Gogołek: W internecie kwitnie cenzura i autocenzura

aktualizacja: 14.12.2016, 09:04
Foto: materiały prasowe

Rozmowa z Włodzimierzem Gogołkiem, ekspertem w dziedzinie technologii informacyjnych z UW

REDAKCJA POLECA
10.08.2017
RedTube chce sponsorować metro w Nowym Jorku
13.12.2016
Google: prawda o nas
kariera
Jak przekonać szefa do awansu?

Rzeczpospolita: Google przedstawił zestawienie haseł wpisywanych w wyszukiwarkę, które w 2016 roku najszybciej zyskiwały na popularności. W czołówce znalazły się takie hasła, jak: „Donald Trump", „jak odmawiać różaniec?" czy „kim jest Ryszard Petru?". Czy to naprawdę najpopularniejsze informacje, jakich szukamy w internecie?

Prof. Włodzimierz Gogołek: W pewnym stopniu tak, ale na pewno nie od A do Z. W tego typu statystykach znajdują się przede wszystkim informacje kulturowo, firmowo akceptowalne. Od wielu lat mamy do czynienia z autocenzurą wynikającą z wewnętrznej polityki wspomnianej wyszukiwarki. Na przykład jeśli wpiszemy słowo: „piersi", to Google kwalifikuje to jako coś złego, np. związanego z pornografią, i udzieli podpowiedzi: „piersi z kurczaka".

Czy dlatego w zestawieniu nie ma haseł związanych m.in. z pornografią, treściami erotycznymi?

To dotyczy również polityki. Pewne niewygodne informacje, np. z pola walki w Iraku czy Afganistanie, są cenzurowane. Ale to nie jest tylko przywilej Google'a, podobnie postępują m.in. Yahoo czy Facebook. To dość powszechne zjawisko. Są to prywatne firmy, więc mogą publikować, co chcą. Jeśli zaś chodzi o pornografię, to informacje w sieci, które jej dotyczą, są w ścisłej czołówce popularności. Najczęściej wykorzystywane słowa w wyszukiwarkach są związane z seksem. Tak było od początku internetu, tak jest i zapewne pozostanie...

A można to jakoś ograniczać?

W komputerach, zwłaszcza w tych, z których korzystają dzieci, powinien być zainstalowany program niepozwalający sięgać po określone treści i przekazywać pewnych informacji. Takich jak numer telefonu, adres czy numer karty kredytowej. Internet zawiera potężne zasoby poza wszelką kontrolą, np. Deep Web i Dark Web. Deep Web to sieć niezaindeksowana, której nie można przeglądać za pomocą przeglądarek. Trzeba wiedzieć, że Google przegląda tylko 0,1 proc. informacji w internecie... Deep Web to 99,9 proc. całej sieci. Obszar ten zawiera również Dark Web, ciemną sieć. Można tam zamówić morderstwo, kupić marihuanę albo karabin... I to bez problemu. W internecie trzeba więc być bardzo ostrożnym.

—rozmawiał Łukasz Lubański

Komentarz dnia
Żródło: Rzeczpospolita

Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniana lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętę digitalizację, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody Gremi Media SA. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody Gremi Media SA lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami "Regulaminu korzystania z artykułów prasowych" [Poprzednia wersja obowiązująca do 30.01.2017]. Formularz zamówienia można pobrać na stronie www.rp.pl/licencja.

POLECAMY

KOMENTARZE