Nieruchomości

Adwokat o reprywatyzacji: Państwo woli udawać, że nie ma majątków do zwrotu

Roman Nowosielski
ROL
Rozmowa | Roman Nowosielski, adwokat specjalizujący się w reprywatyzacji

Rz: Wiele osób, które po wojnie straciły swoje majątki, próbuje je odzyskać. Udaje się?

Roman Nowosielski: Walczą w sądach. Niestety, szansę na wygraną mają wyłącznie wtedy, gdy do przejęcia ich mienia doszło z naruszeniem przepisów obowiązujących po wojnie. W jednym z wyroków Trybunał Konstytucyjny stwierdził, że władze komunistyczne zabierały dwory, pałace, majątki ziemskie na podstawie dekretu nie po to, by poprawić byt małorolnym, ale by zniszczyć klasę właścicieli ziemskich. Uważam, że podobnie było w wypadku mieszczaństwa czy inteligencji. Majątek Polski został zbudowany dzięki powojennym grabieżom.

Mocne słowa.

Taka jest smutna prawda. Teraz trzeba oddać to, co się zabrało. Naprawić krzywdę. Tymczasem państwo od lat nie jest w stanie stworzyć przepisów reprywatyzacyjnych. Raz było blisko. Rząd Jerzego Buzka przygotował dobrą ustawę. Przewidywała odszkodowanie w wysokości 50 proc. wartości utraconego mienia. Niestety, prezydent Aleksander Kwaśniewski ją zawetował. Ustawa trafiła do kosza. Od tej pory nie udało się stworzyć żadnej sensownej propozycji. W efekcie dawnym właścicielom pozostaje tylko droga sądowa. Nie wszyscy wygrywają. Sprawy trwają latami. Niektóre są z góry na przegranej pozycji.

Są jednak wyjątki.

To prawda. Zabużanom udało się w Europejskim Trybunale Praw Człowieka w Strasburgu wywalczyć przygotowanie przepisów, dzięki którym otrzymali pieniądze. Ale to kropla w morzu potrzeb.

W połowie września wejdzie w życie mała ustawa reprywatyzacyjna dotycząca gruntów warszawskich. Czy rozwiąże problem?

Absolutnie nie! Jest rażąco niesprawiedliwa. Nic nie mówi o odszkodowaniu dla dawnych właścicieli. Przewiduje też, że w wypadku tzw. roszczeń uśpionych władze Warszawy poprzez ogłoszenia w krajowej prasie będą wzywać dawnych właścicieli do ujawnienia się w ciągu sześciu miesięcy, a potem ich roszczenia wygasną. To absurd. Polacy są na całym świecie. Prowadzę sprawę reprywatyzacyjną rodziny, która w czasie drugiej wojny światowej trafiła do Konga i Zimbabwe i tam została. Ktoś, kto mieszka na drugim końcu świata, nie czyta polskich gazet. Ogłoszenia powinny wisieć w każdej polskiej ambasadzie na świecie.

Władze Warszawy zdają sobie sprawę, że ustawa nie jest doskonała, i pracują nad własnym projektem.

Słyszałem. Jeżeli tak faktycznie jest, to jestem pełen uznania. Mam nadzieję, że uda się stworzyć zasady, które zadowolą dawnych właścicieli, a jednocześnie przetną raz na zawsze roszczenia z dekretu Bieruta.

—rozmawiała Renata Krupa

Źródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL