Reklama

Szantaż ekologów. Propozycja nie do odrzucenia: darowizna albo blokada

Udział ekologów w postępowaniach administracyjnych budzi mieszane uczucia. Niewątpliwie dbają oni o to, by inwestorzy nie zapomnieli o środowisku. Znane są jednak przypadki, kiedy posuwają się do zwykłego szantażu.
Szantaż ekologów. Propozycja nie do odrzucenia: darowizna albo blokada

Foto: Vimeo

Organizacje ekologiczne potrafią skutecznie zablokować nie jedną inwestycję. Prawo pozwala im bowiem brać udział w postępowaniach administracyjnych towarzyszących decyzji o warunkach zabudowy czy decyzji środowiskowej.

Art. 31 kodeksu postępowania administracyjnego mówi, że organizacja społeczna może w sprawie dotyczącej innej osoby występować z żądaniem wszczęcia postępowania i dopuszczenia jej do udziału w postępowaniu. Musi jednak spełnić dwie przesłanki. Po pierwsze ma to wynikać z celów statutowych tej organizacji. Po drugie przemawia za tym interes społeczny.

Nie każdy protestujący spełnia te warunki. Bywają również i takie organizacje, które z nazwy tylko są ekologiczne. A tak naprawdę powołano je do życia tylko po to, by wyciągnąć pieniądze od inwestora. O niektórych krążą wręcz legendy.

Dyrektor pewnej firmy z Trójmiasta opowiadał o organizacji żywcem czerpiącej wzory z filmów o mafii. Jej przedstawiciele dzwonią i umawiają się na parkingu pod miastem. Rozmawiają tylko w trakcie spaceru. W tym czasie telefony zostają w samochodzie. Na karteczce dostaje się numer konta z zagranicznego banku oraz prośbę, by w tytule przelewu napisać „darowizna na rzecz półwyspu".

Reklama
Reklama

Co robią firmy? Płacą, bo boją się przestojów. Gdy takie stowarzyszenie zacznie się odwoływać, to opóźnienia mogą wynieść nawet kilka lat. I co z tego, że wygra się w sądzie, skoro na przestojach można stracić grube miliony. W związku z tym „darowizna na rzecz półwyspu" w wysokości kilkudziesięciu tysięcy jest niewielkim kosztem.

Problem jednak w tym, że po kilku dniach pojawia się kolejne stowarzyszenie ekologów. Informacje na temat toczących się postępowań środowiskowych czerpią one ze stron urzędów.

Tego typu szantaż to oczywiście przestępstwo: groźba karalna albo wyłudzenie zagrożone odpowiedzialnością karną.

Ale trzeba mieć twarde, niezbite dowody, złapać takiego ekologa za rękę a to już nie takie proste. Firmy wolą mieć święty spokój, więc płacą.

Jednak poza ekoterrorystami istnieją organizacje ekologiczne z prawdziwego zdarzenia, działające zgodnie z literą prawa. A z tą czasami jest problem.

We wspomnianym art. 31 kodeksu postępowania administracyjnego nie ma bowiem jednoznacznej definicji interesu społecznego. W przepisach posłużono się klauzulą generalną. Dzięki temu można stosować je w sposób zindywidualizowany. A mówiąc prościej: każda sprawa może być inna. Nie ma automatyzmu. Za każdym razem sąd może orzec inaczej i dopuścić organizację do postępowania lub nie.

Reklama
Reklama

Przykładem może być wyrok Naczelnego Sądu Administracyjnego, w którym przesądził on, że stowarzyszenie Zielone Mazowsze może uczestniczyć w postępowaniu o wydanie decyzji środowiskowej dla parkingów, które mają być wybudowane razem z trzema biurowcami na warszawskiej Ochocie.

Stowarzyszenie tłumaczyło, że chce uczestniczyć w postępowaniu w interesie publicznym na rzecz ochrony środowiska i ludzi. Celem stowarzyszenia jest bowiem poprawa jakości życia mieszkańców. Parkingi i wieżowce powstaną zaś na działce, na której zbiegają się dwa korytarze regeneracji i wymiany powietrza. Początkowo prezydent Warszawy nie dopuściła stowarzyszenia do udziału w postępowaniu. Według niej nie spełnia on przesłanki interesu społecznego. Stowarzyszenie nie wykazało bowiem wystarczająco celu udziału w tym postępowaniu. Tymczasem nieruchomość, na której mają powstać biurowce, nie jest objęta miejscowym planem zagospodarowania przestrzennego, a skoro tak, to nie ma wytyczonego korytarza powietrznego. Podobnego zdania co prezydent Warszawy było samorządowe kolegium odwoławcze.

Sytuacja diametralnie zmieniła się na etapie sądu administracyjnego. I wojewódzki sąd administracyjny, i NSA przyznały rację stowarzyszeniu.

Zdaniem NSA niewątpliwie zwiększy to ruch samochodowy w tej okolicy.

Sądy podkreśliły, że wieżowce staną w miejscu niskiej jednorodzinnej zabudowy, co będzie miało wpływ na cyrkulację powietrza w tej okolicy. Zgodnie zaś z konstytucją wszyscy mamy obowiązek dbać o ochronę środowiska. Dotyczy to także stowarzyszeń. I co jest bardzo istotne, odstąpiono od oceny środowiskowej wieżowców. Tym bardziej jest ona niezbędna dla parkingów.

Nieruchomości
Hotel w gdańskim Wrzeszczu już na starcie
Materiał Promocyjny
Rekordy sprzedaży i większy magazyn w Duchnicach
Nieruchomości
Polak na swoim czy na cudzym. Jak chcemy mieszkać?
Nieruchomości
Magazynowe Accolade pracuje nad ofertą dla polskich inwestorów
Nieruchomości
Robyg może wrócić na warszawską giełdę
Materiał Promocyjny
Dove Self-Esteem: Wsparcie dla nastolatków
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama