Reklama

#RZECZoBIZNESIE: Zbigniew Okoński: Ceny mieszkań wzrosną w tym roku od 7 do 15 proc.

Musimy wydłużać termin wykonawstwa. Do zeszłego roku nie było kłopotu, żeby zakończyć prostsze budynki w ciągu 14 miesięcy. Teraz musimy przesunąć to o 2-3 miesiące – mówi Zbigniew Okoński, prezes firmy deweloperskiej Robyg, gość programu Pawła Rożyńskiego.

Aktualizacja: 23.03.2018 16:57 Publikacja: 23.03.2018 16:18

#RZECZoBIZNESIE: Zbigniew Okoński: Ceny mieszkań wzrosną w tym roku od 7 do 15 proc.

Foto: tv.rp.pl

Robyg jest w trakcie przejęcia przez spółkę córkę banku Goldman Sachs. Jaka jawi się przyszłość firmy?

Wezwanie na akcje zakończyło się sukcesem. 98 proc. akcji zostało skupionych w powtórnym wyzwaniu. Dokupienie pozostałej części z rynku też zostało zrealizowane. Notowania akcji zostały zawieszone i czeka nas zejście z giełdy.

Dalej będzie po staremu, jedziemy do przodu. Nowy akcjonariusz oczekuje po nas dobrych wyników i dalszego rozwoju. Chce mieć benefity z zakupu, nie tylko dywidendę, ale żebyśmy zwiększyli swoją wartość.

Pojawi się dylemat: szybszy rozwój czy większa rentowność?

Reklama
Reklama

Kupiono nas bo mieliśmy wysoką rentowność. Przez wszystkie 7 lat na giełdzie wypłacaliśmy dywidendę. Był to zwroty z kapitału w granicach 6-8 proc. rocznie, piękny wynik dla ówczesnych akcjonariuszy. Przez te lata notowania firmy z 2,02 zł wzrosły do 4 zł, prawie 100 proc. wzrostu wartości firmy.

Goldman Sachs wierzy w polski rynek mieszkaniowy. Wie, że rynek rozwija się dynamicznie. Liczy, że nie straci pieniędzy, tylko je pomnoży.

Może naciskać na jeszcze wyższe marże?

Nie. Jesteśmy zaliczani do dojrzałych rynków i nie można się spodziewać, że marże będą rzędu 30-40 proc. Nasze marże na spółkach realizujących konkretne budowy wahały się od kilkunastu do 35 proc. brutto na projekcie. Dla spółki akcyjnej na giełdzie dawało to zwrot z kapitału rzędu 13-16 proc.

Deweloperzy będą w stanie utrzymać tak wysokie marże w kolejnych latach?

To jest zawsze zgadywanka z szansami pół na pół. Przez ostatnie 4 lata dobrze się wiedzie branży, bo naturalny popyt jest gwarantowany. Ciągle mamy zbyt mało mieszkań na 1000 mieszkańców i od tym względem odbiegamy od reszty Europy. Społeczeństwo się bogaci i chce poprawiać warunki mieszkaniowe. Do tego dochodzą inwestorzy, którzy spodziewają się lepszego wyniku niż na depozycie bankowym.

Reklama
Reklama

Klientów gotówkowych mamy ok. 25-35 proc. Rynek mieszkań na wynajem rozwija się dynamicznie i jeszcze jest w nim duża luka.

Koszty pracy jednak będą rosły. Są problemy z brakiem pracowników i wzrostem cen materiałów.

Oczywiście w naszej branży jest szereg ryzyk. Żeby zarobić trzeba je wziąć pod uwagę.

30-50 proc. ludzi pracujących na budowach to Ukraińcy czy Białorusini. Jak przychodzi zleceniodawca, który płaci więcej za godzinę, to nie zastanawiają się i za tydzień całe brygady rzucają pracę.

Bronimy się przed tym. Mamy stałych podwykonawców, którzy wiedzą, że płacimy na czas, a jak trzeba to podwyższamy ceny. Wiedzą, że u nas mają stałe i pewne zatrudnienie, więc nie będą uciekać na obietnice.

Rośnie ryzyko opóźnień w inwestycjach mieszkaniowych?

Reklama
Reklama

Na pewno, w ogóle infrastrukturalnych. Musimy wydłużać termin wykonawstwa, żeby nie rozczarowywać klientów. Do zeszłego roku nie było kłopotu, żeby zakończyć prostsze budynki w ciągu 14 miesięcy. Teraz musimy przesunąć to o 2-3 miesiące.

Brak nowych gruntów pod budowę mieszkań to też problem?

Tak. Patrzymy z nadzieją, co rząd zrobi, żeby zwiększyć podaż tych gruntów w miastach. Jest zapowiedź, że dojdzie do odrolnienia terenów, które w obrębie miast są gruntami rolnymi. Przecież nikt tam nie będzie siał pszenicy.

Trzecie zagrożenie to mitręga procedur administracyjnych, która się nie poprawia, tylko pogarsza. Gehenną jest uzyskanie w Warszawie decyzji o warunkach zabudowy czy pozwolenia na budowę.

Jak mogą się kształtować ceny mieszkań? Będzie skok jak np. w Budapeszcie?

Reklama
Reklama

Branża deweloperów mieszkaniowych jest przeciwnikiem drastycznych podwyżek cen mieszkań. To, że sobie podwyższamy marże jest nieprawdą. Ruch cen musi być zgodny z inflacją i podwyżkami cen materiałów. W 2017 w porównaniu do 2016 r. w Warszawie ceny mieszkań wzrosły 6-7 proc., w Gdańsku 15 proc. W tym roku sądzimy, że wzrosty powinny utrzymać się między 7 a 15 proc. w zależności od rynku.

Jakie są państwa plany? Na co pójdą pieniądze z emisję obligacji na 300 mln zł.

Ostrożnie założyliśmy, że w tym roku podpiszemy 3300 nowych umów. Prawie 3500 podpisaliśmy w 2017 r.

Jesteśmy w pierwszej trójce deweloperów. Chcemy utrzymać stabilność i nie będziemy się ścigać.

Emisja obligacji ma posłużyć zrefinansowaniu starych obligacji, które z czasem będziemy skupować, bo nie będziemy już spółką giełdową.

Reklama
Reklama

W kasie mamy wystarczającą ilość gotówki na nowy bank ziemi. Na razie ziemi wystarczy nam na ponad 12 tys. mieszkań.

Coś zmieni się w waszej działalności? Wejdziecie w powierzchnie biurowe albo wyjdziecie za granicę?

Robyg za granicę nie będzie wychodził. Tutejszy rynek jest dla nas kluczowy i wystarczający. Nie będziemy wchodzić na rynek biurowy czy komercyjny. Zastanawiamy się nad aparthotelami, bo np. w Gdańsku się to sprawdza. Mamy też nowe terytorialne zamiary, czyli Wrocław i Kraków.

Nieruchomości
Dobry finisz deweloperów
Nieruchomości
Czy wynajem mieszkań na doby wciąż da zarobić
Nieruchomości
Rynek deweloperski. „Wojna cenowa jeszcze potrwa”
Nieruchomości
Sprzedaż mieszkania. Jaka prowizja dla pośrednika
Nieruchomości
Czego się boją kupujący mieszkania
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama