Nauka

Ziemskie życie powstało z kurzu

Shutterstock
Nowe badania dostarczają dowodów na to, że życie na Ziemi mogło powstać dzięki odpowiedniemu połączeniu pyłu gwiezdnego i promieniowania.

W jednym z opowiadań o Ijonie Tichym (Dzienniki gwiazdowe), Stanisław Lem sugeruje, że życie na Ziemi powstało ze śmieci organicznych wyrzuconych na naszej planecie przez kosmicznych podróżników. Jak zwykle był bardzo blisko prawdy, powstało z kurzu i promieniowania.

W przestrzeni kosmicznej materia narażona jest na różne rodzaje promieniowania jonizującego, począwszy od ultrafioletu, przez rentgenowskie, gamma, wiatr słoneczny, aż do promieniowania kosmicznego. W wyniku zderzenia promieniowania kosmicznego z materią, jako produkt uboczny, pojawiają się niskoenergetyczne elektrony. Autorzy badania, postanowili sprawdzić te elektrony pod kątem wpływu na tworzenie się nowych, złożonych cząstek związków chemicznych.

W doświadczeniu laboratoryjnym, imitującym warunki astrofizyczne, z temperaturami bliskimi zera bezwzględnego i w ultra wysokiej próżni, naukowcy American Institute of Physics użyli działa elektronowego do napromieniowania cienkich warstw lodu, pokrytych podstawowymi molekułami metanu, amoniaku i dwutlenku węgla. Te proste związki są składnikami budulca życia. W eksperymencie sprawdzono, w jaki sposób połączenie elektronów i materii podstawowej, prowadzi do bardziej złożonych form - i być może w końcu do powstania związków organicznych, od których zaczęło się życie na Ziemi.

W 2017 roku badacze zastosowali podobną metodę i udało im się wytworzyć etanol. Użyli tylko dwóch składników: metanu i tlenu. Alkohol etylowy nie jest związkiem chemicznym niezbędnym do powstania życia, ale skoro udało się z tak prostą cząstką, podjęto dalsze eksperymenty. Tym razem powstał znacznie bardziej złożony element – niezbędna dla życia glicyna.

Glicyna jest aminokwasem, składającym się z atomów wodoru, węgla, azotu i tlenu. W naszym organizmie spełnia, przede wszystkim, rolę przekaźnika w ośrodkowym układzie nerwowym, ale wbudowuje się także do łańcucha DNA. Doświadczenie pokazuje, że niskoenergetyczne elektrony mogą doprowadzić do reakcji prostych cząstek w przestrzeni kosmicznej, tak, aby powstały bardziej złożone związki. Te składowe elementy życia, mogły następnie dotrzeć do powierzchni Ziemi w wyniku kosmicznych katastrof, np. zderzeń z kometą czy meteorytem.

Eksperymentatorzy udowodnili, że statystycznie, każde 260 elektronów, uderzających w powierzchnię lodowej próbki, doprowadziło do powstania jednej cząsteczki glicyny. Pozostaje odpowiedź na pytanie jak prawdopodobne jest spotkanie jest w jednym miejscu spotkanie cząstek metanu, dwutlenku węgla i amoniaku z elektronem. Jednak, biorąc pod uwagę czas, którego w kosmosie jest bardzo dużo i szybkość tworzenia się glicyny, wydarzenie takie jest bardzo realistyczne.

Wynik eksperymentu prawie w stu procentach potwierdza teorię Lema. Różnica polega jedynie na tym, że to nie kosmici zaszczepili życie na Ziemi, a kometa lub meteoryt, który wybił krater w jej powierzchni i przywlókł zanieczyszczenie w postaci związków organicznych.

Źródło: rp.pl

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL