Ubezpieczenie niskiego wkładu - bank wycofał kasację do Sądu Najwyższego

aktualizacja: 05.04.2017, 07:12
Foto: 123RF

Tuż przez rozprawą w Sądzie Najwyższym bank wycofał kasację dotyczącą ubezpieczenia niskiego wkładu.

REDAKCJA POLECA

Wycofanie skargi kasacyjnej oznacza, że bank zwraca swoim klientom wpłacone składki za ubezpieczenie niskiego wkładu własnego. Dla innych kredytobiorców to niekoniecznie dobre zakończenie.

Wygrali 60 tys. zł

Małżonkowie Sandrine i Wojciech K. w grudniu 2007 r. zaciągnęli w Banku Millennium kredyt hipoteczny frankowy (w przeliczeniu na ponad milion złotych). W umowie było dodatkowe ustalenie, że mają refundować bankowi składki od ubezpieczenia niskiego wkładu własnego. Wynosiły one 3 proc. od niewniesionego wkładu za trzy lata, w tym wypadku ponad 20 tys. zł. Z powodu wzrostu kursu franka składka się zwiększała. Gdy kredytobiorcy się zorientowali, że nie otrzymują w zamian żadnego ekwiwalentnego świadczenia, wystąpili z pozwem.

W grudniu 2014 r. Sąd Rejonowy dla Warszawy-Mokotowa zasądził żądaną kwotę, tj. 60 tys. zł, a w styczniu 2016 r. Sąd Okręgowy w Warszawie werdykt utrzymał. Zdaniem obu sądów bank nie przekazał klientom dostatecznej informacji o mechanizmie ubezpieczenia oraz alternatywnych zabezpieczeniach, czym rażąco naruszył interesy powodów. W konsekwencji zaskarżone postanowienie umowy uznały za sprzeczne z dobrymi obyczajami, a żądaną kwotę zasądziły. Bank odwołał się do Sądu Najwyższego, ale na krótko przed rozprawą wycofał swoją skargę kasacyjną.

Skąd taka decyzja banku?

– Zdecydowaliśmy się wykorzystać przysługujące nam prawo i wycofać wniosek o kasację – mówi Iwona Jarzębska z centrali Banku Millennium.

Sędzia SN Roman Trzaskowski, uzasadniając postanowienie, powiedział, że cofnięcie kasacji nie podlega ocenie SN, ale niewątpliwie jest korzystne dla powodów.

Sądowa zagrywka

Zdaniem prawników bank podjął dobrą dla siebie decyzję.

Adwokat Iwo Gabrysiak uważa, że bank nie miał szans wygrać tej sprawy w SN.

Z kolei adw. Dominik Gałkowski rozumie wycofanie skargi, gdyż bank może wybrać inną sprawę, by doprowadzić do precedensu i utrwalenia korzystnej linii orzeczniczej.

– Parafrazując „Sztukę wojenną" Sun Zi: trzeba wiedzieć, kiedy walczyć, a kiedy nie – mówi Gałkowski.

– Wyrok SN potwierdzający abuzywny charakter tych płatności byłby bardzo kłopotliwy dla banku, zwłaszcza w kontekście przyjętego do rozpoznania pozwu zbiorowego przeciw Millennium dotyczącego tych ubezpieczeń – komentuje ruch przeciwnika procesowego adw. Marcin Szymański, pełnomocnik kredytobiorców.

Ta taktyka jednak niekoniecznie jest dobra dla innych kredytobiorców odzyskujących składki.

– Brak wyroku SN to brak drogowskazu dla sądów powszechnych: jeden orzeknie tak, drugi inaczej, a najwięcej będzie dwa razy dłużej myśleć nad sprawą. I o to chodzi, to logiczny hamulec bezpieczeństwa zakładany przez działy ryzyka w bankach – mówi Mariusz Korpalski, radca prawny. – Wyrok sądu okręgowego, nawet prawomocny, ma – z całym szacunkiem – mniejszą wagę precedensową niż wyrok SN.

POLECAMY

KOMENTARZE