Nieruchomości

Sąd: w jakich godzinach można grać na pianinie w bloku

Adobe Stock
Czy umożliwianie swoim dzieciom gry na pianinie w określonym przedziale czasu, zakłóca korzystanie z lokali sąsiednich ponad przeciętną miarę – przed takim pytaniem stanęły sądy w Gdańsku.

Syn Radosława W. (imię fikcyjne) rozpoczął naukę gry na pianinie w 2011 r. w szkole muzycznej. Na początku grał od 15 do 30 minut dziennie. Czas gry ulegał wydłużeniu i w 2013 roku powinien wynosić co najmniej 1 godzinę dziennie. Chłopiec ćwiczył grę w domu najczęściej w godzinach popołudniowych, po przyjściu ze szkoły oraz rodziców z pracy. W weekendy i inne dni wolne od nauki szkolnej ćwiczył o różnych porach.

Terroryzowanie sąsiadów hałasem

Gra przeszkadzała innym mieszkańcom bloku. Jeden z sąsiadów wystosował do Radosława W. pismo, w którym zwrócił się o przestrzeganie regulaminu wspólnoty mieszkaniowej oraz ustawy o własności lokali w zakresie immisji pośrednich, do których należą immisje dźwiękowe związane z grą na pianinie jego dziecka. Wskazał, że uprawnienia Radosława W. wynikające z jego prawa własności do lokalu nie uzasadniają utrudniania innym członkom korzystania ze swoich uprawnień wynikających z tego samego prawa przez terroryzowanie sąsiadów hałasem, polegającym na niekontrolowanym muzykowaniu, zarówno w godzinach rannych, jak i późnych godzinach wieczornych.

W kolejnym piśmie sąsiad przedstawił Radosławowi W. zasady rozprzestrzeniania się fal dźwiękowych oraz wskazał, że lokale mieszkalne nie są przystosowane do muzykowania. Jak wyjaśnił, nie zmieni więc sytuacji ustawienie pianina przy ścianie przylegającej do mieszkania sąsiada. Przypomniał, że mieszkańcy mają prawo do odpoczynku w swoich mieszkaniach i Radosław W. powinien wziąć pod uwagę stosunki sąsiedzkie, albowiem jego prawo własności nie jest absolutne.

Ostatecznie sprawa trafiła do sądu. Radosław W. i jego żona bronili się, wskazując, że gra ich syna na pianinie w żadnej mierze nie może zostać uznana za zakłócenie korzystania z nieruchomości sąsiednich ponad przeciętną miarę.

Sąd Okręgowy w Gdańsku ustalił na podstawie m.in. zeznań świadków, że grę na pianinie słychać zarówno na klatce schodowej, jak i w lokach mieszkalnych położonych w bezpośrednim sąsiedztwie lokalu pozwanego. Z mieszkania pozwanego słychać także płacz i krzyk dzieci. - Utrudnia to możliwość wypoczynku mieszkańcom sąsiednich lokali, którzy przebywają w swoich lokalach w różnych porach dnia – wskazał SO, i nakazał pozwanemu zapewnienie, aby gra na pianinie odbywała od poniedziałku do piątku od godziny 9.00 do godziny 19.00, a w soboty, niedziele i inne dni ustawowo wolne od pracy od godziny 10.00 do godziny 18.00 - z tym, że nie będzie przekraczała trzech godziny dziennie.

W apelacji Radosław W. wskazał na sprzeczności w ustaleniach sądu I instancji polegające na przyjęciu, iż z jednej strony zebrany w sprawie materiał dowodowy nie pozwala na ustalenie rzeczywistego natężenia dźwięków w mieszkaniach powodów, z drugiej zaś sąd ustalił, że immisje do lokali powodów przekraczają przeciętną miarę.

Potrzebne wiadomości specjalne

W orzeczeniu z 20 lipca 2017 r. Sąd Apelacyjny w Gdańsku (sygn. akt I ACa 1133/16) uchylił zaskarżony wyrok i przekazał sprawę do ponownego rozpoznania.

W ocenie Sądu Apelacyjnego, sąd pierwszej instancji w toku postępowania nie rozpoznał sprawy co do jej istoty. - Istota niniejszej sprawy polegała bowiem na dokonaniu ustaleń zmierzających do odpowiedzi na pytanie, czy korzystanie przez pozwanego z lokalu mieszkalnego, polegające na umożliwianiu swoim dzieciom gry na pianinie w określonym przedziale czasu, zakłóca korzystanie z lokali sąsiednich zamieszkałych przez powodów ponad przeciętną miarę – wskazał Sąd Apelacyjny.

Sąd ten zwrócił jednocześnie uwagę, iż rozpoznanie istoty sprawy wymagało wiadomości specjalnych. Natomiast Sąd Okręgowy orzekł na podstawie zeznań świadków i stron, które nie były jednoznaczne i spójne. – Część osób zeznała, iż dźwięki wydobywające się z mieszkania pozwanego dochodziły do ich lokali mieszkalnych, niektórzy zaś nie słyszeli tych dźwięków w ogóle, inni zaś słyszeli je jedynie na korytarzu. Postępowanie dowodowe przeprowadzone przez Sąd I instancji nie pozwoliło na ustalenie w jakim natężeniu dźwięki te były wytwarzane i w jakiej mierze zakłócały korzystanie z nieruchomości sąsiednich ponad przeciętną miarę – wytknął SA.

Źródło: rp.pl

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL