Auta na prąd przyszłością motoryzacji

aktualizacja: 15.04.2017, 09:01
Wszystko wskazuje na to, że świat nie ucieknie przed pojazdami elektry...
Wszystko wskazuje na to, że świat nie ucieknie przed pojazdami elektrycznymi.
Foto: materiały prasowe

Akumulatory będą w przyszłości tak ważne jak teraz ropa naftowa.

REDAKCJA POLECA
03.04.2017
Ugoda Volkswagena z 10 stanami
28.03.2017
Elektromobilność to duże wyzwanie
27.03.2017
Samochody elektryczne jadą pod prąd
kancelarierp.pl
Stwórz swoją umowę - szybko i profesjonalnie!

Przyjęty przez Radę Ministrów „Plan rozwoju elektromobilności" przewiduje milionową flotę elektrycznych osobówek w 2025 roku oraz roczną produkcję tysiąca elektrycznych autobusów.

Przygotowana jest nawet zmiana umowy partnerstwa z UE, aby od czerwca–lipca tego roku wszystkie dostępne fundusze skierować na przygotowanie i zakup miejskich e-busów.

Ministerstwo Energii zakłada, że 30 proc. komponentów (a w najlepszym wypadku nawet samochodów) powstawałoby w polskich fabrykach.

– Jest to niezwykłe, że ze strony rządowej wyszedł pomysł na wspieranie i promowanie tak innowacyjnej dziedziny. Nie sądziłem, że możemy na to liczyć. Polska musi stawiać na przyszłościowe, odważne projekty. Inaczej będziemy jedynie miejscem taniej siły roboczej – uważa dyrektor generalny BMZ Poland Tomasz Jankowski.

Rozwój elektrycznych samochodów stworzył rosnące zapotrzebowanie na litowo-jonowe akumulatory. Tylko producenci autobusów mogą wkrótce potrzebować setek dużych akumulatorów o pojemności ponad 100 kWh każdy. Obok samochodów rozwija się rynek e-rowerów.

Jeden z czołowych w Europie producentów rowerów, przasnyski Kross, uważa, że w Polsce będzie rosła popularność elektrycznych rowerów. – W Niemczech elektryczne rowery stanowią 15 proc. rynku (600 tys. sztuk), w Holandii 29 proc., w Belgii 39 proc. W Polsce rowery elektryczne są niszą (stanowią 1–2 proc. rynku), ale to się zmieni z upływem czasu – przekonuje analityk firmy Kross Anna Para.

Zapotrzebowanie na akumulatory rowerowe, samochodowe i autobusowe będzie sięgać setek tysięcy urządzeń. Kto zdobędzie ten obiecujący rynek? Jeden litowo-jonowy autobusowy akumulator może kosztować od ćwierć do ponad miliona złotych. Cena zależy od wielkości urządzenia i wykorzystanych technologii.

Polski producent litowo-jonowych akumulatorów, Impact Clean Power Technology, podkreśla, że nie tylko jest liderem w Polsce, ale też należy do trzech czołowych firm w Europie. W 2016 roku zdolności produkcyjne firmy sięgnęły tysiąca pakietów baterii dla autobusów rocznie.

Producenci akumulatorów wskazują, że każdy pojazd ma odrębne wymagania, więc uniwersalny akumulator to mrzonka.

– Ogniwo do rowerów elektrycznych jest kompromisem pomiędzy pojemnością a dostępną mocą. Z kolei ogniwa w samochodach powinny mieć większe pojemności od rowerowych. Tylko Tesla korzysta ze standardowych, cylindrycznych ogniw 18 650 lub 211 700 mm (większe od popularnych baterii AA). – Większość producentów używa ogniw pryzmatycznych (np. BMW) bądź ogniw typu pouch (np. Renault, Hyundai, Opel) – podkreśla Jankowski.

Na długie dystanse

Litowe akumulatory mają też różne domieszki. Z dodatkiem potasu (nazwane LFP) są najtańsze. – Nie wymagają zaawansowanych metod zarządzania energią. Chemia sama w sobie jest bezpieczna – podkreśla Jankowski. Dodaje, że akumulatory LFP nie nadają się do szybkiego ładowania, wytrzymują do 3 tys. cykli i z powodu nowych regulacji unijnych stracą popularność na naszym rynku.

Akumulatory z tytanem (LTO) można ładować bardzo dużymi prądami, wytrzymują 25 tys. cykli, ale są bardzo drogie – kosztują dwa razy więcej od typu LFP.

BMZ koncentruje się na akumulatorach z dodatkiem manganu (NMC). – Możemy znacząco zwiększyć maksymalne prądy ładowania i rozładowania, mamy zwiększoną ilość cykli do 4 tys. i więcej. Technologia NMC jest rozwiązaniem dla pojazdów przeznaczonych na dłuższe dystanse, np. 400 km, oraz nocne ładowanie – wylicza zalety Jankowski.

Ambicją Jankowskiego jest zbudowanie kompletnych systemów do e-pojazdów. Dział badań BMZ Poland zatrudnia 60 osób i jeszcze w tym roku powiększy się o kilkanaście.

– Potrzebni są elektronicy, mechanicy-konstruktorzy, kierownicy projektów, elektrotechnicy – wymienia poszukiwane specjalności.

Zbigniew Turek z Krajowego Punktu Kontaktowego Programów Badawczych Unii Europejskiej uważa, że Polska powinna wzmocnić innowacyjny potencjał e-mobilności, korzystając z unijnych programów badawczych.

– W wartym 1,5 mld euro programie rozwoju transportu ekologicznego finansowanego w ramach programu Horyzont 2020 (który rozpoczął się w 2014 roku; już minął półmetek) Polska jest niewystarczająco aktywna. Wkrótce ruszy ostatni program rozwoju transportu Horyzont 2020 z budżetem 1,5 mld euro. Warto wykorzystać synergię europejskiego rynku. Działając lokalnie, nie dogonimy konkurencji i osłabiamy swoją pozycję – uważa przedstawiciel KPK.

Wątpliwości

Ekspert KPK również podkreślił potrzebę synergii na poziomie krajowym (np. z programem sektorowym InnoMOTO), koordynacji działań, współpracy międzynarodowej w ramach umów bilateralnych zawieranych przez NCBiR, a także zaangażowania sektora publicznego w przetargi innowacyjne nie tylko na poziomie centralnym, ale także z udziałem jednostek regionalnych (np. zakłady transportu miejskiego, urzędy miast, zarządcy infrastruktury, operatorzy transportowi).

– Nie mamy w tej chwili technologii i produktów rynkowych dla pojazdów elektrycznych i może być tak, że zbudujemy infrastrukturę dla elektrycznych aut, ale przy niej ładowane będą chińskie samochody i autobusy – ostrzega Zbigniew Turek.

Akumulatory litowo-jonowe są najczęściej stosowane w e-samochodach. W litrze pojemności zawierają ok. 300 Wh energii, o 30 proc. więcej od niklowo-metalowo-wodorkowych i pięć razy więcej od powszechnie stosowanych akumulatorów kwasowo-ołowiowych. W przeliczeniu na kilogram masy akumulatory litowo-jonowe zawierają od 100 do 200 Wh, gdy kwasowo-ołowiowe od 30 do 40.

Komentarz dnia
Żródło: Rzeczpospolita

Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniana lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętę digitalizację, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody Gremi Media SA. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody Gremi Media SA lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami "Regulaminu korzystania z artykułów prasowych" [Poprzednia wersja obowiązująca do 30.01.2017]. Formularz zamówienia można pobrać na stronie www.rp.pl/licencja.

POLECAMY

KOMENTARZE