Prenumerata 2018 już w sprzedaży - SPRAWDŹ!

Nieruchomości

Reforma rolna: spadkobiercy ziemian niezadowoleni z nowego prawa PiS

Fotorzepa
Przedstawiciele spadkobierców dawnych rodów szlacheckich, którym komuniści odebrali majątki, wyrażają niezadowolenie z „reformy rolnej" przygotowanej przez Prawo i Sprawiedliwość.

Choć dotowane przez rządową Fundację PGNiG prawicowe pisma historyczne pełne są sentymentalnych tekstów o etosie ziemiaństwa w barwnych tonach rodem z Michała Kryspina Pawlikowskiego, chociaż politycy Prawa i Sprawiedliwości wespół z autorami „Gazety Polskiej" chcą stawiać pomnik obrońcy ziemian i antysocjaliście Józefowi Mackiewiczowi, a w Ministerstwie Kultury i Dziedzictwa Narodowego mamy wielbicieli autora pięknych opisów kresowego świata Floriana Czarnyszewicza, to PiS przyjęło powszechnej sławy ustawę, którą ziemianie przyjęli z goryczą podobną do tej jaka towarzyszyła przedwojennemu obrońcy ziemian i swietologowi Marianowi Zdziechowskiemu wobec reformy rolnej. W proroczym a krytycznym wobec socjalistycznego „Robotnika" artykule „Ze starego dworu" opublikowanym w „Słowie" wileńskim pisał: „(...) i stałem się „gorejącą kolumną nienawiści" wobec poczynań związanych z programem reformy rolnej. Ale co mam czynić, skoro ów program otwarcie dąży do wytępienia szlachty polskiej, jako nosicielki tradycji dziejowej, mierząc zaś przede wszystkim w ziemiaństwo na kresach państwa, gdzie ono jest główną ostoją polskości, prześciga najśmielsze marzenia Murawiewa i Stołypina, owych najzacieklejszych wrogów, jakich Polska miała w Rosji..."

- Ziemia stanie się dobrem, którego obrót będzie w istocie zablokowany, niedostępny dla 90 proc. społeczeństwa, co spowoduje w konsekwencji spadek wartości tego aktywa, a tym samym obniżenie zabezpieczenia wartości kredytów hipotecznych, jakie rolnicy zaciągnęli w bankach. Projekt ustawy narusza prawo własności, uzależniając je od arbitralnych decyzji ANR, która uzyskała prawo nabywania nieruchomości rolnych, co oznaczać będzie de facto przymusowe wywłaszczenie dotychczasowego właściciela. Poza tym wyłączenie ziemi z obrotu, poprzez uniemożliwienie jej nabywania osobom trzecim, jest rażącym przykładem naruszenia wolności gospodarczej i swobody inwestowania - czytamy w oświadczeniu Polskiego Towarzystwa Ziemiańskiego z lutego bieżącego roku. Jakkolwiek część spośród najbardziej fantastycznych pomysłów rządowych wypadła z przyjętej ustawy to jest ona dość jednoznacznie negatywnie oceniana przez środowisko ziemiańskie. A wszystko to „w celu wzmocnienia ochrony i rozwoju gospodarstw rodzinnych, które w myśl Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej stanowią podstawę ustroju rolnego Rzeczypospolitej Polskiej, dla zapewnienia właściwego zagospodarowania ziemi rolnej w Rzeczypospolitej Polskiej, w trosce o zapewnienie bezpieczeństwa żywnościowego obywateli i dla wspierania zrównoważonego rolnictwa prowadzonego w zgodzie z wymogami ochrony środowiska i sprzyjającego rozwojowi obszarów wiejskich" – głosi preambuła dodana do ustawy o kształtowaniu ustroju rolnego. Największe „kontrowersje" budzą dwa zagadnienia: odebranie ziemianom prawa do pierwokupu ziemi z zasobu rolnego Skarbu Państwa i przepis o zakazie koncentracji gruntów powyżej 300 ha.

„Prawo" Stalina i elektorat PSL

Do tej pory spadkobiercy ziemian, którym „prawem" promowanym przez Stalina odebrano ziemię pod rządami PKWN mieli prawo pierwszeństwa w nabywaniu ziemi z zasobu Agencji Nieruchomości Rolnych. Agencja jest też właścicielem ponad 1000 dworów, dworków i kompleksów pałacowo – parkowych, które przed wojną należały do rodzin zainteresowanych. Już pod rządami wcześniejszych przepisów absmak wzbudzał fakt, że ziemianom w łaskawy sposób przyznano prawo do „kupowania swojego". - Jednak zabieranie tej możliwości, czego ostatnio dokonano, jest jeszcze gorsze. Uczyniono przy okazji z ziemian spekulantów i słupy. Od dawna robi się z nas kozłów ofiarnych. Patrzę na to z niesmakiem – mówi w rozmowie z „Rz" Jerzy Mańkowski - były prezes Polskiego Towarzystwa Ziemiańskiego.

Podobną opinię wyraża obecny prezes PTZ Marcin Schirmer - bardzo poruszył nas fakt, że odebrano nam prawo do pierwokupu ziemi z zasobu ANR. To była nagroda pocieszenia wobec braku reprywatyzacji. Choć i tak było to nieporozumienie, bo kupowaliśmy swoje po rynkowej cenie ustalonej przez rzeczoznawców. Rzecz dotyczy osób, które chcą powrócić do domów rodzinnych. Projekt ustawy zawierający odebranie nam tego prawa złożyło już w poprzedniej kadencji PSL, ale po nich nigdy niczego dobrego się nie spodziewaliśmy. PiS deklarowało natomiast powrót do polityki historycznej i tradycji, stąd między innymi nasz zawód. W rozmowach kuluarowych urzędnicy i nawet politycy PiS-u przyznają nam rację, ale ktoś podjął podyktowaną politycznie, nieracjonalną, decyzję o tym, że w ten sposób przejmie się elektorat PSL-u, czyli drobnych rolników poprzez podkreślanie faktów, że się im sprzyja.

Nie będzie koncentracji

Wprowadzono także przepisy o maksymalnej wielkości gospodarstwa rolnego. Ma ono mieć powierzchnię 300 ha. Za administracyjną zgodą Agencji będzie można nabyć grunty powyżej tego areału. Marcin Schirmer mówi nam, że przepis dotyczący zakazu koncentracji ziemi powyżej 300 ha jest nierozsądny i dodaje - dlaczego nie 200 czy 400 ha? To trend do nadmiernej regulacji. W różnych wypadkach optymalna jest różna powierzchnia gospodarstwa. Inna w wypadku porzeczek czy zbóż. W dużych gospodarstwach można osiągnąć korzyści skali i zmniejszyć koszty. Tak jest w wielu krajach zachodnich. W małych gospodarstwach można z kolei produkować żywność klasy premium. To jest moim zdaniem model najlepszy. W zachodniej Europie nie reguluje się wielkości gospodarstwa. Produkcja rolna powinna być zdywersyfikowana – podsumowuje Schirmer.

Poza tym zawężono zakres osób, które mogą kupować ziemię na wsi. Niebędący rolnikami nie będą już mogli nabyć małej działki rolnej na cele budowlane w przyszłości czy po prostu ziemi rolnej w celach inwestycyjnych z opcją droższej sprzedaży. - Gdybym zechciał kupić sobie 2 ha piachów na Podlasiu to teraz nie mogę. To absurd. Przepisy zezwalające Agencji na wydawanie decyzji pozytywnych w takich wypadkach są korupcjogenne. Co więcej, zaburzenie naturalnego procesu kształtowania cen, do którego dochodzi w wypadkach nadmiernej regulacji, poprzez ich zaniżenie lub zawyżenie, prowadzi do faktycznego wywłaszczenia rolnika lub kupującego. Pomijam już fakt, że ziemia rolna jest także dobrem inwestycyjnym i nie widzę powodów, by nie można było jej kupować swobodnie. A przestała być na skutek tej ustawy. Szczęśliwie PiS zrezygnowało z najbardziej kuriozalnych pomysłów, takich jak ograniczenie prawa do dziedziczenia – twierdzi Schirmer. W nieco odmiennym tonie komentuje nowe przepisy Jerzy Mańkowski.

