypliwoœci względem nowej szefowej Nowoczesnej Katarzyny Lubnauer, której Petru miał się przyglšdać i jš oceniać. Wreszcie w pištek 11 maja demonstracyjne opuszczenie partii, na dzień przed Marszem Wolnoœci, który miał być symbolem zjednoczenia PO i Nowoczesnej przeciwko PiS.

Czy Ryszard Petru odbuduje swojš pozycję politycznš? Ma dopiero 46 lat, a polska polityka widziała już nie takie powroty. Chcšc odzyskać zaufanie wyborców, musiałby jednak porzucić wizerunek zadufanego w sobie bankiera, który wszystko wie najlepiej, i zaczšć współpracować z ludŸmi. To może być najtrudniejsze zadanie w jego karierze.

PLUS MINUS


Prenumerata sobotniego wydania „Rzeczpospolitej”:


prenumerata.rp.pl/plusminus


tel. 800 12 01 95

ródło: Plus Minus

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL