Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Muzyka

Tomasz Stańko o przeżywaniu muzyki

Tomasz Stańko, wybitny trębacz i kompozytor, jest dyrektorem artystycznym festiwalu Jazzowa Jesień w Bielsku–Białej, na który zaprasza najwybitniejszych muzyków ze œwiata. 15. edycja festiwalu rozpoczyna się we wtorek
Fotorzepa, Marek Dusza
Trębacz Tomasz Stańko mówi Markowi Duszy o przeżywaniu muzyki, powrotach do Polski i festiwalu w Bielsku-Białej.

Rzeczpospolita: Występuje pan na scenach całego œwiata, zapewne więc dostrzega różne reakcje publicznoœci.

Tomasz Stańko: Nie, ludzie na œwiecie sš podobni. Oczywiœcie każdy z nas jest inny, panu ucho skręca w tę stronę, mnie w innš. Sš młodsi i starsi, jedni majš mniejsze, drudzy większe doœwiadczenie. Od kiedy my, kromaniończycy, wygraliœmy wojnę z neandertalczykami i opanowaliœmy kulę ziemskš, jesteœmy identyczni do dziœ. Ludzie z jaskiń Cro-Magnon w dzisiejszej Francji odczuwali tak samo jak my dzisiaj. Zmienia się nasze spojrzenie na œwiat, ale emocje przeżywamy tak samo.

Mówi się jednak, że narody południowe bardziej żywiołowo reagujš na koncertach.

Ja tego nie odczułem, choć wiem, że jest taki stereotyp. Być może to kwestia temperamentu. Mówi się też, że południowcy sš lepsi w seksie, ale to nieprawda. Wszystko zależy od naszych indywidualnych cech. Im dłużej żyję, tym mniej jestem pewien utartych sšdów. Doœwiadczenie wpływa na pewnš pokorę wobec życia, które jest nieprzewidywalne.

Czy kiedyœ planował pan swojš karierę muzyka?

Nigdy. Najbardziej paradoksalne jest to, że kiedy w latach 60. grałem już ze swoim kwintetem, ojciec przestrzegał, że z jazzu nie wyżyję, żebym skończył szkołę, która da mi zabezpieczenie na przyszłoœć i pewny zarobek. Mówił: „Poczekaj, zęby ci wypadnš i co będziesz robił?". A mnie wypadły zęby i dopiero wtedy zrobiłem karierę!

To ojcowskie ostrzeżenie wynikało z jego doœwiadczeń?

Na pewno patrzył przez pryzmat własnego życia, swojej młodoœci, kiedy muzyka nie dawała pewnego utrzymania, nie była poważana. Zawodem gwarantujšcym zarobek był choćby szewc. Jak się Ÿle uczyłem, kolega ojca mawiał: „Do szewca go oddaj".

A teraz ma pan najlepsze buty wœród jazzmanów.

Nie wiem, czy najlepsze, ale lubię dobre buty. Lubię też buty sportowe, teraz bardziej przywišzuję wagę do wygody. Na jakimœ filmie, z akcjš w œrodowisku Afroamerykanów, widziałem, jak koleœ staje przed stertš butów, wycišga parę, przymierza, sprawdza, czy pasujš do ubrania. Ja nie mam tylu butów.

Wyjeżdża pan często za granicę na koncerty, mieszka w Nowym Jorku, ale tu wraca. Co pan wtedy czuje?

Zawsze wracam do Polski z przyjemnoœciš. Kiedy jadę z Okęcia do domu na Rozbrat, patrzę, jak wszystko się zmienia i to jak szybko! Ale kiedy z lotniska w Nowym Jorku jadę taksówkš do swojego mieszkania na Manhattanie, też czuję się podekscytowany. Polska jest w najlepszym momencie historii. Chcę być w œrodku tych wydarzeń. Czasem jest trochę lepiej, czasem gorzej, mamy zmiany po wyborach i różne rzšdy, ale nawet osiem czy dwanaœcie lat to jest nic w długiej perspektywie. Z wyjštkiem dynastii Jagiellonów, kiedy byliœmy potęgš, nie mieliœmy tak długiego okresu pokoju. A patrzę na to jako muzyk, bo kultura jest niezwykle ważna w życiu każdego narodu. Francja, Niemcy, Włochy i Anglia sš potęgami, bo miały w historii wielu artystów, i to znaczšcych. Haydn, Mozart, Haendel, Bach, Beethoven, Buxtehude i mnóstwo innych, wszyscy pochodzili z krajów niemieckojęzycznych. Państwa, które od wieków tworzš swojš potęgę w Europie, miały tony wybitnych twórców. Malarstwo holenderskie, francuskie, włoskie też jest tego dowodem. A w Polsce nie dbaliœmy o to i nie dbamy.

A polski jazz? Paradoksalnie rozwinšł się po II wojnie œwiatowej, gdy bywał przez komunistów zakazany.

Mieliœmy jazz tzw. katakumbowy, ale w tym czasie w Zwišzku Radzieckim czy w Czechach w ogóle nie grano jazzu. Muzyka nie poddaje się zmianom w polityce, bo nie ma tekstu. Jest abstrakcyjna i dzięki temu miała i ma najlepszš sytuację, niezależnš od polityki.

A co się teraz gra w nowojorskich klubach jazzowych?

Teraz byłem na premierze płyty Tima Berne'a wydanej przez ECM Records. Gra się wszystko, muzykę, której wspólnš cechš jest improwizacja. Jest szeroka ława znakomitych muzyków. Tak jak i w Europie.

To nadal jest jazz?

Używam okreœlenia jazz, bo do takiego przywykłem. Używam go w różnych kontekstach, opisujšc różnorodnoœć muzyki improwizowanej. Ale obserwuję próby stosowania innych okreœleń. Dla mnie jazz to pewien rodzaj „brudu", charakterystyczny od poczštku jego istnienia. Jazz wniknšł w amerykańskš rzeczywistoœć, grywany w barach i restauracjach. Natomiast jazz współczesny jest wyrafinowanš muzykš, ale to nadal częœć popkultury.

Amerykańscy jazzmani mówiš jednak czasem, że ich muzyki nie ceni się w USA.

Jak to nie ceni się! To tak, jakby powiedzieć, że chłop spod Radomia nie ceni Pendereckiego. Każde społeczeństwo jest różnorodne. Ci, którzy naprawdę słuchajš muzyki, wiedzš, co jest dobre, nowe i ciekawe. Ale mój basista Reuben Rogers opowiadał, że kiedy poderwał pięknš dziewczynę i powiedział jej, że gra jazz, stracił u niej szansę. Bo dla niektórych jazz to kompletne nudziarstwo.

Jest za trudny?

Nie lubię tego słowa. Trzeba coœ włożyć od siebie. Ktoœ popatrzy na znaczek pocztowy i uzna, że to bezwartoœciowy kawałek brudnego papierka. A kto się zna, będzie drżał z emocji, bo ten znaczek jest niezwykle rzadki i kosztuje miliony dolarów. Ja też nic nie czuję. Musiałbym się zaczšć interesować, zdobyć wiedzę, żeby po latach wykrzyknšć: O, słynny Mauritius! A sztuka oferuje jeszcze wartoœci niematerialne. Zagłębi się pan w muzykę Beethovena, to odbierze jš głębiej. Trzeba w swoje zainteresowania włożyć czas i wysiłek, wtedy sztuka się odwdzięczy przeżytymi emocjami.

Te emocje czekajš nas na kolejnej Jazzowej Jesieni w Bielsku-Białej, której jest pan dyrektorem artystycznym. Patrzę w program i chyba po raz pierwszy jest pan jedynym polskim artystš.

Nie, festiwal rozpoczyna przecież Jan Garbarek. Żartuję, on się czuje Norwegiem, ale pamięta o swoich polskich korzeniach, kultywuje je. Kiedyœ do mnie zadzwonił i spytał, czy wiem, że w kryminale Michaela Connelly'ego, bohater słucha mojej muzyki, chyba chodziło o płytę „Suspended Night". To dla mnie nobilitacja.

Z jakim zespołem wystšpi pan w Bielsku?

Zagram w duecie z pianistš Davidem Virellesem. To będzie całkowicie improwizowana muzyka. W drugim secie zagram z triem RGG i z goœcinnym udziałem saksofonisty Adama Pierończyka. Š?

ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL