Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Nowe technologie

Robotyzacja jak w starożytnym Rzymie. Niewolnicy kontra bogacze

Każda wielka cywilizacja została zbudowana na niewolniczej sile roboczej – to przesłanie futurystycznego filmu „Blade Runner 2049”
AFP
Postęp w automatyzacji może doprowadzić do stworzenia społeczeństw przypominajšcych starożytny Rzym. Z gospodarkš opartš na pracy niewolniczej, garstkš dekadenckich potentatów czerpišcych z tego profity i masš ludzi uzależnionych od œwiadczeń społecznych.

Pisanie o przyszłoœci, jakš nam niesie postęp technologiczny, to wbrew pozorom œliski temat. Ileż to już bowiem razy przekonywano, że postęp techniczny doprowadzi do postępu społecznego. Że czeka nas œwietlana przyszłoœć, w której niemal wszyscy będš żyć w dobrobycie i pracować tylko dla przyjemnoœci. Roboty miały wykonywać wszelkie ciężkie i niebezpieczne prace, nad ulicami miały œmigać latajšce samochody, pospolite choroby miały być całkiem wyeliminowane, a na Marsie miały powstawać pierwsze ludzkie kolonie.

No cóż, ten stan nie został jeszcze osišgnięty, ale powoli zmierzamy w tym kierunku. Badania nad sztucznš inteligencjš prowadzone przez rzšdy i wielkie korporacje przynoszš intrygujšce odkrycia. Roboty, automaty i algorytmy zaczynajš wygryzać ludzi z pracy. A internet doprowadził do powstania nowych form działalnoœci gospodarczej, których symbolem jest m.in. firma przewozowa Uber. Ekonomiœci tworzš już prognozy mówišce, jak szybko proces automatyzacji zagrozi poszczególnym branżom i krajom. I tak np. według szacunków firmy PwC z 2017 r. istnieje ryzyko, że w cišgu najbliższych 15 lat z powodu automatyzacji zagrożone zniknięciem będzie 38 proc. etatów w USA, 35 proc. w Niemczech, 30 proc. w Wielkiej Brytanii i 21 proc. w Japonii.

– W następnej dekadzie roboty odbiorš ludziom połowę miejsc pracy – przewiduje Kai-Fu Lee, założyciel funduszu Sinovation Ventures i zarazem ceniony chiński ekspert ds. nowych technologii. Christopher Pissarides, zdobywca ekonomicznego Nobla w 2010 r., wykładowca London School of Economics, wskazuje, że automatyzacja już doprowadziła do zahamowania wzrostu płac na œwiecie. – Widzimy, jak odnoszšcy sukcesy przedsiębiorcy z branży technologicznej stajš się bogatsi, a jednoczeœnie komputeryzacja i robotyzacja nic nie zrobiły dla ludzi z gorzej opłacanych zawodów, takich jak woŸni i sprzštaczki. Trudno się więc spodziewać, by wynagrodzenia gorzej opłacanych rosły – mówi Pissarides. Ta wielka transformacja gospodarcza dopiero się zaczyna i trudno powiedzieć, dokšd nas zaprowadzi. Warto więc rozważyć wszystkie scenariusze, w tym te najbardziej pesymistyczne. Jeden z nich mówi, że robotyzacja pod względem społecznych cofnie rozwinięty œwiat do stosunków znanych z okresu Cesarstwa Rzymskiego.

Chleba i igrzysk

Każda wielka cywilizacja została zbudowana na niewolniczej sile roboczej – mówi w filmie „Blade Runner 2049" Niander Wallace, prezes Wallace Corporation, firmy produkujšcej replikantów, czyli androidów przypominajšcych ludzi. Jego koncern jest największš potęgš tego œwiata. Wallace wszak zapewnia gospodarce replikanckš siłę roboczš. Jego produkty zajmujš tam wszelkiego rodzaju pozycje zawodowe – od asystentki prezesa (i zarazem specjalistki od „mokrej roboty"), poprzez policjantów patrolujšcych ulice po prostytutki. Ludzie albo zajmujš tam wyższe stanowiska, albo gdzieœ wegetujš w wielkomiejskiej dżungli. Choć nikt wprost nie mówi, że oligarchowie oraz replikanci wygryŸli z gospodarki klasę œredniš oraz ludzi wykonujšcych słabiej opłacane zawody, obserwujšc œwiat „Blade Runnera", właœnie takie można odnieœć wrażenie. Mroczna wizja przyszłoœci? Czy może jednak déja vu?

Coœ podobnego ludzkoœć już przechodziła. Państwem, w którym niewolnicza siła robocza stanowiła filar gospodarki, było m.in. Cesarstwo Rzymskie. Niewolników zatrudniano wówczas masowo w latyfundiach należšcych do rzymskich potentatów. Pracowali na roli, w zakładach rzemieœlniczych, przy wielkich projektach budowlanych, jako służšcy, nauczyciele, lekarze, gladiatorzy oraz œwiadczyli usługi seksualne. Amerykański, katolicki autor Michael E. Jones zauważył w swojej pracy „Jałowy pienišdz", że na dłuższš metę prowadziło to do degeneracji rzymskiej gospodarki. Potentaci stawali się coraz bogatsi i coraz bardziej dekadenccy. Ekonomicznie przegrywali drobni rolnicy (często potomkowie weteranów, którym Republika i Cesarstwo przydzielały ziemię za służbę na wojnach prowadzonych przez Rzym). Przyjęty model gospodarczy deprecjonował ludzkš pracę. Była ona przecież domenš niewolników, a wolny Rzymianin nie chciał się zniżać do ich poziomu. Zresztš i tak miał małe szanse w konkurencji na rynku pracy, w sytuacji gdy stale napływała na niego siła robocza, której nie trzeba było płacić. Rosły więc nierównoœci majštkowe w Rzymie. Obok garstki potentatów istniała rzesza biednych obywateli, którym państwo zapewniało darmowy chleb oraz igrzyska.

Model ten się załamał i długo wyglšdało na to, że nie da się go powtórzyć. Postęp w robotyce może jednak sprawić, że nasza cywilizacja wkroczy na podobnš drogę. W nadchodzšcych dekadach robotów niewolników będzie przybywać i przy okazji będš one wypierać pracowników ludzi z poszczególnych branż. Autonomiczne pojazdy zmniejszš popyt na pracę kierowców tirów i taksówkarzy. Coraz więcej robotów powinno też pracować w fabrykach i na budowach. Pojawiajš się już one w restauracjach i sš eksperymentalnie wykorzystywane do opieki nad ludŸmi starszymi. Nie sš bezpieczne też zawody artystyczne. Zmarli aktorzy odtwarzani byli cyfrowo w nowych filmach z cyklu „Gwiezdne wojny", a w Japonii wielkš popularnoœć zdobywajš wirtualne idolki takie jak Hatsune Miku (której głos i holograficzny wizerunek sš generowane przez programy komputerowe).

Maszyny mogš wypierać ludzi nawet z najstarszego zawodu œwiata. Istniejš już przecież pierwsze domy publiczne z seksrobotami, które wraz z postępem technologicznym będš zapewniały ich użytkownikom coraz bardziej realistyczne doznania. Możliwe, że między nimi a ludŸmi będš się też rodziły relacje emocjonalne, podobne do uczuć głównego bohatera „Blade Runnera 2049" do jego holograficznej dziewczyny Joi. – W przyszłoœci zwišzki z robotami mogš być atrakcyjnš alternatywš dla osób wyeliminowanych z tradycyjnego życia towarzyskiego, o których losach często opowiada w swych powieœciach Houellebecq. Wizja zwišzków z seksualnymi robotami spodobałaby się dekadentom takim jak Baudelaire, którzy w swym buncie przeciwko naturze zwrócili się ku afirmacji tego, co sztuczne i nienaturalne. Zwišzek z robotem mógłby stać się także dla wielu artystów Ÿródłem skandalizujšcej sławy wzorowanej na przykładzie Kokoschki, który żył z lalkš zastępujšcš mu byłš kochankę Almę Mahler – mówi „Plusowi Minusowi" Łukasz Czajka, filozof kultury z Instytutu Kulturoznawstwa Uniwersytetu Adama Mickiewicza.

Oprócz stopniowo rosnšcej armii robotów niewolników mamy też potentatów, którzy z pracy tej armii mogš żyć, oraz masy gorzej zarabiajšcych ludzi, którym grozi utrata zajęcia. Właœciciele robotów, oligarchowie i wielkie koncerny będš oczywiœcie dšżyli do tego, by na tej wielkiej technologicznej transformacji maksymalnie skorzystać. Ludzi zaœ może da się wysłać na minimalny dochód gwarantowany czy inne zasiłki. Państwo zapewni im chleb, wielkie koncerny zajmš się igrzyskami.

Przyszłoœć nie taka mroczna?

W ten sposób zrealizuje się scenariusz, który możemy nazwać roboczo „Nowym Rzymem". – Jest on możliwy pod warunkiem pojawienia się grup zdeterminowanych do jego zrealizowania. Mniejszoœć reprezentowana przez elity korporacyjne może być zainteresowana przyspieszeniem procesów powszechnej automatyzacji wszystkich sfer naszego życia, jeœli tylko będzie to biznesowo opłacalne. Opór takim procesom może jednak stawić większoœć pracowników najemnych obawiajšcych się wegetacji na bezrobociu. Pomóc w akceptacji powszechnej automatyzacji może zapewnienie dochodu gwarantowanego oraz ogólna dostępnoœć zaawansowanych, ale jednoczenie tanich robotów wyręczajšcych ludzi w codziennych obowišzkach domowych. Posiadanie takiego robota sługi może wytworzyć złudne poczucie arystokratycznej wyższoœci, gdyż to właœnie przedstawicielom szlachty przysługiwał przywilej niepracowania i bycia obsługiwanym – wskazuje Czajka.

– W takim scenariuszu będziemy mieli już nawet nie klasyczny, znany z marksizmu model, w którym proletariat sprzedaje swojš siłę roboczš, a kapitaliœci udostępniajš œrodki produkcji, tylko sytuację, w której ten proletariat nie ma już niczego do sprzedania, bo nikt nie chce kupić jego pracy. Zwłaszcza jeœli będziemy mieć do czynienia ze sztucznš inteligencjš, która zastšpi ludzi również w branżach kreatywnych. Palšcy staje się problem automatyzacji zawodów, które były uznawane za bezpieczne. Spójrzmy np. na zawód tłumacza. Studia filologiczne w Polsce sš bardzo popularne, a tymczasem Google Translate oraz inne narzędzia stajš się coraz lepsze. Mogę się założyć, że w cišgu dekady Google Translate zda egzamin państwowy na tłumacza. I wówczas cały zawód znika – mówi „Plusowi Minusowi" Maciej Jagaciak, foresight engineer w 4CF, warszawskiej firmie wyspecjalizowanej w prognozowaniu strategicznym.

Oczywiœcie taki scenariusz nie jest przesšdzony. Stanšć mu na przeszkodzie mogš np. pewne ograniczenia techniczne. Możliwe też, że rozwój technologiczny doprowadzi do powstania całych gałęzi zawodów, które obecnie nie istniejš. Nie ma już w naszej gospodarce zapotrzebowania na osoby zapalajšce latarnie gazowe na ulicach, ale 100 lat temu nie istniał popyt na programistów komputerowych.

– Scenariusz powrotu do sytuacji ze starożytnego Rzymu opiera się na kilku założeniach, które sš problematyczne. Pierwszš rzeczš, którš musimy wzišć pod uwagę, jest to, na ile jest możliwe stworzenie tzw. ogólnej sztucznej inteligencji, czyli maszyn, które mogłyby skutecznie konkurować z ludŸmi na rynku pracy. Obecnie zakłada się, że może to będzie możliwe techniczne, co ma wynikać choćby z prawa Moore'a (mówišcego, że ekonomicznie liczba tranzystorów w układach scalonych podwaja się w niemal równych odstępach czasu, co około dwa lata – red.). Tymczasem gdy patrzymy na wzrost mocy obliczeniowej dostępnej za 1 tys. dolarów, to on w ostatnich latach wyhamowuje. Zwolennicy osišgnięcia tego poziomu ogólnej sztucznej inteligencji do roku 2050 zakładajš, że w jakiœ sposób poradzimy sobie z obecnymi ograniczeniami technicznymi produkcji procesorów. Jeżeli faktycznie tak się stanie, to możemy przyjšć również założenie, że tak samo poradzimy sobie z problemami społecznymi. Już zresztš pojawiajš się propozycje regulacji zarzšdzania pracš i kapitałem w zrobotyzowanej gospodarce – uważa Jagaciak.

– Automatyzacja nie jest zjawiskiem nowym, a wraz z postępem technologicznym miejsc pracy często było więcej niż mniej. Na pewno dojdzie do zmiany strukturalnej na rynku pracy. Na przykład więcej osób będzie pracowało przy konserwacji infrastruktury zwišzanej z tzw. internetem rzeczy. Spełnienie się wizji „œwiata bez pracy" będzie zależało nie tyle od postępu technologicznego, ile od tego, co z tym postępem zrobimy. Można sobie wyobrazić sytuację, w której zyski z automatyzacji będš dzielone między obywateli, a także sytuację, w której nastšpi jeszcze większa koncentracja tych zysków w rękach kilku gigantów – mówi „Plusowi Minusowi" Filip Konopczyński, ekspert z Fundacji Kaleckiego.

Nawet w czarnym scenariuszu popyt na ludzkš pracę całkowicie nie zniknie. Ktoœ będzie musiał doglšdać armii robotów zatrudnionych w fabrykach oraz towarzyszšcej im infrastruktury. W wielu sektorach roboty i ludzie będš pracowali obok siebie. Tak jest już np. w przemyœle motoryzacyjnym. Według danych Międzynarodowej Federacji Robotyki w tej branży w USA w latach 2010–2015 zainstalowano 60 tys. robotów przemysłowych. W tym samym czasie liczba pracowników tego sektora zwiększyła się o 230 tys. W niemieckiej branży motoryzacyjnej w latach 2010–2015 liczba robotów wzrosła o 14 tys., a zatrudnienie o 90 tys. osób. McKinsey Global Institute szacuje zaœ, że w 90 proc. branż nie da się w przyszłoœci przeprowadzić pełnej automatyzacji. Zresztš czasem ta automatyzacja byłaby Ÿle widziana przez potencjalnych klientów, którym trudno byłoby zaufać np. robotycznemu lekarzowi czy fryzjerowi. Możliwe też, że państwo samo będzie stymulowało zatrudnienie w sektorze publicznym, dajšc zatrudnienie potencjalnemu elektoratowi.

Procesy automatyzacji rodzš też pewne wyzwania polityczne. – Przyszły „proletariat" może wybrać sobie przy urnach takš klasę rzšdzšcš, która zadba o jego interesy, np. opodatkowujšc dodatkowo właœcicieli robotów. Takie rozwišzania już sš proponowane – np. przez miliardera Elona Muska. Pojawia się jednak pytanie: a co w gospodarkach, które nie sš demokratyczne? Czy model ekonomiczny bazujšcy na autorytarnym sterowaniu gospodarkš, przy wykorzystaniu nowoczesnych technologii, nie wytworzy takiej przewagi nad krajami demokratycznymi, że ich autorytarny model zostanie przyjęty na skalę globalnš? – zwraca uwagę Jagaciak.

Nie można więc wykluczyć sytuacji, w której rozwój nowoczesnych technologii będzie prowadził do erozji demokracji oraz praw człowieka. Elity mogš przecież w pewnym momencie uznać, że nie warto „korumpować ludu socjalem". – Z czasem masowe œwiadczenia gwarantowane w sytuacji, w której bogactwo elit nie będzie już zależne od pracy ludzkiej, mogš zostać uznane za niepotrzebne obcišżenie, a to może uruchomić działania zmierzajšce do depopulacji zrobotyzowanych społeczeństw – przypomina Czajka.

Maszynowy proletariat

Rozpatrujšc scenariusz, w którym dochodzi do powrotu stosunków społecznych z czasów Imperium Rzymskiego, warto rozważyć również możliwe bunty niewolników. W starożytnych Imperiach takich jak Rzym zdarzało się, że niewolnicy powstawali przeciwko swoim panom. A czy mamy jakšœ gwarancję, że nie zbuntuje się przeciwko nam zaawansowana sztuczna inteligencja, np. gdy uzna ludzi za „błšd w systemie", który należy zlikwidować? Tego typu scenariusze pojawiajš się w twórczoœci z gatunku SF, np. w „Terminatorze" czy „Matrixie". Nawet Bender, robot cwaniaczek z serialu animowanego „Futurama", jest roboradykałem i wznosi od czasu do czasu okrzyk: „Zabić wszystkich ludzi!".

– Naszš obecnš strategiš na naukę robotów jest system znany jako statystyczne uczenie maszynowe. Ten system działa trochę na zasadzie czarnej skrzynki. Podajemy jakieœ dane wejœciowe i oczekujemy danych wyjœciowych, konkretnych rezultatów. Nie wiemy jednak, w jaki sposób komputer sobie sam układa algorytm. Nie wiadomo, czy powstanie kiedyœ w robotach œwiadomoœć samego siebie. Być może nawet istnienie jakiejœ formy œwiadomoœci jest warunkiem zatrudnienia robotów przy pracach, które nie sš obecnie możliwe do zautomatyzowania. I tutaj stoimy przed problemem pojawienia się robokariatu, czyli robotycznego proletariatu XXI wieku – wskazuje Jagaciak.

To, jak robotyzacja wpłynie na naszš przyszłoœć, nie jest więc z góry zdeterminowane. Ale decyzje dotyczšce robotyzacji podejmowane obecnie będš kształtowały naszš gospodarkę, rynek pracy, społeczeństwo i systemy polityczne w nadchodzšcych dekadach. Jeœli chcemy więc uniknšć spełnienia się czarnych scenariuszy, to już teraz powinniœmy podejmować działania, które im zapobiegnš.

PLUS MINUS


Prenumerata sobotniego wydania „Rzeczpospolitej”:


prenumerata.rp.pl/plusminus


tel. 800 12 01 95

ródło: Plus Minus

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL