Dla tego wózka żadne bariery nie istnieją

aktualizacja: 27.03.2017, 23:30

Działający jak słynny segway polski pojazd dla osób niepełnosprawnych umożliwia im poruszanie się w mieście i trudnym terenie.

Zwykły wózek z trudem pokonuje krawężniki. Jazda po kocich łbach to wyzwanie. Jakikolwiek zjazd z utwardzonej drogi to poważny problem – o ile oczywiście użytkownik wózka nie dysponuje parą bardzo silnych ramion.

Elektryczny wózek opracowany przez Miłosza Krawczyka, człowieka, który od 18 lat sam porusza się na wózku inwalidzkim, jest inny. Terenowy. Elektryczny. I ma dwa koła.

Na jednym z filmów zamieszczonych w sieci widać taki pojazd jeżdżący po śniegu na szczycie Kasprowego Wierchu. Na innych podobny jeździ po piasku, trawie, pokonuje wzniesienie i nierówności polnej dróżki. To miejsca, do których niepełnosprawni na wózkach dotąd nie bardzo mogli dotrzeć.

– Stworzyłem ten wózek tylko z myślą o sobie, jednak tak bardzo odmienił moje życie, że postanowiłem podzielić się nim z innymi i rozpocząłem produkcję – mówi Krawczyk, który założył firmę Blumil zajmującą się składaniem takich urządzeń.

Balans ciałem

Wózek jest wzorowany na hulajnogach Segway. Te pojazdy jeszcze kilka lat temu były prawdziwą sensacją na ulicach – dziś używają ich niekiedy ochroniarze i służby miejskie. Są dwukołowe – koła są ustawione obok siebie, a nie jedno za drugim jak w zwykłej hulajnodze – i mają napęd elektryczny. O to, by pojazd się nie przewrócił w tył lub w przód, dbają żyroskopy i silniczki przy kołach. Użytkownik stoi na platformie opierając ręce na kierownicy.

Hulajnogą steruje się przez wychylenie całego ciała. Do przodu – i jedziemy, do tyłu – hamujemy. Wychylenie na boki pozwala skręcać.

Dokładnie tak samo działają wózki firmy Blumil, tyle że zamiast stać, siedzi się na specjalnie zaprojektowanym foteliku. Skrócona jest również „kierownica".

– Na rynku są wózki terenowe. Nawet takie na gąsienicach. Są jednak tak olbrzymie, że nie byłbym w stanie wjechać do większości budynków – mówi Miłosz Krawczyk. – Skoro nie było odpowiedniego produktu, musiałem sam go stworzyć. Zwykłe wózki mają dwa duże koła z tyłu i dwa małe z przodu – te małe zapadają się w trudnym terenie. W związku z tym postanowiliśmy się ich pozbyć. Nasz wózek jest stabilny dzięki żyroskopom i komputerowi.

Do jazdy na segwayu trzeba się przyzwyczaić, jednak kierowanie nim jest dość intuicyjne. Co ważne, wzorowane na nich wózki Blumil nie wymagają do sterowania dużej siły. Akumulatory ukryte są pod podłogą. Sam wózek względnie łatwo daje się zapakować do bagażnika samochodu.

W Polsce ok. 600 tys. osób potrzebuje wózka do poruszania się. Na świecie korzysta z nich 110 milionów osób. W przyszłości, wraz z procesami starzenia się społeczeństw krajów zamożnych, te liczby będą jeszcze rosnąć.

Taniej, ale i tak drogo

Pomysłodawcy przekonują, że dzięki polskiej myśli technicznej i zapałowi Miłosza Krawczyka udało się stworzyć bardzo nowoczesny pojazd za niewielką część ceny, jaką trzeba zapłacić za podobne urządzenia z Zachodu. Tam takie pojazdy kosztują od kilkunastu do nawet 20 tys. euro.

Taniej jednak nie oznacza automatycznie, że jest całkiem tanio. Wręcz przeciwnie – wózki Blumil są drogie – głównie za sprawą techniki stabilizacji żyroskopami. Jeden z prostszych obecnie dostępnych modeli – S3 waży 38 kilogramów zapewnia zasięg do 25 kilometrów i prędkość maksymalną nie przekraczającą 15 kilometrów na godzinę. Kosztuje aż 6 tys. euro. Model uterenowiony to kolejny tysiąc euro więcej.

Najdroższy w ofercie wózek, ważący 70 kilogramów i zdolny do pokonania naprawdę nierównego terenu, to wydatek ponad 11 tys. euro. Mało którego niepełnosprawnego stać na takie luksusy.

Dlatego Blumil myśli o zwiększeniu produkcji i obniżenie kosztów przez wykorzystanie efektu skali. Startup uzyskał wsparcie Inicjatywy Chivas The Venture. Mają powstać wersje tańsze i lżejsze, w tym również dla dzieci oraz dla osób starszych.

Na tym jednak nie koniec. Z takich wózków jak z segwayów mogą korzystać osoby starsze – mające mniej siły czy problemy z poruszaniem się – do zwykłego zwiedzaniu czy zakupów. Można sobie wyobrazić wypożyczalnie takich pojazdów – bo już nie wózków dla niepełnosprawnych – nad morzem, w górach czy w atrakcyjnych turystycznie centrach miast.

Komentarz dnia
Żródło: Rzeczpospolita

Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniana lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętę digitalizację, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody Gremi Media SA. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody Gremi Media SA lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami "Regulaminu korzystania z artykułów prasowych" [Poprzednia wersja obowiązująca do 30.01.2017]. Formularz zamówienia można pobrać na stronie www.rp.pl/licencja.

POLECAMY

KOMENTARZE