- Oczywiście istnieją realne problemy. Powstały kolosalne jak na warunki polskie latyfundia osób niebędących rolnikami. Z drugiej strony, jeżeli mali rolnicy nie będą potrafili współpracować, to na swoich poletkach też nie przetrwają. Z kolei wielkie spółki w okresie dekoniunktury potrafią zostawić ziemię, marnując kapitał – wyjaśnia nam były prezes PTZ. Duzi rolnicy nie chcą wypowiadać się pod nazwiskiem lub ignorują nasze prośby o komentarze. Jednak jeden z nich, posiadający ponad 300 ha ziemi, anonimowo, tak recenzuje obecne przepisy – ta ustawa to nonsens. Dlaczego państwo ogranicza mi prawo do zakupu gruntów? Żebym sobie od sąsiada nie mógł już niczego kupić? Nasi politycy śmieją się z Łukaszenki, a robią to samo. Poza tym manipulacja cenami to faktyczne wywłaszczenie. Już PSL tworzył przepisy pod długoterminowych dzierżawców, bo z Agencji można dzierżawić ziemię za śmieszne czynsze, a politycy PSL – u robili tam co chcieli. Szczerze to mam nadzieję, że to kuriozalne prawo da się ominąć. Ustawa była w pewnym sensie potrzebna. Ja we Francji czy Danii też nie kupię ziemi rolnej.

Niszczejące dwory i reprywatyzacja

„Przypuśćmy, że nas tu już nie ma, że z rozwalonego dworu sklecono naprędce pomieszkania dla krów i owiec, że nie pozostało śladu starego parku, którego wiekowe lipy, topole i kasztany poszły na chaty dla nowych właścicieli" dodawał proroczo Zdziechowski niejako przewidując los dworów pod rządami komunistów i Agencji Nieruchomości Rolnych. Sytuacja dworów czy kompleksów pałacowo - parkowych jest dramatyczna. Od 1944 r. ulegają degradacji. W zasobie ANR jest około 1000 dworków i pałaców. Ziemię rolną można sprzedać lub wydzierżawić, budynków nikt nie chce, a spadkobiercy nie mogą do nich wrócić. - Zaniedbania spraw ziemiańskich powodują, że to wszystko niszczeje.

Niestabilność prawa w warunkach której pracowała ANR prowadziła do krótkoterminowego myślenia. W zyskach wielkich gospodarstw rolnych nie ma oczywiście nic złego, jeżeli towarzyszy temu etos ziemiański, między innymi odpowiedzialność międzypokoleniowa. Mamy wiele przykładów zbytych w dobrej wierze nieruchomości z pałacami, które teraz marnieją przez niedbalstwo osób, które nie są zakorzenione jak dawne ziemiaństwo w majątku. Ziemiaństwo o to dbało – mówi Mańkowski. Czy jednak nie traktujemy sprawy ziemiańskiej nazbyt sentymentalnie? Faktem jest, że niewielu spadkobierców dawnych rodów chce trudnić się rolą. - Są jednostkowe przypadku potomków dawnych ziemian, którzy wrócili na gospodarstwo przodków i zajmują się rolnictwem. Przyczyny tego są prozaiczne, brak kapitału i miejski tryb życia z miejskimi zawodami. Do tego przyczyniło się też odkładanie reprywatyzacji – komentuje Schirmer. Nadziei na powrót do dawnych dworów i odbudowę dworków ziemianie dopatrują właśnie w ciągle obiecywanej reprywatyzacji.

Jerzy Mańkowski mówi nam, że państwo musi się zastanowić, jak sprawić, by możliwy był powrót potomków byłych właścicieli na chociażby mały kawałek swojej ziemi, do korzeni. W przeciwnym razie, jeżeli okaże się, że opłaca się zabierać cudze, nie pokrywając rzeczywistych kosztów, to taki przykład zepsuje gospodarkę następnych pokoleń, bo ludzie nie będą inwestowali długoterminowo. - Znam osoby, które dzierżawią majątki od l. 90 i na skutek tej ustawy tracą prawo pierwokupu, a dzierżawiły po to, by w dłuższej perspektywie wykupić. To zaburza swobodę działalności gospodarczej. Powinniśmy dyskutować nad ustawą reprywatyzacyjną; o zwrocie majątku lub odszkodowaniach. Jako Polskie Towarzystwo Ziemiańskie jesteśmy gotowi na dyskusję o tym. Prosty powrót do relacji sprzed wojny nie jest możliwy. Są nieodwracalne skutki prawne. Prawu i Sprawiedliwości, które ma silne ambicje przekształcenia obrazu społecznego kraju powinno zależeć na nas. Reprywatyzacja ma służyć stworzeniu klasy średniej, która mogłoby być podporą w odejściu od postkomunizmu. Jeżeli PiS chce trwałych zmian, to musi mieć takie zaplecze – ostrzega z kolei Schirmer.

Źródło: ekonomia.rp.pl

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL